Menu Region

W Bratysławie znów blamaż reprezentacji Beenhakkera

W Bratysławie znów blamaż reprezentacji Beenhakkera

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Wierzbicki Bratysława

3Komentarze Prześlij Drukuj
Polacy nie potrafią rozegrać dwóch dobrych spotkań w ciągu czterech dni - z taką teorią musiał zmierzyć się wczoraj w meczu eliminacyjnym mundialu 2010 selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker. Polska vs. Słowacja - 1:2.
Po sobotniej wygranej z Czechami (2:1) Holender znów rozbudził apetyty polskich fanów.
Hasło "tylko zwycięstwo, Polacy tylko zwycięstwo", słyszane od rana w różnych zakątkach Bratysławy, najlepiej oddawało oczekiwania i kibiców, i piłkarzy.

Niestety, potwierdziły się przewidywania, że biało-czerwoni mogą nie wytrzymać tego spotkania kondycyjnie. Po dwóch trafieniach gospodarzy w ostatnich minutach meczu wracamy z Bratysławy na tarczy.

Już początek był nieciekawy. W pierwszym kwadransie Słowacy mieli dwie okazje. Po raz pierwszy za sprawą Marcina Wasilewskiego, który zagapił się i stracił piłkę przed własnym polem karnym. Potem Stanislavowi Šestákowi zeszła piłka z nogi i zamiast dośrodkowania, wyszedł mu strzał. Na szczęście Artur Boruc zdążył wrócić i wybić piłkę na róg.

Mieliśmy się bać Czechów, tymczasem okazało się, że groźniejsi okazywali się ich ubodzy (przynajmniej pod względem piłkarskim) krewni ze Słowacji. Podopieczni Beenhakkera, który w porównaniu ze składem ze spotkania z Czechami musiał dokonać jednej zmiany (w miejsce kontuzjowanego Jakuba Wawrzyniaka wstawił obrońcę Lecha Poznań Grzegorza Wojtkowiaka), nie byli już tak ruchliwi jak cztery dni temu. Większość piłek kierowali do bohatera soboty, czyli Jakuba Błaszczykowskiego, ale Marek Čech, obrońca West Bromwich Albion, skrupulatnie go pilnował i nie pozwalał się rozpędzić.

Pierwszy groźny strzał oddał dopiero w 20. minucie Paweł Brożek.

To Słowacy nadal mieli inicjatywę. Gdyby pod koniec pierwszej połowy Róbert Vittek wykorzystał błąd Boruca, to mogliśmy przegrywać 0:1.

Chwilę potem zobaczyliśmy najładniejszą akcję pierwszej połowy w wykonaniu biało-czerwonych. Roger zagrał do Rafała Murawskiego, ten z kolei na środku boiska dojrzał Kubę Błaszczykowskiego, który przyjmując piłkę, zgubił obrońcę, ale jego silny strzał przeleciał minimalnie nad poprzeczką.

Po przerwie Słowacy znów grali tak jak Polacy z Czechami. Zagęścili środek boiska, by przechwycić piłkę i wyjść z kontrą. Jeden błąd w defensywie kosztował ich stratę gola - po podaniu Pawła Brożka Ebi Smolarek wbił piłkę do pustej bramki.

Pod koniec zaś dwa koszmarne błędy popełnili Polacy (Artur Boruc oraz Dariusz Dudka) i po dwóch trafieniach Šestáka biało-czerwoni przegrali wygrany - zdawałoby się - mecz.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

slovenske stastie

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

juro (gość)  •

Zdravim Poliakov, bol to dobry zapas so stastnym koncom pre nas, mate skvelych fanusikov, aj ked dost divokych..dufam, ze vas porazime aj u vas..

odpowiedzi (0)

skomentuj

mecz ze Słowakami

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ulgamax (gość)  •

Ryba psuje się od głowy-gdzie są teraz obrońcy PZPN-u?Rozpirzyć całe to towarzystwo,dać sobie spokój z EURO 2012 bo będzie"kaszana" na cały świat,a zwolnionych piłkarzy do budowy np.autostrad-napić się można i nie trzeba tyle biegać.....

odpowiedzi (0)

skomentuj

Kompromitacja

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jacek zarazek (gość)  •

Wydaje się, że z zawodnikami o takiej mentalności nigdy nie osiągniemy sukcesów. W pierwszej połowie dreptało po boisku 11 obcych sobie zawodników, niezwiązanych żadną wspólną myślą. Do czasu zdobycia bramki nie stworzyliśmy ani jednej sytuacji do zdobycia gola. A takie sytuacje jak te, po których straciliśmy dwie bramki, zdarzają nam się w każdym meczu. Polacy nie mieli sił, co dużo mówi o tym, jak są szkoleni w klubach. Słowacy byli dużo lepsi i wygrali zasłużenie.

odpowiedzi (0)

skomentuj