Menu Region

Instrukcje obsługi pralek i lodówek to zwykły bełkot

Instrukcje obsługi pralek i lodówek to zwykły bełkot

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Brzózka

3Komentarze Prześlij Drukuj
"Wytrysk następuje po kilkakrotnym przesunięciu dźwignią 22, a ilość wyrzucanego płynu zależy od szybkości ruchów" - to fragment jednej z instrukcji obsługi. Trzy czwarte Polaków ich nie rozumie.
75 proc. Polaków nie rozumie instrukcji obsługi sprzętu RTV i AGD - wynika z badań Państwowej Inspekcji Handlowej.

"Przycisk dla zapobieżenia pokręcenia: Ustawieniem tej funkcje (nie ma do dyspozycje dla oprogramowania bawełna) można zmniejszyć na minimum załamań bielizny w związku do cyklu pralnego obrany wyborem programu i rodzajem prania bielizny" - to jedna z perełek w instrukcji do najdroższej pralki firmy Candy dostępnej m.in. w łódzkim Electro World. Nic dziwnego, że Piotr i Anna Kwiatkowscy z Łodzi - on inżynier, ona doktor - posługując się tym "poradnikiem", zalali sąsiadów z parteru.

- Żeby dokończyć pranie, musieliśmy od deski do deski przeczytać instrukcję po angielsku - relacjonuje pan Piotr. Na ostatniej stronie polskiego wydania napisano: "Producent usprawiedliwia się za błędy w instrukcji".

Czy to znaczy, że wszystko jest w porządku? - To nie jest żadne wyjaśnienie. Według naszego prawa sprzęt musi mieć instrukcję polską, jasną i zrozumiałą. Jeżeli jest inaczej i z tego powodu doszło do jakiegoś nieszczęścia, można pozwać sprzedawcę lub producenta do sądu - mówi Małgorzata Cieloch, rzecznik Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

- W przytoczonej instrukcji są wprawdzie polskie słowa, ale z tej polskości nie wynika żaden sens. Ktoś chyba użył internetowej przeglądarki z funkcją tłumaczenia. Niestety złożoność języka sprawia, że w ten sposób nie da się przełożyć na polski dłuższego tekstu - dodaje Małgorzata Cieloch.

Podobnie napisanych instrukcji jest wiele. "Nigdy nie żelazna na ciele" - to o zasadach prasowania na pudełku od żelazka. "Dobrze wstrząsnąć i kupują często" - to o sposobie używania mleczka do demakijażu. "Starcie z tym ubraniu nie można pływać" - to z kolei wyjaśnienie, jak nosić dziecięcy strój Supermana.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

jako klient mam co roku kupować nową komórkę i nie marudzić

+8 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Ta, jako klient mam co roku kupować nową komórkę i nie marudzić, jasne, że jestem „malkontentem”, w końcu żądam „strasznej rzeczy” – zwykłej i normalnej jakości produktu. I mam nie narzekać, że nawigator nie rozróżnia Lidzbarku Warmińskiego od Lidzbarku Welskiego albo Krynicy Morskiej od górskiej.

Twierdzę, że nie każdy jest "zwykłym człowiekiem" wiedzącym co to jest "Debian, Ubuntu, WINE, winda" i nie każdy ma "kumpla nerda" i nie sądzę, że "wpisanie w google kilku słów kluczowych rozwiązuje problem". Ciekawe jak? Niby, która z internetowych stron "rozwiązuje problem", a która jest bezwartościowa? Jak się samochód zepsuje i rozkraczy to też wpisz w google parę słów kluczowych typu "oporopowrotnik, wał rozrządu, alternator, karburator, sztamajza, droselklapa nie ryksztosuje" a znajdziesz rozwiązanie na talerzu. Ten problem już dawno ktoś rozwiązał :). Przez internet zamówisz sobie części z instrukcją naprawy i problem załatwiony, na pewno masz też kumpla mechanika, do którego możesz zadzwonić. Raaaaaany!!! Czego ty chcesz?

odpowiedzi (0)

skomentuj

wrogi komputer

+8 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Twierdzę, że technika jest mało przyjazna dla przeciętnego użytkownika. Często jest wręcz katastrofalna dla ludzi starszych czy słabiej wykształconych, którzy stają przed problemami, których nie potrafią sami rozwiązać, o ile w ogóle ważą się na posiadanie komputera.

odpowiedzi (0)

skomentuj

To często tłumaczą automaty!

+8 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Wojtek (gość)  •

Albo ludzie, którzy nie maja pojęcia o tym, co robią. Importerzy oszczędzają na czym się, również na tłumaczach. Nierzadko takie instrukcje "tłumaczy" pani Krysia, która aktualnie nie jest zajęta robieniem kawki dla szefa. Oczywiście w ramach swojej sekretarskiej pensji, więc... ZA DARMO! :)

odpowiedzi (0)

skomentuj