Menu Region

Po ciemnej stronie Nobla

Po ciemnej stronie Nobla

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Michael Binyon "The Times"

Prześlij Drukuj
Niektórych laureatów Pokojowej Nagrody Nobla uznanie kapituły mobilizuje do dalszej walki o słuszną sprawę, innym zaś przysparza sporo kłopotów i podcina skrzydła. Ta prestiżowa nagroda to błogosławieństwo czy raczej przekleństwo? A może przede wszystkim przedmiot politycznych rozgrywek? - pisze Michael Binyon z "The Times"
Wchwili gdy oddajemy ten numer do druku, nie wybiła jeszcze godzina zero - komu w tym roku przypadnie w udziale ta najbardziej kontrowersyjna wśród Nobli i najbardziej wzbudzająca emocje nagroda, dowiemy się dzisiaj o godzinie 11. Lista 197 nominacji jak zwykle do ostatniej chwili trzymana jest w tajemnicy, choć żywe dyskusje na temat tego, kto może okazać się triumfatorem, trwają w kuluarach do ostatniej chwili.

Czy będzie to Hu Jia, 34-letni działacz na rzecz praw człowieka i dysydent ostro krytykujący politykę Chin w Tybecie, którego w kwietniu rząd skazał na trzy i pół roku więzienia za "podburzanie do obalenia państwowej władzy"? Czy może jednak z Chińczykiem wygra Rosjanka Lidia Jusupowa, adwokatka Czeczenów, przedstawicielka organizacji Memoriał, składając tym samym hołd Annie Polit-kowskiej, dziennikarce zamordowanej w 2006 roku, która sprzeciwiała się Kremlowi?

Duże szanse na pokojowego Nobla ma Thich Quang Do, wietnamski działacz na rzecz wolności religijnej, demokracji i praw człowieka, sekretarz zdelegalizowanego Zjednoczonego Buddyjskiego Kościoła Wietnamu, który ponad 20 lat spędził w więzieniach i aresztach domowych. A może kapituła wyniesie na piedestał Morgana Tsvangirai, szefa opozycji Zimbabwe, a obecnie premiera tego kraju?

W dyskusjach na temat pokojowego Nobla pada również nazwisko uwolnionej w tym roku Ingrid Betancourt, byłej kandydatki na prezydenta Kolumbii, więzionej przez sześć lat w dżungli przez lewicową partyzantkę. Tak czy inaczej jedno jest, a właściwie nie jest, pewne - niezależnie od tego, kto już za chwilę będzie dzierżył pokojowe laury, historia pokaże, czy przysporzą mu one więcej splendoru, kłopotu, czy może niechlubnej sławy, tak jak było to w przypadku wielu laureatów z poprzednich lat. A może po raz kolejny na decyzję kapituły wpłyną rozgrywki gigantów polityki?

Nie ryzykując posądzenia o patos, za "ofiarę" pokojowego Nobla można uznać Aung San Suu Kyi, birmańską opozy-cjonistkę i działaczkę polityczną. Dla niej Nobel z 1991 roku oznaczał nasilenie prześladowań przez rządzącą juntę, która przedłużyła jej areszt domowy do 1995 roku. Aung San Suu Kyi, nazywana "birmańskim Gandhim" z racji tego, że opowiadała się za bezkrwawym przewrotem i narodowym pojednaniem, w 2000 roku próbowała jeszcze negocjować z rządzącymi generałami.

Celem negocjacji miało być wycofanie się wojskowych z życia politycznego i przekazanie władzy w ręce wyłonionego w demokratycznych wyborach rządu. Niestety rozmowy te nie przyniosły oczekiwanego efektu, a noblistka od 2000 roku znów przebywa w areszcie.

Pokojowy Nobel z 2003 roku w przypadku Shirin Ebadi, irańskiej prawniczki, działaczki na rzecz praw człowieka, zainicjował serię wznowionych ataków na nią ze strony konserwatywnego duchowieństwa. Ebadi, nieoficjalna rzeczniczka praw kobiet w Iranie i założycielka Towarzystwa Obrony Praw Dzieci w tym kraju, od lat głosi potrzebę dialogu pomiędzy różnymi kulturami i religiami świata. To właśnie sprawia, że znalazła się na czarnej liście islamskiego esta-blishmentu, co oczywiście oznacza duży kłopot.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się