Menu Region

W przyszłym roku możliwe są podwyżki akcyzy i podatku VAT

W przyszłym roku możliwe są podwyżki akcyzy i podatku VAT

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

prof. Stanisław Gomułka

Prześlij Drukuj
Z prof. Stanisławem Gomułką, głównym ekonomistą BCC, o kryzysie finansowym na świecie i perspektywach wzrostu gospodarczego w Polsce, rozmawia Paweł Rożyński
Kończy się czas wspaniałej koniunktury, gdy wzrost gospodarczy w Polsce przekraczał 6 proc. w skali roku. Czy obecny kryzys finansowy na świecie to nie sygnał, by szybko wprowadzać reformy?
Dzięki pomyślnej sytuacji w gospodarce mogliśmy bez problemu obniżać deficyt budżetowy i zwiększać wydatki. Możliwe też było założenie przyszłorocznych obniżek PIT. To była jednak sytuacja nadzwyczajna. I tak prędzej czy później doszłoby do spowolnienia, bo wyczerpywały się proste rezerwy wzrostu. Oczywiście pogorszenie się sytuacji gospodarczej jest zawsze sprzyjającą okolicznością reformom. Mówi się, że im gorzej w gospodarce, tym lepiej dla reformatorów.
Wciąż jednak trudno liczyć na wielkie zmiany, bo kryzys do nas nie zawitał. Niestety, politycy zwykle biorą się za poważne reformy, gdy jest już w pełni. Wcześniej zwykle brakuje im wyobraźni.

Jakie reformy powinniśmy szybko przeprowadzić?
Na pewno trzeba zreformować KRUS, ale nawet gdybyśmy mieli recesję, w tym układzie koalicyjnym jest to niemożliwe. Dla ludowców KRUS w obecnym kształcie to rzecz święta. Pójdą może na kosmetyczne zmiany. Wiadomo, że trzeba też zmienić zasady waloryzacji rent i emerytur, zreformować emerytury mundurowe, szkolnictwo, gdzie liczba nauczycieli jest zbyt wielka.
Gomułka: Zmiana budżetu to otwarcie puszki Pandory

Dziś pierwsze czytanie ustawy budżetowej w Sejmie i towarzysząca temu debata. Czy założenia do budżetu na 2009 rok są realne?
Oczywiście, że nie. Wzrost gospodarczy nie sięgnie planowanych 4,8 proc. Pytanie, czy będzie to 4 proc., czy może nawet mniej. Mniejsze więc będą wpływy z podatków. Nie ma też szans, by zrealizować wpływy z prywatyzacji w wysokości 12 mld zł.

Rząd upiera się jednak, że nie zmieni ustawy budżetowej. Stracił poczucie rzeczywistości?
Doskonale wie, że trudno będzie osiągnąć zaplanowane dochody. Będzie jednak bronił budżetu. Gdyby rząd już teraz chciał zmienić projekt, otworzyłby prawdziwą puszkę Pandory. Sprowokowałby wielką debatę, którą wykorzystałaby opozycja. Rządzący ponieśliby znaczny koszt polityczny. Koalicja PO-PSL raczej zdecyduje się na zmiany w budżecie dopiero w przyszłym roku.

Czyli przez jakiś czas będziemy żyli w finansowej fikcji. Ile pieniędzy może zabraknąć w budżecie?
Już teraz widać, że może to być około 5 mld w budżecie centralnym i kolejne prawie 5 mld zł w w administracji samorządowej oraz FUS. To sporo.

Które wydatki trzeba będzie ciąć?
Trzy czwarte budżetu to wydatki sztywne, wynikające z ustaw, na przykład na renty i emerytury. Tu ciąć nie można. Ale pozostałe wydatki już tak. Zwykle zaczyna się od mniejszych wydatków w administracji, na komórki, papier, światło, paliwo. Policja i sądownictwo też mogłyby ucierpieć.

Czy podwyżki dla nauczycieli są zagrożone?
W dalszej kolejności, bo w przyszłym roku podwyżki dla nich i tak założono na dwukrotnie mniejszym poziomie niż w bieżącym.

Rząd może przecież wybrać cięcie wydatków inwestycyjnych?

Oczywiście. Tylko że moglibyśmy stracić część dopłat unijnych. Przecież do każdej inwestycji potrzebny jest wkład własny, czyli pieniądze z budżetu. Rządzących czeka więc trudny wybór.

Czy mamy zapomnieć o obniżkach podatku PIT?
Obniżka stawek do 18 i 32 proc. od przyszłego roku nie jest zagrożona. Raczej obawiałbym się podwyżek akcyzy i VAT. Ceny ropy spadają, więc wprowadzenie wyższej akcyzy na paliwo nie byłoby mocno odczuwalne. To rodzi pokusę podniesienia stawek.

Czy zamiast ciąć wydatki, nie możemy zwiększyć deficytu budżetowego? To załatwiłoby sprawę, a sam prezydent Sarkozy mówił niedawno, że polityka Unii w kwestii deficytów w okolicznościach poważnego kryzysu musi być elastyczna.
Mamy uzgodnioną z Unią ścieżkę zmniejszania deficytu i nie możemy tego zrobić. Poza tym zaszkodziłoby to planom wprowadzenia
euro. Pozostają nam więc tylko cięcia wydatków.


Gomułka: Zmiana budżetu to otwarcie puszki Pandory

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się