Menu Region

Boruc: Napiszcie, że Czesi byli dziś słabi

Boruc: Napiszcie, że Czesi byli dziś słabi

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz

Prześlij Drukuj
Z Arturem Borucem, bramkarzem reprezentacji Polski, o meczu Polska-Czechy, rozmawia w Chorzowie Hubert Zdankiewicz
Wszyscy zachwycają się Pawłem Brożkiem i Jakubem Błaszczykowskim. W pełni zasłużenie, ale ten mecz mógł się dla nas skończyć zupełnie inaczej, gdyby na początku nie obronił Pan strzałów Milana Barosa i Miroslava Slepicki...
Być może, ale nie ma sensu teraz gdybać. W obu sytuacjach miałem trochę szczęścia, bo Czesi strzelali prosto we mnie, a ja po prostu odbijałem piłkę. Po to stoję w bramce.

Kiedy dowiedział się Pan, że zagra w podstawowym składzie?
W sobotę na odprawie, około godziny 13.

Był Pan zaskoczony? Jedna z gazet sugerowała, że tak jak w pierwszych meczach eliminacyjnych ze Słowenią i San Marino wystąpi Łukasz Fabiański.

Nie byłem zaskoczony, choć liczyłem się z tym, że może grać Łukasz. Jeszcze w piątek, podczas gierki kontrolnej pierwszy skład na drugi, broniliśmy na zmianę.

Czy jest Pan znów numerem jeden w polskiej bramce?
Sami oceńcie. Dla mnie numerem jeden jest ten, który gra. Dziś to jestem ja, ale kto wie, co będzie jutro. Mam nadzieję, że to zwycięstwo da nam takiego samego kopa jak to nad Portugalią

Naszym zdaniem po tym meczu Pana pozycja jest niezagrożona. Choć niektórzy twierdzą, że mógł Pan się lepiej zachować przy bramce dla Czechów.
Każdy ma prawo do własnego zdania. Nie wiem, czy popełniłem błąd - może tak, może nie - muszę zobaczyć powtórkę w telewizji. Poza tym w tej chwili to nieważne. Liczy się tylko to, że wygraliśmy bardzo ważny mecz. Mam nadzieję, że da nam takiego samego kopa jak zwycięstwo w poprzednich eliminacjach nad Portugalią.

Te eliminacje zaczęliście w fatalnym stylu. Skąd ta nagła metamorfoza?
Napiszcie, że mieliśmy szczęście, bo Czesi byli dziś słabi. Na pewno znajdą się tacy, którzy właśnie w ten sposób wytłumaczą nasze zwycięstwo. To nasza cecha narodowa, że kiedy coś wychodzi, to szukamy przyczyn w słabości rywala, a nie w naszej sile. Prawda jest taka, że Czesi zawsze są groźni, nawet bez Tomasa Rosicky'ego, a tej wygranej nikt nam nie podarował. Po prostu zagraliśmy dobry mecz.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się