Menu Region

Popielewicz: Bez zupy jest mi źle...

Popielewicz: Bez zupy jest mi źle...

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Izabela Pałucha

4Komentarze Prześlij Drukuj
Je za dwóch. Bez przerwy. Rano, w dzień i w środku nocy o północy. Bo Agnieszka Popielewicz jest prawdziwym głodomorem.
W kuchni czuje się jak ryba w wodzie. Umiejętność tę zaw- dzięcza swojej mamie i śląskim korzeniom. Z domu wyniosła przekonanie, że posiłki to rzecz święta, że obiad niedzielny to mała uroczystość i że każda kobieta musi być dobrą kucharką. Prezenterka Polsatu Agnieszka Popielewicz jest tym zasadom wierna.

Słyszałam, że jesteś strasznym głodomorem...

Rzeczywiście uwielbiam jeść.
Jem 24 godziny na dobę. Nie zważam na porę dnia ani nocy. Zdarza mi się wchłonąć drugą kolację nawet o 23.00. Wszyscy powtarzają, że to niezdrowo. Dla mnie nie ma nic gorszego, niż pójść spać z burczącym brzuchem!

Masz figurę modelki. Kiedy się na Ciebie patrzy, trudno uwierzyć, że potrafisz tyle zjeść!

Na szczęście mam bardzo dobrą przemianę materii. W szkole byłam tak szczupła, że podejrzewali u mnie z tego powodu nawet anoreksję.

Co zatem zajadasz z największym apetytem?

Dla mnie najwspanialszą kuchnią jest nasza polska. Nie potrafię sobie wyobrazić bez niej życia. To jest też jeden z powodów, dla których nie byłabym w stanie zamieszkać w innym kraju. Kiedyś wyjechałam zawodowo na dłużej do Chin. Po trzech tygodniach dopadła mnie ogromna chandra. Nie mogłam sobie poradzić z tęsknotą za czymś swojskim. Jak ja marzyłam o naszym chlebie i naszej zupie... Szacunek do polskich smaków wyniosłam z rodzinnego domu w Katowicach. Na Śląsku wciąż w wielu rodzinach ważną kwestią są posiłki. Moja mama bardzo dbała o to, aby codzienny obiad składał się z dwóch dań. Niedzielne obiady były wyjątkowe, uroczyste. Zaczynały się od rosołu z domowymi kluskami. Na koniec obowiązkowo czekał deser, nawet jeśli miała to być zwykła owocowa galaretka. Ale często był strudel, a jesienią gruszki w sosie waniliowym.

Ważne były też śniadania. Wieczorem mama zawsze podawała kolację, do której zasiadaliśmy wszyscy wspólnie. Pamiętam też, że w domu jadło się dużo jarzyn i owoców. Dziś w moim warszawskim mieszkaniu też zawsze stoi misa wypełniona po brzegi owocami. Również dzięki mamie pokochałam zupy. Do dziś uważam, że dzień bez zupy to dzień stracony. Uwielbiam rosół, pomidorową, ryżową, czyli jarzynową zasypaną ryżem, bardzo lubię zupy kremy, które w dodatku błyskawicznie się robi. Poza tym w domu celebrowało się posiłki. Liczył się też sposób podania jedzenia, jak nakryty był stół, jak udekorowany. Teraz sama zwracam uwagę na nastrój i elegancję stołu. Nie wyobrażam sobie np. sytuacji, że znajomym podaję na stół po prostu zupę w garnku. Takie podejście zawdzięczam mojej mamie.

1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

piersi

+7 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Gabi (gość)  •

co zrobić i jeść, by piersi urosły?

odpowiedzi (0)

skomentuj

piersi

+7 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

aga (gość)  •

chce duze piersi nie wiem co mam tym robic

odpowiedzi (0)

skomentuj

Pieczonki nie są ślonskie!

+6 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Slonzok-Libertarian (gość)  •

Droga Pani Prezenter! Pouczam, że tzw. pieczonki to nie jest ABSOLUTNIE ślonska potrawa! Gorzej, jest to strawa niezmiernie popularna w Zagłębiu Dąbrowskim. Proszę o sprawdzanie tego, co się głosi, by uniknąć dezinformacji nt. Hajmatu i jego kuchni.

pyrsk!

odpowiedzi (0)

skomentuj

co trzeba jesc by urosły piersi?

+8 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

michał (gość)  •

W diecie Agnieszki niestety tego nie było :(

odpowiedzi (0)

skomentuj