Menu Region

Kryzys bankowy: Największe polskie banki blisko dna

Kryzys bankowy: Największe polskie banki blisko dna

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Beata Tomaszkiewicz, Mariusz Wachowicz

5Komentarzy Prześlij Drukuj
Akcje banków w ciągu roku staniały o ponad 47 mld zł. Spółki nie mają pieniędzy i dlatego drożeją kredyty.
Fuzje, przejęcia i nieustający problem z pozyskaniem kapitału, to czeka nasze instytucje finansowe w najbliższych miesiącach. To nie najlepsza wiadomość dla klientów, bo trudniej będzie o kredyty.

Dobra to taka, że już w przyszłym tygodniu ma być gotowy projekt ustaw podwyższający gwarancje banków na depozyty z 22,5 tys. euro obecnie do 50 tys. euro. Gwarantowane będzie już nie 90 proc. tej kwoty, a 100 proc. - tak zapowiedział Zbigniew Chlebowski, szef PO.

Dla inwestorów nadal nie ma dobrych wieści. Na akcjach banków stracili już niemało, a nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy ten trend się odwróci.

Wszyscy ekonomiści i bankowcy zgodnie twierdzą, że polski system finansowy jest bezpieczniejszy niż inne w Europie czy Ameryce i nie ma powodów do niepokojów. Jednak to nie- prawda, że sytuacja w Unii czy Stanach na niego nie wpływa. Boleśnie odczuwają to choćby inwestorzy. Przez rok akcje notowanych na giełdzie banków straciły na wartości już ponad 47 mld zł.

Wycena walorów dwóch największych w Polsce instytucji finansowych - Pekao SA i PKO BP spadła odpowiednio o 14 mld zł i 11,2 mld zł. Akcjonariusze każdej ze spółek stracili po ponad jedną trzecią zainwestowanego kapitału. Jednak to nie one są rekordzistkami spadków.

Z danych portalu finansowego Money.pl wynika, że największa przecena dotknęła walory banku Millennium. Przez rok straciły na wartości ponad 65 proc. Tylko w ostatnim miesiącu ich wycena spadła o ponad 30 proc. Zarząd banku, by ratować kurs, podał wysokość zysków spółki po trzech kwartałach jeszcze przed publikacją oficjalnych wyników finansowych. Nie na wiele się to zdało, bo akcje Millennium traciły wczoraj na wartości bardziej niż cały indeks warszawskiej giełdy WIG. Podobnie zachowywały się walory innych instytucji finansowych.

- Te spadki świadczą o tym, że inwestorzy są zdezorientowani sytuacją na świecie i nie wiedzą, jak wyceniać nasze banki - mówi Jacek Chwedoruk, prezes Rothschild Polska. - Dla banków oznacza to problem z dostępem do kapitału, gdyż jest to oparte o ich wycenę rynkową - dodaje. Do tej pory banki finansowały rozwój działalności nie tylko z zysków, ale również z emisji obligacji dla zagranicznych inwestorów, pożyczek podporządkowanych, a także z emisji akcji. Teraz nie ma szans ani na pożyczki, ani na przeprowadzenie emisji.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Tak, banki, kryzys i polityka

+16 / -14

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

akogoto wszystkoobchodzi (gość)  •

Banki do póty będą mieć się dobrze, dopóki będą miały nasze pieniądze
http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/11/28/banki-coraz-agresywniej-stawiaja-na-depozyty/

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ekonomiści i ekonomiści

+14 / -15

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jacek zarazek (gość)  •

Są ekonomiści i ekonomiści. Tych pierwszych jest garstka zaledwie, a ci drudzy są przede wszystkim w Polsce. Weźmy takie Euro. Rząd chce je wprowadzić i wszyscy ekonomiści się z tym zgadzają, ale żaden z nich nie podaje ani jednej korzyści, jaka miałaby w ślad za tym nastąpić. Jako nie ekonomista, ale zwykły, szary człowiek, jestem w stanie podać, jeśli nie dziesięć, to przynajmniej jakąś zbliżoną liczbę korzyści, jakie odniesiemy po przejściu na Euro. Tymczasem zawodowi polscy ekonomiści, z tytułami profesorskimi, autorzy podręczników do nauczania ekonomii ograniczają się do ogólnikowych zapewnień, że to byłoby dobre. Skutkiem czego powstaje pewna dwoistość, chłopska nieufność wobec zmian pod przykrywką europejskości, a nawet światowości. Widać to po „wyważonych” wypowiedziach dziennikarzy oraz polityków obozu rządzącego, podczas gdy opozycja puszcza wodze swym instynktom i krytykuje, też bez żadnej sensownej argumentacji.
Albo obecny kryzys światowy. Dla mnie jest rzeczą oczywistą, że jest on wywołany sztucznie, starannie wyreżyserowany i profesjonalnie zarządzany. No bo, przede wszystkim, od wielu miesięcy dało się zaobserwować niezwykłą aktywność, jeśli chodzi o emitentów akcji; doradcy giełdowi ruszyli z niezwykłą energią do namawiania do kupna akcji, oferując wyjątkowo korzystne warunki zakupu i nawet załatwiając pożyczki bankowe, byle tylko kupować. O krachu nikt nie wspominał i nie dopuszczał takiej myśli, aż nagle przyszedł, jak to zresztą z krachami bywa, znienacka. Ale już na drugi dzień po obwieszczeniu finansowej apokalipsy pojawił się, jak królik z kapelusza, Paulson z planem ratunkowym. Nikt mi nie wmówi, że taki plan powstaje z dnia na dzień; można wpaść na jego pomysł, ale rzucenie tego na papier i obmyślenie szczegółów wymaga długich tygodni przygotowań i pracy. Od chwili odrzucenia pierwszej wersji, do przyjęcia ostatecznej, minęło też chyba nie więcej jak półtora tygodnia. A więc musiało to być przygotowane. Pytanie: kto i po co miałby coś takiego przygotowywać? Myślę, że jest to jakaś „grupa trzymająca władzę”, tyle tylko, że na poziomie globalnym, która pragnie zdobyć kilka tysięcy miliardów, a może nawet trylionów dla realizacji sobie tylko znanych celów. Ekonomiści i doradcy giełdowi, jak widać, całkiem zgłupieli wobec obecnej sytuacji. Nie potrafią niczego wyjaśnić; ci bardziej naiwni mędrkują coś na temat szkodliwości mieszania się państwa do gospodarki, ale bez trudu można dostrzec, że tak naprawdę, nie maja pojęcia, o co tu chodzi. Pojawiają się głosy, że wydrukowano zbyt dużo pieniędzy i teraz trzeba je ściągnąć z rynku. I co obserwujemy? Ni z tego ni z owego, banki zaczynają oferować niezwykle korzystne lokaty o oprocentowaniu przekraczającym nasze najśmielsze oczekiwania. I każdy ciułacz teraz wzdycha: „oj gdybym tak miał milion, to w trzy miesiące zarobiłbym 20 tysięcy, a następnie 20 i jeszcze trochę, itd. Ale nie mają, a przypuszczalnie, są tacy, co mają. Więc dlaczego nagle banki chcą im dać bezboleśnie zarobić takie sumy? Przecież lokata 3 miesięczna nie spowoduje zmniejszenia ilości pieniądza konsumpcyjnego na rynku; to zresztą groziłoby zahamowaniem produkcji i dalszym pogłębieniem się kryzysu. Tak więc, teza o menedżerskim, czyli celowym, charakterze tego kryzysu wydaje się być całkiem usprawiedliwiona.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ja na tym krachu zarobiłem olbrzymie pieniądze bo

+17 / -19

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Andrzej (gość)  •

postawiłem shorty na akcje banków. Trzeba sie trochę znać na giełdzie i wiedzieć gdzie znależć dobre prognozy. Jak nie chcecie tracić to wejdzcie sobie na stronę mojego giełdowego guru i też będziecie mądrzejsi - www.amerbroker.pl To załamanie banków ogłosił na kilka dni przed krachem. Dla niektórych to żadna niespodzianka.

odpowiedzi (0)

skomentuj

"Polskie " banki

+10 / -12

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ali Baba (gość)  •

Kiedy nareszcie przestanie się pisać o polskich bankach których to już dawno nie ma. Czy robicie to bezmyślnie czy wam za pisanie takich kłamstw płacą ?

odpowiedzi (0)

skomentuj