Menu Region

Ewa Wilcz-Grzędzińska: Wkurzanie polityków to rola mediów

Ewa Wilcz-Grzędzińska: Wkurzanie polityków to rola mediów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Zastępca redaktora naczelnego "Polski"

12Komentarzy Prześlij Drukuj
Dziennikarze na ogół są wkurzający, a politycy, zdarza się, że mają słabe nerwy. Było niepisanym obyczajem, że Helen Thomas, dziennikarz UPI, senior korpusu prasowego Białego Domu, otwierała na konferencjach Busha fazę zadawania pytań. Ale pewnego razu dziennikarka wkurzyła prezydenta.
Zadawała na tyle niewygodne pytania o wojnę w Iraku, że została przesadzona z pierwszego do ostatniego rzędu, a więc utraciła przywilej pierwszego głosu. Thomas należała do znanych i cenionych dziennikarzy, od 57 lat obsługiwała prezydentów Stanów, począwszy od Kennedy'ego, i Bush pod naciskiem opinii publicznej musiał przywrócić ją do łask. Zachowanie Busha uznano nie tylko za mało eleganckie, ale i za próbę zamachu na wolne media.

Sarkozy, pytany przez dziennikarza amerykańskiej telewizji o jego związki z Bruni, nagle wstał i wyszedł, przerywając wywiad. Tak się wkurzył. Brzeziński, przypierany niedawno przez dziennikarza BBC do muru, próbował go obrazić, stwierdzając, że trzeba więcej czytać. Dziennikarz był po prostu wkurzający. Utarczki - mniej lub bardziej ekscytujące - mniejsze lub większe wojny między dziennikarzami a politykami to chleb powszedni naszej rzeczywistości.

I to raczej dziennikarzowi więcej wolno niż politykowi, bo to dziennikarz w imieniu opinii publicznej rozlicza urzędników państwowych. Niemniej obie strony winny trzymać się choćby granicy dobrych obyczajów. Ale prezydent Lech Kaczyński nie tylko tę granicę przekroczył. Widać prezydent, prawnik z wykształcenia, ma i słaby żołądek, i słabe nerwy. Po wyzwaniu Moniki Olejnik od TW Stokrotka kierownictwo TVN rozważało nawet podanie prezydenta do sądu za zniesławienie dziennikarki.

Kaczyński kilka dni temu podważał kandydaturę Lecha Wałęsy do Rady Mędrców: za mało wykształcony, zbyt prostacki. I oto ten wysublimowany intelektualista i szarmancki mężczyzna całujący kobiety na przywitanie, podkreślający wagę wykształcenia, pochodzenia, wychowania i pewnie jeszcze czegoś, co ma go wiązać z superelitą, zachowuje się niczym najgorszy prostak.

Najgorszy? Przesadziłam. Prezydent Lech Kaczyński na pewno nie wyczerpał jeszcze wszystkich środków nacisku na dziennikarzy. Jak podała Agencja Reutera, pokonany w niedzielnych wyborach kandydat na gubernatora Bangkoku pobił i skopał dziennikarza telewizyjnego Visarna Dilokwanicha. Tłumaczył później, że stracił panowanie nad sobą. Dziennikarz, pokazując sińce na szyi i głowie, wyznał, że polityka najzwyczajniej wkurzyły jego trudne pytania.
9

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Co dalej z dziennikiem "Polska"?

+32 / -29

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

czytelniczka (gość)  •

Wiecej opinii jest na portalu wirtualnych mediów

Julian Beck, były wiceprezes Polskapresse i redaktor naczelny "Dziennika Łódzkiego", obecnie właściciel firmy szkoleniowej i doradczej Julian Beck - Press
Realizacja projektu "Polska" przez panów Wróblewskiego i Fąfarę wprowadziła dzienniki regionalne Polskapresse na równię pochyłą. Stare tytuły utrzymuje na powierzchni ogromne przywiązanie czytelników, potrafiących z redakcyjnego bełkotu oferowanego w "Polsce" wyłowić resztki tego, co lubili i szanowali przez pokolenia. Rynek się nie skurczył, bo na sprawy regionalne zawsze będzie popyt. To wykładany w kioskach towar jest marnej jakości, o czym najlepiej świadczy sprzedaż w tzw. nowych regionach, a w szczególności totalna klęska w Warszawie.
Rynek reklamy kieruje się prostą zasadą: jest czytelnik - są ogłoszenia, ubywa czytelników - ubywa reklam. A "Polsce" czytelników ubywa. Zsuwający się po równi pochyłej projekt "Polska", a tak naprawdę interesy rodziny Diekmannów w Polsce, będzie już wkrótce ratować Alexander Diekmann, syn Axela. Jeśli nie znajdzie kupca na Polskapresse, który poprowadzi gazety nową drogą, wycofa się z projektu "Polska" i spróbuje powrócić do modelu sprzed roku.
Jarosław Roszkowski, były prezes Domu Prasy Regionalnej Mediatak, obecnie pełnomocnik zarządu spółki Internet Group ds. rozwoju platformy e-marketingu i m-marketingu.
Polskapresse rozpoczynając realizację projektu "Polska" chciała osiągnąć dwa istotne cele - dokonać "modernizacji" istniejących tytułów regionalnych i wzmocnić swoją pozycje na rynku ogólnopolskich reklamodawców. Z perspektywy roku można powiedzieć, że przyjęte rozwiązania nie umożliwiły osiągnięcia żadnego z tych wyzwań, zwłaszcza jeżeli uwzględnimy perspektywę poniesionych inwestycji. Od lat prasa regionalna konsekwentnie traciła czytelnika. Wprowadzone rozwiązania tego nie zmieniły - trend spadkowy utrzymuje się. W mojej ocenie wynika to z tego, że zaproponowane rozwiązania głównie uwzględniały perspektywę reklamową a w mniejszym stopniu koncentrowały się na potrzebach dotychczasowego i potencjalnego czytelnika. Patrząc z perspektywy kierunkiem, który mógł to zapewnić, jest unowocześniona i rozbudowana formuła regionalności, która pozwoli zapewnić powrót do prasy regionalnej tych czytelników, którzy przestali ją czytać w ostatnich latach (bo chyba na tylko taką grupę można realnie liczyć).
W mojej ocenie Polskapresse ma teraz do wyboru dwie możliwości. Pierwsza opcja to kontynuacja projektu z jego głównymi założeniami, próbując realizować cel reklamowy. Jakakolwiek rezygnacja z formuły i powrót do funkcjonowania w ograniczonej liczbie regionów będzie oznaczało porażkę w tym obszarze. Druga opcja to ograniczenie funkcjonowania projektu do wydania warszawskiego i próba istotnego wzmocnienia pozycji na tym rynku. Dobra pozycja na rynku warszawskim zawsze daje szansę lepszego efektu reklamowego dla całej oferty. Bez względu na wybór opcji dalsze funkcjonowanie projektu będzie odbywać się w kontekście optymalizacji kosztowej.

Monika Rychlica, head of press & new media w Initiative Media Warszawa
Projekt "Polska" był bez wątpienia nowatorskim i odważnym. Po roku istnienia należy jednak przyznać, że nie zrealizował planowanych założeń. Przede wszystkim "Polska" nie spełnia kryteriów gazety ogólnopolskiej. Sprzedaż tytułu jest stosunkowo wysoka tylko w sześciu regionach (w których mogła się oprzeć o wydawane przez Polskapresse tytuły regionalne). W pozostałych regionach sprzedaż jest na bardzo niskim poziomie ok 30-20 tys. Moim zdaniem jest to główna przyczyna braku sukcesu na polu inwestycji reklamowych.
Z jednaj strony trudno sobie wyobrazić, aby po tak dużych inwestycjach "Polska" wycofała się z regionów, gdzie nie ma wsparcia w swojej gazecie regionalnej, z drugiej zaś mniej kosztowne są jednak radykalne posunięcia niż brnięcie w czymś, co jest niebywale trudne i kosztowne. Nie wiem, jaka będzie decyzja wydawnictwa, ja na ich miejscu rozważyłabym opcję nie inwestowania w "czarne dziury" i skupienia się na dobrej ofercie regionalnej.

Rafał Leszczyński, analityk prasowy CR Media Consulting
Problem dziennika "Polska" polega na tym, że od początku boryka się z określeniem swojej tożsamości. Ciężko zdefiniować czym tak na prawdę jest ta gazeta - dziennik ogólnopolski czy dziennik regionalny? Tak naprawdę to ani jedno, ani drugie.
"Polska" to swoisty eksperyment wydawniczy, który miał udowodnić, że z połączenia gazet regionalnych w jeden organizm można stworzyć dziennik ogólnopolski. Gdyby udało się pozyskać po jednej gazecie z każdego regionu Polski, wtedy faktycznie projekt mógłby odnieść sukces. Polskapresse nie udało się zrealizować zamierzonego celu. Co więcej, wydawca sprawia wrażenie, że brakuje mu perspektyw na dalszy rozwój swojej gazety. Znalazł się w impasie z którego nie wie jak wyjść. Nie osiągnie już wyższej sprzedaży egzemplarzowej i małe są szanse na pozyskanie kolejnych dzienników regionalnych. Nie widać też aktywności utworzeniu własnych gazet (do tej pory jedynie Gazeta Opolska).
Jaka przyszłość czeka dziennik "Polska"? W zaistniałej sytuacji ciężko znaleźć dobre rozwiązanie. Polskapresse albo będzie kontynuowała wydawanie dziennika w obecnej formule z wszelkimi tego konsekwencjami, albo podejmie kroki zmierzające do przekształcenia w inny typ gazety.

odpowiedzi (0)

skomentuj

RIPOSTA. DROGA OPONENTKO elaryszard NINIEJSZYM ODPOWIADAM I WYJAŚNIAM CO DO MERITUM:

+30 / -32

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

CZYTELNIK (gość)  •

Najpierw pewne założenia:
- zakładam,że jesteś kobietą więc będę zwracał się do Ciebie w tej formie.
- być może jestes nawet autorką tego artykułu, do takich podejrzeń natknęły mnie wyczyny Tomasza Lisa, który wg. niektórych dziennikarzy miał zwyczaj często osobiście polemizować ze swoimi internetowymi krytykami ukrywając się za wymyslanymi coraz to nowymi nick'ami.
- w każdym razie z pewnością jesteś "obrończynią" tego artykułu i M. Olejnik i krytykiem tego co wcześniej napisałem.
Piszesz, że M. Olejnik jest taka jaka jest i zachowuje się tak jak się zachowuje i wmawiasz, że jest to kwestia gustu jednym sie może podobać, a innym nie i nikomu nic do tego ?
Czy rzeczywiście taką miarę, tzn. gustu powinno się przykładać się do oceny pracy dziennikarza ?
Czy , co ja twierdzę, że powinno przykładać sie zupełnie inną miarę, ponieważ dziennikarstwo jest profesją zaufania publicznego, czwartą władzą, i to nie jest ten typ oceny jak przy kupnie nowej sukienki, czy krawata, lecz powinno odpowiadać pewnym wzorcom standardom postępowania, tzw. szeroko rozumianym standardom dziennikarskim ?
Na czy polegają te standardy ?
To wykłada się na każdej porządnej uczelni przygotowujacej do tej profesji (zachowanie Olejnik z pewnością ich nie spełnia),
na marginesie, ciekawe czy takie postępowanie jak chociażby ostatnio, mogłoby służyć studentom jako przykład profesjonalnego dziennikarza ?
Ja twierdzę, i nie tylko, że pomimo iż, tacy dziennikarzę, którzy otrzymali szereg nagród i wyróżnień z branży, typu właśnie Olejnik, Lis nie mogliby być stawiani za wzór do naśladowania w profesjonaliźmie dziennikarskim dla młodych adeptów tej sztuki.
To tylko świadczy o marności i miałkości tzw. topu polskich dziennikarzy.
Tu bardziej liczy się służalczość i dochodzenie wszelkimi metodami do wyznaczonych celów, zadań stawianych przez przełożonych, a etykę i standardy można sobie "wsadzić do kieszeni".
Zaryzykuję praktyczne stwierdzenie, że często kto tak postępuje to awansuje, robi karierę, a kto ma jakieś zachamowania, skrupuły zostaje "szarą myszką" pomimo iż jest często naprawdę profesjonalistą w każdym calu w odróżnieniu od tych na topie.
Jeszcze jedno zarzuca mi sie insynuacje bez podawania jakiegokolwiek przykładu, dlatego pytam sie w którym miejscu ?
JAK SIĘ NIE MA ARGUMENTÓW TO UCZIEKA SIĘ DO KWESTII POZAMERYTORYCZNYCH TYPU GUST, WYGLĄD, FORMA I INNE SALONOWE Ą I Ę !!!

Pozdrawiam,
CZYTELNIK

odpowiedzi (0)

skomentuj

Chamstwo musi być karane!

+38 / -35

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kaszebe (gość)  •

Chamstwo,zdziczenie obyczajów i zwykłe przestępstwa muszą być karane!Polityk nie musi udzielać natychmiastowych odpowiedzi "na żywo" i dobrym jego prawem jest ignorować zbyt natrętnych paparazzich.Za obelgi i groźby pod sąd - tak politycy jak i dziennikarze.

odpowiedzi (0)

skomentuj

prawnik?

+32 / -32

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

orv84 (gość)  •

w PRL-u było jedno prawo, prawo silniejszego i to prawo Lech Kaczyński ( absolwent prawa)przyswoił sobie bardzo dobrze

odpowiedzi (0)

skomentuj

Drogi Czytelniku !

+75 / -60

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

elaryszard (gość)  •

Myślę, że usłużni szperacze z PiS znajdą nie tylko teczki, ale również wyniki badań ginekologicznych, sfałszowanego tatusia i wszystko to, co pozwoli panią Olejnik zmiażdżyć i usunąć z pola widzenia braci Kaczyńskich.
A tak przy okazji, to pan Prezydent nie zna pani Olejnik ? Nie wie, że ma ona cięty język i jest zapalczywa, atakująca i ma swój styl ? Taka jest i niektórym to się podoba, a niektórym nie. Tak samo jest z twoim, czytelniku. tekstem, pełnym pretensji i insynuacji. Niektórym może się podoba, mnie nie.

odpowiedzi (0)

skomentuj

"Miszcz" polskiej dyplomacji

+54 / -65

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

#obserwator (gość)  •

Mam po tym fakcie przekonaniu, że przymiotniki jakimi charakteryzuje Prezydenta poseł Palikot są wiarygodne.

odpowiedzi (0)

skomentuj

PANI Wilcz-Grzędzińska TROCHĘ WIĘCEJ DZIENNIKARSKIEGO OBIEKTYWIZMU I UCZCIWOŚCI OCENIANIA !!!

+57 / -36

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

CZYTELNIK (gość)  •

Dlaczgo Pani w swoim tekście przedstawia tylko jedną stronę medalu, mianowicie opisuje Pani jacy to rozmówcy dziennikarzy są żli i niekulturalni, nawet Pani tak się zapędziła, że porównała Pani Prezydenta do najgorszego prostaka, a dlaczego Pani przemilcza zachowanie dziennikarzy i nie podaje przykładów ich niejednokrotnie prostackiego zachowania, przekłamywania rzeczywistości, usiłowania narzucenia rozmówcy swojego sposobu postrzegania i swoich poglądów, prowadzenia tak rozmowy, by odpowiadała z góry założonym tezom, a gdy to nie wychodzi to przerywania rozmówcy, niepozwolenienia na dokończenie odpowiedzi, agresji słownej dziennikarzy, dlaczego nic pani o tym nawet się nie zająknie ?
Czyżby dlatego, że to są koleżanki i koledzy dziennikarze, więc nie podlegają ocenie i krytyce, tylko zawsze winni sa ci inni, czyli rozmówcy ?
Akurat oglądałem ten wywiad i każdy uczciwy i obiektywnie oceniający, nie zaślepiony sympatią lub poglądami politycznymi stwierdzi, że Monika Olejnik była w tym wywiadzie osobą agresywną, nie pozwalała dokończyć myśli Prezydentowi i ciagle usiłowała przerywać, jakby nie interesowały ją odpowiedzi na pytania, które zadała, szczególnie wtedy gdy nie zmierzały w stronę założonych tez. Wtedy najlepiej przerwać, zagadać wybić rozmówcę z rytmu, co? To ma być poważne profesjonalne dziennikarstwo, to ma być poważny wywiad z głową państwa, niech Pani się dokształci, za przeproszeniem i niech zobaczy np. jak robi to się w BBC, którą nieraz oglądam, a nie tkwi w polskim zaścianku, za przeproszeniem ?!

P.S. Co zaś się tyczy tego, że Prezydent powiedział, ze Monika Olejnik była tajnym współpracownikiem o pseudonimie Stokrotka, a co by Pani powiedziała gdyby to była prawda, przecież nie było lustracji środowiska medów, czwartej władzy, którzy chcą pouczać i oceniać wszystkich, a sami mają belkę w swoim oku ?
Przecież powinnoścą dziennikarzy jest docieranie do prawdy i ujawnianie jej opinii publicznej, jak Panii wsześniej wspomniała, czyżby to były tylko puste słowa, słowa ... ?
IPN twiedzi, że środowisko dziennikarzy należało do jednych z najbardziej nasyconych TW - to był jeden z filarów PRL-u - propaganda !
Czyżby te naleciałości PRL-u pozostały i tego typu jednostronną propagandę chce nam Pani zaserwować?

Pozdrawiam,
CZYTELNIK

odpowiedzi (0)

skomentuj

Prezydęt

+34 / -30

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tunio (gość)  •

Pijak i cham.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Najczesciej jednak bywa tak, ze rozmawiacie z ludzmi madrzejszymi od Was

+28 / -31

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

czytelnik i widz (gość)  •

Monika Olejnik - no przykro to przyanc, ale nie moze sie równac nawet z Kaczyńskim. Rymanowski to conajwyzej poziom Kwaśniewskiego. A tan jak wiemy studió nie uczkończył. Konrad Piasecki jest w tym wypadku chlubnym przykładem. Ale fakt faktem, ze dzienjniakrze to w wiekszosci nieuki. Do tego fachu przydaja sie stalowe nerwy, praca po 18 godzin na dobę, ale co do szerekosci horyzontów to są one zazwyczaj szczeliniaste. Przepraszam, ale to uderze w wiekszosci mediów.

odpowiedzi (0)

skomentuj