Menu Region

Gwiazdy kina idą do polityki po władzę

Gwiazdy kina idą do polityki po władzę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Anna Przybyll

Prześlij Drukuj
George Clooney planuje iść w ślady ojca, który przed czterema laty kandydował do Kongresu z ramienia Partii Demokratycznej w stanie Kentucky.
- Zawsze zarzekałem się, że nie będę ubiegał się o żaden urząd, ale dojrzewam do tego pomysłu. Uwielbiam działać dla dobra zwykłych obywateli. Dlatego mogę uczciwie powiedzieć, że niedługo będę kandydował do Senatu. Myślę, że wygram - tak według "Star Magazine" George Clooney miał powiedzieć anonimowemu znajomemu.

W 2004 r. kandydaturę ojca aktora, dziennikarza Nicka Clooneya, poparli Michael Douglas, Renée Zellweger, Courteney Cox i Drew Barrymore. Teraz sam George liczy na ich poparcie.
Najbliższą okazję do zrealizowania planów gwiazdor będzie miał 4 listopada, kiedy wraz z wyborami prezydenckimi odbędą się wybory uzupełniające do Kongresu.


Clooney nie ukrywa liberalnych poglądów i sympatii dla Partii Demokratycznej. W sier-pniu "Los Angeles Times" pisał, że Clooney wysyła SMS-y do Baracka Obamy. Aktor zdementował te wieści i dodał, że więcej czasu spędził w sumie z senatorem Johnem McCain-em. Przyznał się jednak do popierania Obamy. Clooney przyjaźni się z nim od 2004 r., kiedy wspierał go w kampanii na urząd senatora Illinois.

Na początku września zorganizował w Genewie spotkanie dla 170 sympatyków Obamy mieszkających w Europie. Bilet na przyjęcie kosztował 1 tys. dol., a na uroczysty obiad dla 75 wybrańców aż 10 tys. dol. Dzięki Clooneyowi sztab Obamy wzbogacił się o blisko 1 mln dol.

Najseksowniejszy według tygodnika "People" mężczyzna świata nie jest lubiany przez konserwatywną część elity Waszyngtonu. Kongresowi naraził się, gdy zignorował wezwanie senackiego Komitetu Zasad i Etyki. Miał wyjaśnić powody nielegalnego nagrywania zdjęć do paradokumentalnego serialu "K Street", którego jest współproducentem. Tasiemiec HBO pokazuje podejrzane mechanizmy lobbingu i polityki na Kapitolu.

Dotychczas satysfakcjonowała go rola szarej eminencji w amerykańskiej polityce. Z zapałem walczy o pomoc dla głodujących w Darfurze, a ostatnio także o uruchomienie we wszystkich stanach bezpłatnej linii 211 z informacją o pomocy dla bezdomnych Amerykanów, ofiar panującego kryzysu na rynku nieruchomości. Swój krytyczny stosunek do administracji Busha wyraził parabolicznie w dramacie politycznym "Good Night and Good Luck".
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się