Menu Region

35 lat temu na Wembley był mecz Anglia - Polska

35 lat temu na Wembley był mecz Anglia - Polska

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Zarzeczny

Prześlij Drukuj
To dla Polaków jak Grunwald czy Westerplatte. Niby tylko zwykłe określenie geograficzne, ale głębokie w treść. Jaką? Ano taką, że Polacy potrafią walczyć bohatersko. I nie o stołki.
Był tylko jeden taki mecz, który obrósł w legendę. 17 października 1973 roku na Wembley przyjechała reprezentacja Polski prowadzona przez Kazimierza Górskiego. W Ojczyźnie Futbolu trudno, by traktował ją ktokolwiek poważnie. Zwłaszcza że Anglicy kilka dni wcześniej rozbili w towarzyskim meczu Austriaków 7:0. Z Polaków się śmiano, bramkarza Jana Tomaszewskiego nazywano clownem, a polskich zawodników - "animals", czyli zwierzęta.


W nieskończoność cytowano wypowiedź walijskiego lewoskrzydłowego Leightona Jamesa o Polakach (bo nieco wcześniej jego zespół przegrał w Chorzowie 0:3): - Ci ludzie pozabijaliby własnych ojców!
Anglia żyła mistrzostwem świata z roku 1966 i tradycyjnie patrzyła na wszystkich z góry.

Tymczasem polski zespół już nie był kopciuszkiem. Górnik Zabrze ogrywał Manchester United, dzielnie walczył z City i Tottenhamem. Tydzień przed Wembley biało-czerwoni zremisowali w Rotterdamie z Holandią, a Kazimierz Deyna przy-ćmił Johana Cruyffa.

Polacy byli mistrzami olimpijskimi, pogromcami Związku Radzieckiego, ekipy najsilniejszej w Europie. Z Niemcami remisowali na wyjeździe. No i w czerwcu 1973, w Chorzowie, a jakże, pokonali Anglików 2:0! No więc nie była to drużyna słaba. Czy w innym wypadku wystarczałby jej do awansu remis?

Wembley stało się również sławne z innego, niewiele mającego z samym futbolem powodu. Nasi zaczęli fatalnie, a już do przerwy mogli stracić tuzin goli. Anglicy grali fenomenalnie, lecz Tomaszewski - wprost genialnie. Na myśl przychodził kolejny geograficzny termin: Częstochowa. A dokładniej: obrona Częstochowy, wypisz wymaluj z Sienkiewicza! Przeważające siły wroga i garstka nieporadnych obrońców. Jednak znów stał się cud.

W pierwszym meczu z Anglikami Włodzimierz Lubański doznał kontuzji i nie zdołał się wyleczyć (będzie się zresztą kurował dwa lata). Zastąpił go mało znany, niepozorny Jan Domarski ze Stali Mielec. Mawiano, że jego atutem jest to jedynie, iż w Stali Mielec gra z drugim reprezentacyjnym napastnikiem Grzegorzem Latą…
1 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się