Menu Region

Wiktor Świetlik: Kaczyński i Tusk dołują jak giełdy

Wiktor Świetlik: Kaczyński i Tusk dołują jak giełdy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wiktor Świetlik, publicysta "Polski"

Prześlij Drukuj
W tym momencie NBP i Związek Banków Polskich przygotowują oświadczenie, że będą gwarantować lokaty bankowe. Ma ono uspokoić inwestorów. Czym zajmuje się w tym czasie rząd i Pałac Prezydencki? Tym, jak sobie nawzajem dokopać.
Tym, kto pojedzie na szczyt w Brukseli, choć wszyscy już dawno zapomnieli, czym ów szczyt będzie się zajmował. W takiej sytuacji, jaką mamy teraz, ten konflikt stał się naprawdę żenujący.

Ten maraton złośliwości przypomina warszawską giełdę. Wydaje się, że niżej już upaść się nie da, a tu co i rusz sięgamy dna, przebijamy je i mkniemy ku kolejnemu, które też przebijemy. W przypadku giełdy dominuje panika. W przypadku rządu i Kancelarii Prezydenta - chyba jakaś chorobliwa mania. Tu też dawno rozum już poszedł spać. Coraz trudniej dopatrzeć się w tym jakiejś klarownej strategii politycznej czy nawet doraźnych korzyści poza zwykłym dokuczeniem drugiej stronie.

Bo jak inaczej opisać tanie podchody pod prezydenta i informowanie, że nie będzie on mógł polecieć na szczyt UE, bo pilot jest chory. Jak zrozumieć ministra Nowaka, który radzi głowie państwa, żeby kupiła sobie wycieczkę do Brukseli, jak chce tam polecieć. I jak, z drugiej strony, zrozumieć prowokacyjny styl zwoływania Rady Gabinetowej przez prezydenta, który wskazuje, że bardziej niż na wyjaśnieniu czegokolwiek zależy mu na dokopaniu ministrom.

Nikt nie wymaga od Kaczyńskiego i Tuska, żeby się kochali. Na walkę ze sobą skazują ich i konstytucja, i przyszłe wybory prezydenckie. Ale styl tej walki staje się już dziecinadą, a raczej żenadą. Szczególnie w tym momencie. Bo bez względu, czy to, co ekonomiści definiują jako kryzys, wkrótce dotrze do nas, czy nie, obawy Polaków są ogromne. Pokazały to badania, które publikowaliśmy zarówno my w "Polsce", jak i "Gazeta Wyborcza".

Ludzie boją się także o bezpieczeństwo swoich lokat, przewidują upadki banków, a to oznacza, że faktycznie mogą zacząć panicznie wycofywać z nich oszczędności. Ponad trzy procent już to zrobiło. Co słyszą na to? Tanie uspokajanie, czyli lekko rzucane i nieprzekonywające oświadczenia, że jesteśmy bezpieczni. Miejmy nadzieję, że przynajmniej bankowcy są dorośli.

Jeśli konsekwencje załamania na rynkach finansowych będą dla nas cięższe, niż dziś się prognozuje, to i nasza scena polityczna może okazać się nie aż taka poukładana na lata, jak się to dziś wydaje. A wówczas te karczemne spory będą przypominały kłótnie marszałków i notabli III Rzeszy o to, kto zostanie kim w nowym rządzie, toczone w kwietniu i maju 1945 roku.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się