Menu Region

Mieszkania mogą znacznie stanieć

Mieszkania mogą znacznie stanieć

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Mariusz Czerwiński, dyrektor zarządzający NextHome.pl

1Komentarz Prześlij Drukuj
Obecne zawirowania na światowym rynku finansowym nie będą miały już znaczącego wpływu na to, co dzieje się na lokalnym rynku nieruchomości.
Doszło już do oczyszczenia - próby czasu nie wytrzymało wiele firm deweloperskich czy agencji nieruchomości. Rynek nieruchomości powoli wraca do życia. Warto jednak zauważyć, że ceny transakcyjne na rynku wtórnym w Polsce znacznie odbiegają od cen w USA czy Niemczech. W Kalifornii można kupić willę za 100 tys. dol., a w Berlinie można nabyć mieszkanie już za równowartość 60 tys. zł.

Czy za tę sumę kupimy dom lub mieszkanie w Warszawie? Zdecydowanie nie, ceny u nas są wyższe. A dlaczego tak się dzieje? Bo rynki światowe nie mają bezpośredniego przełożenia na to, co dzieje się z polskim rynkiem nieruchomości. Choć oczywiście pośrednio oddziałują na niego poprzez sektor finansowy. Banki, nie chcąc powtórzyć zachodnich scenariuszy, zaostrzają reguły pozyskania kredytów. Są to działania czysto profilaktyczne, które mają zapobiec bankructwom gospodarstw domowych.

I właśnie działania banków oraz Komisji Nadzoru Finansowego mogą mieć największy wpływ na rynek nieruchomości w Polsce.

Możemy przyjąć dwa scenariusze.

Pierwszy: zaostrzenie kryteriów przyznawania kredytów hipotecznych przez Komisję Nadzoru Finansowego. Samo założenie, że do uzyskania kredytu klient będzie musiał mieć 20 proc. wkładu własnego, może wpłynąć na spadek liczby przeprowadzanych transakcji. Zauważmy, że w tym momencie większość kredytów brana jest na 100-110 proc. wartości nieruchomości.

Dla przykładu, osoba zainteresowana zakupem mieszkania za 500 tys. zł, będzie musiała mieć 100 tys. zł wkładu własnego.

Są to wymagania często nieosiągalne dla sporej rzeszy klientów. Niemal automatycznie może to doprowadzić do bardzo dużych obniżek cen mieszkań w dużych aglomeracjach ze względu na znacznie niższe możliwości finansowe potencjalnych klientów.
Powyższa sytuacja będzie miała mniejsze znaczenie w małych miastach, gdzie ceny za metr kwadratowy sięgają 2-3 tys. zł. Wkład własny w tych przypadkach nie będzie już tak dużą zaporą.

Drugi: kryteria przyznawania kredytów hipotecznych pozostaną bez zmian.
W przypadku takiego rozwoju sytuacji zakładamy, że korekta na rynku nieruchomości, która jeszcze trwa, utrzyma się około roku, a później nastąpi odbicie i powolny, ale stabilny wzrost wartości nieruchomości.

Argumenty przemawiające za takim scenariuszem to przede wszystkim: większa podaż niż popyt na rynku mieszkaniowym:

- zarówno pierwotnym - właśnie dobiegają końca inwestycje, które deweloperzy rozpoczęli w czasie boomu mieszkaniowego,

- jak i wtórnym - na rynku są jeszcze oferty inwestorów, którzy zakupili nieruchomości pod inwestycję.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

a skąd wiadomo że brakuje 1.5 mln mieszkań

+9 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mc (gość)  •

Jakim cudem to wyliczono. Rozumiem że od 3 mln brakujących niby mieszkań odjęto 800 tys oddanych (w miastach) od 2002 r i 700 tys w budowie? Tyle że wg GUS w 2002 miastach brakowało 1,7mln mieszkań (o tyle mniej mieszkań od gospodarstw domowych). Bo chyba nikt nie uwierzy że rolnicy przeniosą się do miast tylko ze względu na mieszkanie:) - szczególnie w dobie kryzysu:) Czyli zostaje 200 tys.W tym czasie mielismy ujemną migrację z miast (za granicę a niekiedy i wieś). Czyli ludzi ubyło. I to sporo. Część też wybyła w sposób bardziej że tak powiem naturalny.

I co. Ano nic. nadal brakuje 1.5 mln bo tak twierdzą tzw. eksperci, ci sami wg. których rosło będzie zawsze:)

odpowiedzi (0)

skomentuj