Menu Region

Mężczyźni emerytalnie równouprawnieni

Mężczyźni emerytalnie równouprawnieni

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Mariusz Jałoszewski

Prześlij Drukuj
Już dziś kilkadziesiąt tysięcy mężczyzn, którzy skończyli 60 lat, może zostawić swoją pracę i podobnie jak kobiety pójść na wcześniejszą emeryturę.
Właśnie wchodzą w życie zmiany w ustawie o emeryturach, które w nieznacznym stopniu zrównują prawa obu płci do krótszej pracy na etacie.

A Polacy nie lubią się przemęczać. Wcześniejsze emerytury już teraz wybiera 70 proc. z nas. Pisaliśmy o tym w ?Polsce" kilka dni temu. Wypłacane wcześniej świadczenia kosztują budżet państwa aż 15 mld zł rocznie. A będą kosztowały jeszcze więcej. Dlaczego?

Dotychczas o wcześniejszą emeryturę mogli się starać mężczyźni po 60. roku życia, którzy mieli za sobą przynajmniej 35-letni okres pracy. Musieli jednak mieć orzeczoną niezdolność do pracy, czyli być po prostu osobą niepełnosprawną. W praktyce oznaczało to, że zdrowi, ale zmęczeni już pracą mężczyźni musieli czekać do 65. urodzin.

Nowe przepisy złagodziły te kryteria. Teraz, by przejść na emeryturę nie trzeba już wykazywać, że jest się niezdolnym do pracy. Wystarczy udokumentowany czas pracy. Wlicza się do niego także okres nauki w szkole wyższej.

Osoby, które są całkowicie niezdolne do pracy na emeryturę będą mogły przejść po 25 latach pracy.

Obowiązujące od dziś zmiany w przepisach wymusił je ubiegłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W październiku ub. r. orzekł on, że przepis regulujący prawo do wcześniejszej emerytury dyskryminuje mężczyzn. Dlaczego? Bo kobietom łatwiej jest ją uzyskać. Wystarczy, że mają 55 lat i 30-letni staż pracy.

Po wyroku Trybunału mężczyźni zalali Zakład Ubezpieczeń Społecznych wnioskami o szybsze emerytury, ale dostali odmowę. ZUS tłumaczył, że nie ma podstaw do przyznania im emerytur, bo Trybunał skasował tylko niekonstytucyjny przepis. Podkreślał, że trzeba czekać na uchwalenie nowych regulacji. Niezadowoleni poszli do sądów. Zachęcił ich przykład 61-letniego Mariana Rojaka z Łodzi, który przed sądem wygrał z ZUS-em. Ale podobnych sukcesów było niewiele, bo sądy zaczęły przyznawać rację ZUS-owi.

Takich pozwów w całym kraju było ok. 18,5 tysiąca. Teraz ich autorzy muszą zdecydować, czy czekać aż sąd na podstawie nowych przepisów przyzna im świadczenie, czy też wycofać pozew i jeszcze raz złożyć wniosek emerytalny. - Wszystko zależy od mocy przerobowych ZUS-u. Jeśli ktoś ma już wyrok sądowy i złożył od niego apelację, to na zakończenie sprawy może czekać nawet pół roku - mówi Rafał Terlecki, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku .

Niektórzy wnioskodawcy liczą na to, że jeśli poczekają na wyrok, to sąd przyzna im świadczenie z wyrównaniem za okres od daty złożenia pozwu. ZUS uważa jednak, że na pieniądze można liczyć tylko od dziś, czyli daty wprowadzenia nowych przepisów. I tak też mogą orzekać sądy. Zdaniem ZUS-u lepiej jest wycofać pozew i złożyć nowy wniosek jeszcze w tym miesiącu. Szybciej wtedy dostaniemy zarówno decyzję, jak i pieniądze, bo sąd umorzy sprawę i prześle akta do Zakładu.

Niektórzy sędziowie uważają jednak, że można jednocześnie czekać na wyrok oraz złożyć nowy wniosek. Ale jeszcze z jednego powodu warto śpieszyć się z załatwieniem wcześniejszej emerytury. Rząd chce ją bowiem w ogóle zlikwidować i na dodatek wydłużyć nam okres pracy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się