Menu Region

Kto widzi tylko czubek swojego nosa, a ma w nosie własny...

Kto widzi tylko czubek swojego nosa, a ma w nosie własny klub i kadrę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Zieliński, szef sportu

1Komentarz Prześlij Drukuj
Obserwuję grę Legii Warszawa i sytuację w klubie od prawie 30 lat, ale takich podziałów, obojętności i przeciętniactwa nie pamiętam.
Dotyczy to zarówno ludzi na boisku, na trybunach, jak i na salonach. I niech nas nie zmyli wicemistrzostwo Polski, mgliste sny o potędze. Nawet gdy Legia w ciężkich bojach walczyła z Motorem Lublin o utrzymanie w lidze, to w klubie było kilku klaso-wych piłkarzy, perspektywy i atmosfera na trybunach.

Abstrahuję od tego, że Legia straciła punkty z ŁKS - klubem, w którym nie ma nic poza grzybem na ścianach w szatni, a przed każdą rundą kleci się z łapanki w dwa tygodnie nowy zespół. Gra legionistów nie była taka tragiczna. Przerażająca jest natomiast obojętność, którą widać w poczynaniach piłkarzy.

Bez względu na to, czy była 10., czy 80.
min, grali spokojnie, ślamazarnie, bez emocji na twarzach. Jakby było im wszystko jedno, czy będzie 0:0, czy 1:0. Ot, kolejny mecz, który trzeba rozegrać. W tej drużynie brak atmosfery, ludziom charakteru, osobowości. Każdy ma własny świat, swoje życie, interesy. Dziś jest w Legii, jutro będzie gdzie indziej. Jest grupa brazylijska, hiszpańska, piłkarze z Afryki, Bałkanów, Polacy.

Trener jest ikoną Górnika Zabrze, głową jest w Hiszpanii, podobnie jak dyrektor klubu. Nie ma zespołu. Był w drużynie człowiek, który - choć z Belgradu - oddawał Legii serce i zdrowie na boisku. To Aleksandar Vuković, którego - choć doprowadził Legię do mistrzostwa Polski - potraktowano jak śmiecia. Bezczelnie domagał się podwyżki, więc trafił na ławkę, a później na trybuny.

Dziś nie ma "Vuko" i nie ma kto wrzasnąć na boisku na piłkarzy mających w nosie wynik. Niewiele lepiej postąpiono z Edsonem. Był Bogiem, gdy strzelał gole i Legia zdobywała tytuł. Teraz, jak sam to określił, jest traktowany jak "zużyty kubek jednorazowy". Ma problemy z kontuzjami, więc pieniędzy dla niego w kasie nie wystarczy.

Legia, która dawniej słynęła ze świetnego dopingu i charakternych kibiców, teraz ma najgorszą publiczność w kraju. Zapewnienia grupy oszołomów o miłości do klubu są kłamstwem. Kilku znaczących starszych kiboli mogłoby nie mieć okazji rządzenia klubem, mogliby stracić kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie ze sprzedaży pamiątek i innych podejrzanych działań, więc torpedują działania właścicieli.

Choć w konflikcie ITI - kibole rację mają ci pierwsi, to nie znaczy, że działają fair. Traktują Legię przedmiotowo i roszczeniowo. Miasto za wielkie pieniądze zbuduje nam stadion - jak kibole będą się stawiać, to zburzymy trybunę i będzie spokój. Wielkich pieniędzy nie wydamy, bo to nieważne, czy będzie mistrz, czy kiedyś awansujemy do Ligi Mistrzów. Obojętność i myślenie tylko o czubku swojego nosa dotyczy w Legii wszystkich. To już nie jest ten sam klub.

Gdy pytamy, dlaczego Polska tak frajersko przegrała ze Sło-wacją, nasuwają się podobne wnioski. Brak koncentracji bierze się z podejścia do kadry i atmosfery w polskiej piłce.

Starsi gracze przyjeżdżają na kadrę, by poszaleć (Lwów, i nie tylko), na linii rząd - PZPN wojna, na ławce rządzi grupa holenderska, której wkrótce u nas nie będzie, a działacze związku zacierają ręce, by powinęła im się noga. W tej sytuacji, jakie znaczenie ma fakt, że najlepszy polski bramkarz nazywa się Fabiański, a nie Boruc, że Brożek był szykanowany, a Leo nie jest najlepszym na świecie kandydatem na trenera reprezentacji Polski.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Jezu, co za bzdury

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Adam (gość)  •

Jezu, ten felietonista jest chory, opętany jakąś manią prześladowczą. Wrzucił do jednego wora wszystkie problemy polskiego futbolu, myli je, w dodatku kreuje się na nieomylnego, bredzi jak potłuczony. Jak niewiele potrzeba, by zaistnieć w mediach - wystarczy być felietonistą poczytnego dziennika, nieważne, że pisze się dużo i bez sensu.

odpowiedzi (0)

skomentuj