Menu Region

Płacimy za braki w demokracji

Płacimy za braki w demokracji

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Prof. Benjamin in. Barber, amerykański politolog

1Komentarz Prześlij Drukuj
Konsumenci muszą znów stać się obywatelami z pełnym prawem do politycznego nadzoru i wglądu w rynkowe regulacje
Media okrzyknęły obecny krach fiskalną apokalipsą (najgorszy kryzys od wielkiej depresji z lat 30. ubiegłego wieku - głosi najlepsza ekipa telewizji). Dla bankierów jest to problem natury technicznej: jedynie tyle warte są wszystkie następstwa nieudanych pożyczek (socjalizm jest wspaniały, gdy podejmujemy ryzyko, a podatnicy zabezpieczają nas przed stratami, byleby tylko zyski nadal były prywatne!).

Polityczny paradygmat, wewnątrz którego rozwija się kryzys, pozostaje faktem. Kilkakrotnie wyrażano zaniepokojenie rynkowym fundamentalizmem i niekontrolowanym reaganizmem, który prowadzi na skraj przepaści, ale nikt, jak się zdaje, nie zauważył, że problemem jest sam paradygmat.

Stoimy nie tylko przed kryzysem zaufania w dziedzinie rynku, ale również przed kryzysem zaufania w polityce. Deficyt wiarygodności jest deficytem demokracji. Żaden procent "oddłużenia" (zwrot kredytu z prawdziwymi aktywami, jak siedemset bilionów dolarów z ministerstwa finansów) nie naprawi spustoszeń dokonanych przez czterdzieści lat de-demokratyzacji.

Mierzymy się obecnie nie tylko z konsekwencjami bez mała czterdziestu lat tendencyjnej ideologii prywatyzacji a la Ronald Reagan i Margaret Thatcher, zgodnie z którą rząd nie może zrobić nic dobrego, a rynek nic złego, ale również ze skutkami czterech dekad dwustronnej de-demokratyzacji, w której dawni Republikanie i nowi Demokraci z Billem Clintonem włącznie, dawni Torysi i nowa Partia Pracy z Tonym Blairem na czele sprzysięgli się, by uwolnić od kontroli media, banki, linie lotnicze, sprywatyzować gospodarkę mieszkaniową, edukację, więzienia, by uwolnić rynki wtórne i w ogóle przemysł finansowy.

Zepchnąć rząd z drogi rynku i zrobić miejsce dla magicznego tańca "niewidzialnych rąk", które (jak zwykle mówią) wytwarzają tyle samo dobrobytu, co wolności!

W ich głupiej napaści na "wielki rząd" i "biurokrację opieki społecznej" oraz w ich kampaniach politycznych wymierzonych "przeciwko Waszyngtonowi" ci rzecznicy demokratyzacji w rzeczywistości podkopali demokrację i rozpętali wojnę o samą istotę dobra wspólnego.

Rząd to my: porozumienia polityczne, które wypracowujemy po to, by móc wspólnie podejmować działania polityczne niedostępne z osobna; strategie deliberacji, które ustanawiamy, żeby polityka publiczna zajmowała się raczej dobrami publicznymi niż prywatnymi preferencjami.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Czy Barber mógłby zostac naszym prezydentem?

+6 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

fanka Barbera (gość)  •

KAczynski juz teraz powinien przyznac mu polskie obywatelstwo.

odpowiedzi (0)

skomentuj