Menu Region

Wojciech Rogacin: Sukces w Brukseli mimo kłótni

Wojciech Rogacin: Sukces w Brukseli mimo kłótni

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

zastępca redaktora naczelnego "Polski"

4Komentarze Prześlij Drukuj
Przez kilka ostatnich dni z zażenowaniem obserwowaliśmy tragifarsę w wykonaniu przywódców naszego kraju, którym perspektywa przyszłych wyborów prezydenckich tak przesłoniła oczy, że nie są w stanie dostrzec tego, że kompromitują obraz Polski w Europie.
Wczorajsze europejskie gazety pełne były ironicznych doniesień na temat kłótni o krzesło czy samolot do Brukseli między polskim premierem i prezydentem. - "Podczas gdy europejscy przywódcy zamartwiają się o przyszłość kapitalizmu, najważniejsi polscy mężowie stanu mają w głowie tylko jedną myśl: który z nich będzie mógł polecieć rządowym samolotem na szczyt w Brukseli" - pisał nie bez zgryźliwości londyński "The Times".

Pewnie przez ten polityczny kabaret mniej mówi się o kluczowych decyzjach, jakie podjęto na szczycie w Brukseli. A przecież zablokowanie przez Polskę i Włochy wejścia w życie pakietu klimatyczno-energetycznego, który chciała wprowadzić Unia, to dla nas sprawa najwyższej wagi.
Wręcz - jak powiedział wczoraj po zakończeniu szczytu premier Tusk - to nasze być albo nie być. Gdyby zapisy weszły w życie, za prąd płacilibyśmy dwukrotnie więcej niż dzisiaj, a z budżetu trzeba by było wydawać dodatkowo 14 mld zł rocznie. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby prezydent i premier postanowili się kłócić nie tylko o krzesło i samolot, ale o sprawy poważniejsze.

Tyle że marna to pociecha. Batalia o limity CO2 nie jest skończona. Następny szczyt, na którym Unia zajmie się pakietem energetycznym, już w grudniu. I wówczas nie będzie tak łatwo odrzucić niekorzystne dla Polski przepisy.

Przez najbliższe dwa miesiące, jakie nam pozostały do decydującej rundy rozmów, nasi politycy muszą w Europie szukać sojuszników, którzy pomogą nam przeforsować zapisy korzystne dla Polski. Nie trzeba nikogo przekonywać, że łatwiej będzie zbudować koalicję międzynarodową, jeśli prezydent i premier będą mówili jednym głosem. A na to się nie zanosi. Wręcz przeciwnie.

Jak piszemy w dzisiejszej "Polsce", wkrótce może się zacząć kolejny etap wojny rządu z PiS i prezydentem, tym razem o konstytucję i ustawę określającą jasno kompetencje premiera i prezydenta. W takiej atmosferze możemy zapomnieć o wspólnym budowaniu koalicji zagranicznych. Tym bardziej że po ostatniej kłótni zachodni politycy otwarcie mówią, że nie wiadomo do końca, jakie Polska prezentuje stanowisko. Czy takie, jakie głosi premier czy prezydent? A jeśli to nie jest wiadome, to trudno traktować takiego partnera poważnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Sukces w Brukseli mimo kłótni

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

szarak (gość)  •

Polacy wreszcie dostrzegli na jakim poziomie i z jaką nienawiścią wypowiadają się posłowie PO. PIS to również nie aniołki i za podobne wypowiedzi przegrali wybory. Mówimy o niewybrednych wypowiedziach urzędników rządowych Premiera Tuska wobec Głowy Państwa Pana Prezydenta Kaczyńskiego. Te obraźliwe i lekceważące słowa i zachowania są jakoś łagodzone przez dziennikarzy i usłużnie zamiatane pod dywan przez telewizję Polsat i TVN. Zawszę staję do wyborów prezydenckich i uważam to za zaszczyt i obowiązek. Sposób w jaki Premier mojego kraju odmówił samolotu Prezydenta uważam za obrazę majestatu Państwa Polskiego .Natomiast wywiad Pana Sikorskiego tuż przed Szczytem w Brukseli, na belgijskiej ziemi, traktującym jakoby Pan Prezydent psuł i szkodził wizerunkowi Polski, wywiadowi udzielonego zagranicznym i dziennikarzom, przyjmuję jako osobistą zniewagę wobec mojej nic nie znaczącej osoby. Traktuję to jako naruszenie delikatnej materii jedności mojego Państwa którą uosobia Urząd Prezydenta Polski. Polski której nie opuściłem,nie wyjechałem. Polski którą kocham,Polski za którą zgineli moi dziadkowie, a ojciec cierpiał niedolę sieroty z piętnem po akowcach. Mówię o Polsce w której i mnie, i wielu innym żyje coraz ciężej, wbrew tym wszystkim głoszącym nasz rozkwit i dobrobyt w komunikatach telewizyjnych. Panie Sikorski - ja Pana od tej chwili nie zauważam. Nie komentuje. Pan zwyczajnie się sam wykluczył. W Platformie Obywatelskiej jest wielu wartościowych ludzi, ale urzędnicy pana Tuska do nich nie należą. I nie ma to znaczenia że nie głosowałem na Pana Prezydenta Kaczyńskiego. Panie Prezydencie proszę przyjąć moje przeprosiny bo niewiele więcej mogę oferować ..

odpowiedzi (0)

skomentuj

Re: Sukces w Brukseli

+2 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KR (gość)  •

Szanowny Panie, nie rozumiem jak Pan, poważny dziennikarz Timesa może konstatować, że obaj przywódcy są winni zaistniałego impasu? Czy postanowienie Rady Ministrów nie było wystarczająco jasne dla p. Prezydenta? Czy nie jest również logiczne i oczywiste, że przy ograniczonych miejscach na Szczycie, najbardziej liczy się obecność ministrów, którzy w praktyce ponoszą całkowitą odpowiedzialność za decyzje przy bezpośredniej obecności 'decision makera' czyli Premiera? Pański artykuł jest nasączony wodą Panie Rogacin, chciałby Pan być obiektywny, ale zapomina Pan o obowiązującym zdrowym rozsądku, a nie hucpie. Szczyt brukselski nie jest paradą piękności, ale sesją roboczą do której byli najlepiej przygotowani Premier i jego najbliżsi ministrowie. Poza tym, przejrzawszy dzisiejszą prasę (FT, The Times, The Telegraph), mogę Pana uspokoić, że w lawinie informacji o kryzysie finansowym, nowościach o giełdach i zbliżającej się recesji, artykuły do których Pan się odwołuje są nieproporcjonalnie małej wagi. Naprawdę, popisy p. Prezydenta mają niesamowicie mały wydźwięk na arenie międzynarodowej. Jest to tylko irytujący i niepotrzebny element w precyzyjnie ustalonym planie obrad i jeśli p. Prezydent świadomie zakłócił agendę i tym zwracał na siebie uwagę, to ponosi za to największą odpowiedzialność.

odpowiedzi (0)

skomentuj