Wenezuela: Caracas wyrosło na światową stolicę przemocy....

    Wenezuela: Caracas wyrosło na światową stolicę przemocy. Rządzą gangsterzy [REPORTAŻ]

    James Hider

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    W pierwszym z serii reportaży z Wenezueli James Hider spotyka się twarzą w twarz z przywódcą gangu porywaczy. Mężczyzna stojący w alei slumsów w Caracas ma za paskiem pistolet. Z założonymi rękoma przygląda się nam, gdy się do niego zbliżamy. Spotykam się z członkami gangu porywaczy ze stolicy Wenezueli, dlatego obecność broni mnie nie dziwi.

    Jesteśmy już przy nim, gdy nagle z sąsiedniego podwórka wyłania się inny mężczyzna z pistoletem wycelowanym w moją głowę.
    Automatyczny glock z celownikiem laserowym pod lufą. Gangster przez długą minutę celuje to w moją twarz, to w klatkę piersiową, najwyraźniej zastanawiając się, czy mnie obrabować, zabić, czy udzielić mi wywiadu.

    Na szczęście decyduje się na to ostatnie, choć błyskanie laserem po oczach i trzymanie pistoletu o kilka centymetrów od mojej twarzy wydaje się go bawić. Miejscowy przewodnik zasugerował spotkanie wczesnym rankiem, zanim gangsterzy odurzą się narkotykami i rumem - wtedy, jak ostrzegł, są jeszcze bardziej niezrównoważeni.

    Uzbrojeni mężczyźni prowadzą nas do swojego domu. Nie ma w nim mebli, z wyjątkiem tandetnych sof i pary motorów, których używają do ucieczek podczas napadów. Mężczyzna z glockiem, w czapeczce baseballowej i szarej bluzie od dresu, kieruje gangiem porywaczy i handlarzy narkotykami. Kontroluje jedno z większych wzgórz ogromnego slumsu Antimano. Ten drugi, uzbrojony w rewolwer, to jego pomocnik. Przez całe spotkanie obaj trzymają palce na spuście.

    Caracas to drugie najbardziej niebezpieczne pod względem zabójstw i porwań miasto na świecie. Wystarczy krótka rozmowa z porywaczami, by zrozumieć dlaczego. Ich lider ma nie więcej niż 25 lat, ale tym biznesem zajmuje się od dekady. Wygląda na człowieka bezwzględnego.

    ZOBACZ TEŻ: MEKSYK STAŁ SIĘ KRAJEM BEZPRAWIA. RZĄDZĄ TAM NARKOTYKOWE GANGI [INFOGRAFIKA]


    - Czasami jeździmy po okolicy i rozglądamy się, kogo by tu zdjąć, żeby zobaczyć, co ma przy sobie, dolary czy euro - mówi. - Innym razem rekrutujemy kogoś, kto pracuje dla bogacza, śledzimy nasz cel przez długie tygodnie, miesiące, a nawet rok, a potem żądamy okupu.

    Napady przynoszą im od 20 funtów do 2 tys. funtów, zależnie od tego, ile uda się wycisnąć z ofiary.
    Caracas jest drugim najbardziej niebezpiecznym miastem na świecie pod względem zabójstw i porwań
    Pytam, kto jest najlepszym celem zwykłego porwania z ulicy. - Ty - odpowiada bez uśmiechu, jak gdyby znów zastanawiał się, czy nie skorzystać z okazji, że już jestem w jego domu. - Wyglądasz na kogoś, kto ma forsę.

    Wydaje się oczywiste, że mógłby nas okraść, a nawet zamordować i nikt nie odważyłby się interweniować, czy donieść policji. Przed domem jest pusto, niezwykły widok jak na Antimano, gdzie na krętych betonowych uliczkach zwykle spotyka się mnóstwo ludzi. Poprzedniego wieczoru zginął taksówkarz. Wiele wskazuje, że było to porwanie, które się nie powiodło. Chwilę później zginął mężczyzna, który próbował protestować. Miejscowi twierdzą, że nikogo nie aresztowano.

    Postanawiam jak najszybciej zakończyć rozmowę. Często podczas wywiadów udaje się nawiązać relację z przestępcami, baronami narkotykowymi, a nawet terrorystami: zwykle chcą coś powiedzieć światu albo pochwalić się swoimi wyczynami. Ten człowiek patrzy na mnie jak farmer zastanawiający się której owcy poderżnąć gardło. Policją się nie przejmują, zapewnia. - Jak mamy pieniądze, to im płacimy. Wolimy negocjować. Ale jak trzeba strzelać, to strzelamy. Już nieraz to robiliśmy.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo