Menu Region

Andrzej Godlewski: Premier ma rację, ale źle jej broni

Andrzej Godlewski: Premier ma rację, ale źle jej broni

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Szef działu opinie

180Komentarzy Prześlij Drukuj
"Ciekawe, jaki kabaret zafundują nam Polacy" - emocjonowali się półtora miesiąca temu dyplomaci i dziennikarze w Brukseli. Ku ich zaskoczeniu 1 września, podczas nadzwyczajnego szczytu UE poświęconego Gruzji, Lech Kaczyński i Donald Tusk rozczarowali kibiców.
Prezydent i premier zgodnie reprezentowali Polskę. Jednak tym razem awantura o skład polskiej delegacji może zadowolić zagranicznych wielbicieli polskiego folkloru politycznego.

Obydwie strony sporu mają argumenty na swoją korzyść. "Prezydent RP stoi na straży bezpieczeństwa państwa" i ze względu na obecny kryzys międzynarodowy nawet powinien brać udział w szczycie UE - uważają prezydenccy ministrowie. Tym bardziej że Rumuni, Finowie czy Litwini na unijne szczyty wysyłają zarówno prezydentów, jak i premierów.

Jednak tym razem więcej racji ma Donald Tusk. Za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego polskie racje reprezentowali w UE premierzy. Tak było również na początku kadencji Lecha Kaczyńskiego, kiedy do Brukseli jeździł Kazimierz Marcinkiewicz.

Zmiana nastąpiła dopiero wtedy, gdy Jarosław Kaczyński zrezygnował z uczestnictwa w szczytach UE. Jednak prymat premiera nadal był widoczny - na pamiętny szczyt w czerwcu 2007 r., kiedy ważyły się losy traktatu lizbońskiego, szef rządu musiał udzielić prezydentowi odpowiedniego mandatu negocjacyjnego. Donald Tusk ma więcej argumentów w sporze z prezydentem. Jednak jego ministrowie je ośmieszają

Za premierem przemawia również planowany program szczytu (14-15.10 w Brukseli). Kwestie Gruzji i traktatu lizbońskiego, które wchodzą w kompetencje prezydenta RP, potraktowane zostaną marginalnie. Szczyt zdominowany będzie przez kryzys finansowy.

Ponadto przywódcy UE będą dyskutować o forsowanym przez Francję pakiecie energetyczno-klimatycznym. To także wymaga obecności szefa rządu. Proponowana wersja pakietu jest skrajnie niekorzystna dla Polski i Donald Tusk musi walczyć o zmianę regulacji dla polskich elektrowni.

Lech Kaczyński ma na to mniejsze szanse. Prezydent zaakceptował bowiem wcześniej cele tego dokumentu i trudno będzie mu wynegocjować coś więcej. "Leszek, znowu nie chcesz dotrzymać słowa?" - zapyta go Nicolas Sarkozy.

Dziwię się, że mając więcej argumentów po swojej stronie, premier zaczął używać ich dopiero wczoraj. Po co wysyłał do boju swoich ministrów, którzy - łagodnie mówiąc - nie dodawali powagi dyskusji?

Historii o chorym pilocie rządowego samolotu nigdy nie powinniśmy byli usłyszeć. Także opowieści o tym, że prezydent zajmie krzesło ministra finansów, są średnio zabawne. Polska racja stanu wymaga, by szef rządu bronił jej godnie nie tylko w Brukseli, ale i w Warszawie.


Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Bruksela

+3 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

merlin (gość)  •

Przez głupi upór prezydenta może sie okazać , że Polska - i my wszyscy - straci grube pieniądze . Dodatkowo stracimy twarz na arenie międzynarodowej , bo nikt nas nie będzie brał poważnie . Wystarczy , że prezydent Sarkozy wyda prezydentowi Kaczyńskiemu dodatkowo słynny PIN . Będzie to z korzyścią dla Francji (i zdziwił bym się , gdyby Sarkozy tak nie postąpił ! ) , która chce przeforsować sprawę opłat klimatycznych (za CO2). Jeśli zaś prezydent Kaczyński dostanie się na szczyt , to - po pierwsze , gdy premier Tusk powie "nie", to on ( na zasadzie "wtykania kija w szprychy " )powie "tak" , nie bacząc na to , że zdradza w ten sposób interes Polski. Po drugie - jeśli nawet zgodzi się z Tuskiem , to Sarkozy mu przypomni : " A przecież Pańskie stanowisko kilka tygodni temu było zupełnie inne ! Jak ceni Pan sobie swoje słowo ? Dlaczego Pan go nie szanuje ? " . I to bedzie koniec dyskusji. A - jak mówiłem - zapłacimy za to wszyscy , zwłaszcza , że nie mamy - po "wymachiwaniu szabelką" przez prezydenta Kaczyńskiego w sprawie Gruzji zbyt wielu zwolenników w UE. Trójka "sprzymierzeńców z Pribałtyk" jest równie słaba , co skłonna pamiętać o interesach swojego (a nie Polski ) kraju. Gdy dostaną od Francji "propozycję nie do odrzucenia " , pójda w kąt wszelkie slogany o przyjażni .

odpowiedzi (0)

skomentuj

Brawo! Nareszcie niekonformistyczny felieton :)

+4 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Harry (gość)  •

"Premier ma rację"... Ale oryginalna myśl... Czy w tej gazecie wolno pomyśleć w ogóle, że premier nie ma racji, bo że pisanie o tym u was jest zabronione to widać... W każdym razie premier nie ułatwia wam zadania, żeby nie obrażając intelektu swojego i czytelników bronić do upadłego jego racji :) Współczuję, ale nie życzę powodzenia w złej sprawie

odpowiedzi (0)

skomentuj

Prezydęty

+2 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tunio (gość)  •

Rozsądne argumenty w sporze z Kaczynskim? Pan chyba żartuje...

odpowiedzi (0)

skomentuj