Menu Region

Holendrów boją się już teraz wszyscy

Holendrów boją się już teraz wszyscy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Paweł Hochstim - Berno, Szwajcaria

Prześlij Drukuj
Wiemy, co mamy robić i spróbujemy pokazać wszystko, co najlepsze, żeby zdobyć trzy punkty - zapowiadał przed meczem z Holendrami trener Francuzów Raymond Domenech. Selekcjoner trójkolorowych może i wiedział, co zrobić, ale pomarańczowi byli lepsi.
- Graliśmy bardzo dobrze w pierwszym meczu, ale jednym zwycięstwem jeszcze nikt nie wygrał całego turnieju - studził z kolei
nastroje selekcjoner pomarańczowych Marco van Basten po tym, jak jego drużyna pokonała Włochów 3:0.

- Zazwyczaj wygrywamy z Francją, więc to oni są pod presją - zaraz jednak dodawał. Choć do gry gotowy był już Arjen Robben, van Basten nie zmienił podstawowej jedenastki i przeciwko wicemistrzom świata wybiegła ta sama drużyna, co cztery dni wcześniej przeciwko mistrzom. Robben na murawie pojawił się po przerwie, zmieniając Engelaara i był ojcem zwycięstwa.

Holenderscy kibice mają wyjątkową zdolność kupowania biletów na mecze Euro. W poniedziałek górowali nad Włochami, a wczorajszego wieczoru wręcz zmiażdżyli Francuzów, których na trybunach Stade de Suisse w Bernie było zaledwie kilka tysięcy.

Nic więc dziwnego, że Oranje czuli się jak w Rotterdamie czy Amsterdamie. - Od kilku lat nasza dobra defensywa jest dla nas najważniejsza - opowiadał przed meczem obrońca Francuzów Willy Sagnol, a wtórował mu Domenech, który uznał francuską defensywę za najlepszą w Europie.

Selekcjoner trójkolorowych nie miał jednak Edwina van der Sara, którego miał van Basten. Jak na razie bramkarz Manchesteru United jest najlepszym golkiperem Euro. Wczoraj w pierwszej połowie kapitalnie bronił strzały Sidneya Govou i Francka Ribery'ego. Tak wielkich umiejętności nie ma mikrego, jak na bramkarza, wzrostu Gregory Coupet, który już w 10 minucie dał się pokonać Dirkowi Kuytowi.

Skrzydłowy Liverpoolu wyprzedził Florenta Maloudę, a następnie doskonale uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu z rogu Rafaela van der Vaarta. Dla Francuzów był to dopiero pierwszy stracony gol w Euro. W ogóle Les Blues tracą bardzo mało bramek.

W eliminacjach do turnieju dali sobie strzelić zaledwie pięć goli w 12 meczach. A wczoraj aż cztery!
- Francuzi mają bardzo mocny zespół i o awans do ćwierćfinału musimy jeszcze powalczyć - zapowiadał van Basten i nie pomylił się, bo trójkolorowi nie zamierzali odpuszczać.

- Z takimi piłkarzami jak Thierry Henry, Karim Benzema, Ribery i Nicolas Anelka zawsze mamy szanse - mówił Sagnol. Problem jednak w tym, że dwóch z nich, Benzemę i Anelkę, Domenech posadził na ławce, a Henry jest daleki od formy.

Po przerwie zmarnował kapitalną okazję do wyrównania. Nie tylko van der Sar może czuć się bohaterem tego meczu, także... trener van Basten. Niespełna kwadrans po przerwie akcję dwóch rezerwowych, Robbena i Robina van Persie, ten drugi zakończył zdobyciem gola.

Holendrzy tylko przez minutę mogli być zdenerwowani, gdy Henry po akcji Sagnola pokonał wreszcie van der Sara. Chwilę później Robben znów uspokoił fanów Oranje. Zespół znad Sekwany dobił Sneijder.

A Francuzi? Ich sytuacja staje się bardzo trudna, ale jeszcze nie beznadziejna. W poniedziałek w Zurychu muszą pokonać

Włochów i liczyć na to, że Rumunia nie wygra z Holandią. Mają szansę, choć dokładnie o tym samym marzą Włosi.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się