Menu Region

Spór o samolot jest jak kastrowanie pedofilów

Spór o samolot jest jak kastrowanie pedofilów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paulina Nowosielska-Kucharska

2Komentarze Prześlij Drukuj
Z Erykiem Mistewiczem, specjalistą ds. kreowania wizerunku, o tym kto ma rację w sporze prezydent-premier, rozmawia Paulina Nowosielska-Kucharska
Prezydent kłóci się z premierem o wizytę w Brukseli. Jeden Pan chce pojechać, drugi nie chce ustąpić. Jak to wpływa na wizerunek Polski?
Świat nie interesuje się tą sytuacją, podobnie jak nie interesuje się Polską. Na tym konflikcie zyskają zaś obydwie strony. Podgrzewanie emocji i zaostrzanie tej sytuacji służy obu stronom - i PiS, i PO - i zapobiega pojawieniu się konkurencji wobec tej dwójki.

Prezydent i premier wzmacniają swój wizerunek, kłócąc się jak dzieci?
Coż, w ten sposób zarówno PiS, jak i PO sprawnie skupiły uwagę mediów i opinii publicznej, rozbudziły emocje tak, że większość odbiorców musi się odpowiedzieć po którejś ze stron.
Nie ma odpowiedzi neutralnej. Nie można też powiedzieć, że się o tym konflikcie nie słyszało. To działanie zgodne z tym, co nazywam marketingiem narracyjnym, a co powoduje zamianę odbiorcy tej zasłyszanej informacji w żołnierza danej sprawy. Nawet jeśli wcześniej nie interesował się aktywnie polityką. Prezydent i premier kłócą się jak dzieci, bo to budzi emocje i wzmacnia ich obu

Dlatego z błahych powodów grozi się drugiej stronie Trybunałem Konstytucyjnym?

To są argumenty czysto emocjonalne. One są najłatwiej zrozumiałe dla odbiorców. Proszę zobaczyć, że pod tym względem ten spór przypomina kłótnię o to, czy PZPN powinien ustąpić, czy nie, czy pedofile powinni być kastrowani chemicznie, czy powinno się palić w miejscach publicznych, a dzieci karać klapsem itd. To wszystko jest zrozumiałe dla przeciętnego Polaka. Tak jak pytanie, które tu dostajemy: Czy lepszy jest Donald Tusk, czy lepszy jest Lech Kaczyński?

Czyli to nie polityka, ale zwykła personalna przepychanka?
Nie. To jednak polityka, tylko realizowana narzędziami, jakie się teraz na świecie stosuje.

Obserwował Pan gdzieś podobny spór - kto ma wsiąść do samolotu?
Proszę zobaczyć całą technikę stosowaną przez Berlusconiego, proszę zobaczyć, o co toczą się spory we Francji, jakim językiem i w jaki sposób. Proszę też zwrócić uwagę, jak uprawiana jest polska polityka na poziomie lokalnym. Przecież ten sposób podziału sceny politycznej mechanizmami narracyjnymi schodzi teraz na dół.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Politycy nauczeni przez Mistewicza modelowo ogrywają media i wyborcow

+5 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marcelino (gość)  •

Post zdublowany

odpowiedzi (0)

skomentuj

Politycy nauczeni przez Mistewicza modelowo ogrywają media i wyborcow

+4 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marcelino (gość)  •

Do tej pory, to dziennikarze grali politykami aż miło. Ale to, co opowiada dziś w Polsce pan Mistewicz, pokazuje, że to politycy zaczynają ogrywać i media i nas wszystkich. Rzeczywiście jest tak, jak mówi Mistewicz, że czy to Kaczyński czy Tusk (czy też ich podwładni i różnego typu klakierzy) narzucają swoją narracje, a dziennikarze i ludzie za tym lecą jak za kością jakąś rzuconą. Niestety to co obserwujemy już od paru dni przypomina - jak słusznie przypomina też Mistewicz - to co wcześniej widzieliśmy wokół podobnych tematów jak bicie dzieci czy kastracja. Media biora udział w tej grze i nie powiedzą: chwila. Przeciez w sprawie sporu kto jak i po co leci wystarczy spytac pierwszego z brzegu konstytucjonaliste. Mistewicz zdradza, ze nie tylko nikt na tym nie traci (jak powtarzaja od paru dni WSZYSTKIE media), ale tez zyskuja dwie strony sporu: PIS i PO. Innymi słowy że jest to gra. Gra która wszystkie media zapominają o swej roli, tak jak wcześniej zapomniały fascynując się innymi "wrzuconymi" tematami jak bicie dzieci pedofilia czy nie wiem co.

Obciachem nie jest to ze politycy tak robia, zyskujac na tym sporze dla siebie poparcie, ale to ze mechanizm opisany przez Polske jest akceptowany przez wszystkich. Media, politolodzy, inne partie zamiast zastanawiac sie "czemu wszyscy na tym traca" powinni zastanowic sie, ze racje ma Mistewicz mowiac ze na tym sporze i Tusk i Kaczynski na tym zyskuja. Wszyscy politycy to jedna mafia?

odpowiedzi (0)

skomentuj