Menu Region

Dziecko pozytywnie wpływa na umysł i nastrój kobiety

Dziecko pozytywnie wpływa na umysł i nastrój kobiety

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jonathan Leake "The Times"

2Komentarze Prześlij Drukuj
Zdaniem naukowców macierzyństwo może powodować "doładowanie" mózgu kobiety, prowadząc do trwałej poprawy zdolności umysłowych oraz chroniąc przed chorobami zwyrodnieniowymi wieku starczego.
Wnioski te zadają kłam powszechnemu przekonaniu, że urodzenie dziecka źle wpływa na jasność umysłu. O ile w czasie ciąży może nastąpić pogorszenie, po narodzinach dziecka zostaje ono równoważone z nawiązką. Według specjalistów mechanizm ten daje matkom narzędzia niezbędne do sprostania większym wymaganiom życia z potomstwem.

- Ciężarne kobiety przechodzą fazę zwaną "rozumem niemowlaka", w czasie której ich mózg działa zdecydowanie gorzej - tłumaczy profesor Craig Kinsley z Uniwersytetu w Richmond w stanie Wirginia.
- Dzieje się tak dlatego, że umysł przystosowuje się do macierzyństwa, do radzenia sobie z wieloma nowymi wyzwaniami. Efekty tych zmian mogą trwać przez resztę życia, wzmacniając zdolności poznawcze kobiet i chroniąc je przed chorobami zwyrodnieniowymi - mówi Kinsley.

Ciężarne często skarżą się na kłopoty z pamięcią i myśleniem. Jak pokazują badania przeprowadzone w 2002 roku przez Angelę Oatridge ze szpitala Hammersmith w Londynie, skany mózgów kobiet w ciąży zmniejszają rozmiar o 4 procent. W ubiegłym roku australijscy naukowcy wykazali, że przyszłe mamy gorzej radzą sobie z testami pamięci i zadaniami werbalnymi.

Kinsley i jego koledzy odkryli jednak, że ten przejściowy kryzys jest częścią procesu reorganizacji umysłu, który w ostatecznym rozrachunku jest korzystny. Badania przeprowadzone na szczurach i ssakach naczelnych dowodzą, że matki stają się dużo odważniejsze, do pięciu razy szybciej znajdują jedzenie i mają lepszą orientację przestrzenną niż samice bez potomstwa.

Porównując mózgi dzietnych i bezdzietnych zwierząt, naukowcy odkryli fizyczne zmiany związane z nowo nabytymi zdolnościami. Komórki nerwowe w kluczowych obszarach powiązanych z wychowywaniem potomstwa urosły do większych rozmiarów i wytworzyły więcej połączeń z sąsiednimi komórkami. To z kolei zwiększyło "moc obliczeniową" matek.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Radość

+6 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

aaa (gość)  •

Ciekawe badania. Oby dążenie do usprawnienia umysłu nie było jednak jedynym powodem do posiadania dzieci..

Mnie dzieci dały absolutną radość i szczęście i pomimo upływu dwudziestukilku lat - to się nie zmienia. Żałuję, że nie dane było mi mieć więcej dzieci i żałuję, że niedługo odejdą do własnych domów. Ale taka jest kolej rzeczy i cieszę się z tego, co było i jest mi dane.

Niestety, widzę kobiety w swoim otoczeniu, które mają do własnych dzieci bardzo ambiwalentny stosunek. Niby je uwielbiają, troszczą się, kupują drogie ciuchy (to nie grzech, oczywiście), ale jednocześnie potrafią o nich powiedzieć "bachory" (tak, wiem, podobno mówi się tak i z miłości), "nienawidzę cię", "zniszczyłeś mi życie", "gdyby nie ty, to byłabym wolnym człowiekiem i pojechałabym do Londynu na zakupy".. Martwią się co będą z nimi robić przez długie, wolne weekendowe godziny, bo - nagle i wyjątkowo - opieka spadła tylko na nie. Nie znają własnych dzieci, bo chyba nie chcą ich znać. Do posiadania dzieci nie wolno namawiać ani zmuszać. Te kobiety, o których piszę, pewnie chciały mieć dzieci, ale nie do końca znam prawdziwe tego powody. Na pewno jednym z nich była chęć posiadania "kogoś", żeby nie być samotnym, ani teraz, ani na starość. Być może to jednak zbyt mało, by cieszyć się nieustająco tym małym osobnikiem, któremu jest się potrzebnym, który rośnie na naszych oczach, dla którego jest się całym światem i któremu chciałoby się ten cały świat dać, nauczyć, pokazać jak kochać, a za uśmiech możnaby przenosić góry..

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dzieci z nakazu wychowywane sa potem bez serca

+6 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marta, wzieta singielka :P (gość)  •

Nie jest dobrze kiedy do płodzenia dzieci zachecaja instytucje społęczne. W Polsce słychac to zewszad: Kosciół (notabene zarządzany prz ludzi bez rodzin - coz moga wiedziec o problemach w zwiazku, o klopotach finansowych - Kosciół pod tym ostatnim wzgledem stoi bardzo dobrze), media czy otaczajaca rodzine.

Taka propaganda wmawiania komus uczuc jakie mam miec prowadzi na manowce.
Opisuje to Doris Lessing, ubiegłoroczna noblistka.

Pisze o tym w swoich dówch najbardziej znanych ksiazkach: "Piatym dziecku" i "Podróży Bena"
Konserwatywna angielska para w końcu wypiera się trudnego dziecka, zamyka go w szpitalu psychiatrycznym, by w koncu całkowicie o nim zapomniec.
To swietnie przedstawiony przyklad na to, ze rodzicielstwa nie da sie wzbudzic. Zachecajac ludzi po studiach by zakłądali rodziny bo kraj tego potrzebuje, bo budowlancy wyjezdzaja za granice, ze nie ma kto klasc plytek w nowo budowanych lazienkacha "ruskich" lepiej nie zapraszac.

Czy innym sposobem własnei jak w tekscie Jonathan Leake. Nie czujesz teraz? To spłódz sobie to poczujesz. "Polska" wychwyca z Timesa" takie kawałki mimo ze tam pojawiaja sie one sporadycznie, gdy londynscy edytorzy nie maja czym wypelnic kolumny. Ale tutaj przedstawia sie takie artykuly jako trend w badaniach spolecznych. To sa bzdury. Spoleczenstwa zachodnei sie atomizuja i raczej jest taki trend, ze jesli ktos ma wiecej pienidzy to jednak wybiera wygodniejsze zycie single'a

Tylko bez potepianai prosze. Mamy XXI wiek, ktos kto placi podatki ma swiete prawo zyc jak chce.

Jesli ktos nie czuje ze powinien miec dzieci to nie po co wywierac na nim presje chocby takimi tekstami. Gdy bedziemy za wszelka cene zachecac do rodzenia, to spłodzimy armie dzieci niechicanych. Nawet jesli materialnie niczego nie bedzie im brakowało to zabraknie im najwazniejszego - miłosci.

A to moze prowadzic do tragedii jaką opisuje Lionel Shriver, nagrodzona prestizową brytyjska nagrodą literacką Orange. Shriver opisuje maskakre w szkole jakiej dopuszcza sie nastoletni chłopiec, który pochodzi własnie z takiego zamoznego, tyle ze chlodnego ( pustego? ) domu. Jest dzieckiem przypadkowym, ze zwiazku bez miłosci, z rozsadku, któy zreszta po kilku latach trwania sie rozpada. Goraco zachecam znajcych angielski do przeczytania tej ksiazki zanim podejma decyzje o rodzicielstwie. Jesli ktokolwiek w tym kraju podejmuje tę decyzje swiadomie ( ciekawe)

Nie rozumiem dalczfgo

odpowiedzi (0)

skomentuj