Menu Region

Na giełdach lepsze nastroje. To jednak nie koniec bessy

Na giełdach lepsze nastroje. To jednak nie koniec bessy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Pałka

Prześlij Drukuj
Światowe giełdy coraz bardziej przypominają kasyna. Po ostatnich spadkach wczoraj indeksy poszły w górę, chociaż kryzys finansowy wcale nie został zażegnany.
Taka sytuacja to raj dla jednodniowych spekulantów - tylko wczoraj w Polsce na akcjach dewelopera Immoeast można było w ciągu kilku godzin zarobić aż 75 proc.! Z kolei KGHM, który bardzo mocno ucierpiał na spadkach z ubiegłego tygodnia, wczoraj szedł w górę o 20 proc. Jednak dla osób myślących o ulokowaniu swoich oszczędności na giełdzie na dłużej wciąż nie jest to dobry okres na inwestycje. Bo duże spadki mogą jeszcze nadejść.

Po poniedziałkowej sesji w Nowym Jorku, gdzie indeks Dow Jones poszybował w górę o ponad 11 proc., również notowania w Europie otworzyły się wczoraj na dużych plusach. Główny indeks brytyjskiej giełdy FTSE 100 zyskiwał w ciągu dnia około 6 proc.
Podobnie było również w Niemczech. Pod koniec sesji inwestorom wyraźnie zaczęło już "brakować pary" i indeksy zaczęły spadać. Słabo rozpoczęły się również wczoraj po południu notowania w USA.

W Polsce w ciągu dnia wzrosty były trochę wolniejsze niż w Europie - WIG20 zyskał 4,11 proc., a WIG 3,81 proc. Zdaniem Piotra Kuczyńskiego, analityka z firmy Xelion, mniejsze wzrosty w Polsce wynikają przede wszystkim z tego, że na razie nie ma kto kupować akcji. - Klienci wycofują pieniądze z funduszy inwestycyjnych, inwestorzy indywidualni są bardzo ostrożni i właściwie tylko OFE decydują się na zakup akcji - podkreśla Piotr Kuczyński.

Kursy kilku spółek notowanych na GPW wczoraj wręcz eksplodowały. Aż 75 proc. zyskiwał w pewnym momencie kurs austriackiego dewelopera Immoeast. Inny deweloper, Orco, zyskiwał 35 proc., a KGHM - 20 proc.

Wyjątkami w Europie, które nie odnotowały wczoraj wzrostów, były dwie giełdy: w Brukseli i Rejkiawiku. Ta pierwsza pomimo dobrego otwarcia spadała w ciągu dnia nawet do minus 6 proc. na wieść o kolejnych kłopotach grupy Fortis - notowania banku po 6 dniach zostały wczoraj odwieszone i od razu poleciały w dół o ponad 60 proc.

Tymczasem na zdominowanej przez instytucje finansowe giełdzie w Islandii nastąpił wczoraj prawdziwy krach - akcje poleciały aż o 75 proc.! Islandia najmocniej jak na razie odczuła skutki kryzysu finansowego, stając wręcz na granicy bankructwa. Tamtejszy rząd musiał bowiem przejąć kontrolę nad trzema największymi bankami: Landsbanki, Glitnir i Kaupthing, a kurs korony islandzkiej spadł wobec euro i dolara o ponad 70 proc.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się