Menu Region

Żarliwy manifest próżniaka

Żarliwy manifest próżniaka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Lucjan Strzyga

2Komentarze Prześlij Drukuj
Naukowcy biją na alarm: kwiat naszej biznesowej młodzieży się wykrwawia. Połowa trzydziestolatków, zatrudnionych na eksponowanych posadach w korporacjach, traktuje alkohol jako główny lek na stres.
Jedna piąta młodych krawaciarzy tankuje po godzinach co dzień, zaś - do porannego otrzeźwienia zaspanych, utrudzonych umysłów - stosuje bezprocentowe napoje energetyczne i amfetaminę.

Wizja wypchanego portfela, apartamentu w strzeżonym osiedlu i auta, na widok którego sąsiedzi zawyją z zawiści, pcha ich do nadludzkich służbowych wyczynów - jak orka po szesnaście godzin na dobę, rezygnacja z wolnych weekendów i odsuwanie w mglistą przyszłość należnego urlopu.

"Idea pracy jako rozwiązania wszystkich problemów, prywatnych i zbiorowych, jest jednym z najbardziej niebezpiecznych mitów naszego społeczeństwa" - komentuje ten pęd ku samozagładzie Tom Hodgkinson (rocznik 1968), autor książki "Jak być leniwym", której polski przekład dziś trafia do księgarń.

Ale wbrew tytułowi brytyjski publicysta nie namawia nas wcale, byśmy nagle rzucili w kąt garnitury, laptopy i służbowe garsonki. Nie próbuje nikogo zachęcać do zamieszkania w hippisowskiej komunie czy do studiowania świętych ksiąg w indyjskim szałasie.

W czwartek do księgarń trafia poradnik "Jak być leniwym". To ironiczna biblia krytyków kapitalizmu Wprawdzie z humorem pisze, że "wylegiwanie się (...) nie jest samolubnym dogadzaniem sobie, ale kluczowym zajęciem dla adepta sztuki życia, którym w rzeczywistości jest próżniak". I zaraz dodaje, że "leżenie w łóżku i nierobienie niczego jest dobre i szlachetne, przyjemne i pożyteczne". Ale w istocie jego zabawne manifesty współczesnego obiboka to jedynie pisarski trik, za pomocą którego autor niepostrzeżenie wciąga czytelnika w śmiertelnie poważną dyskusję o dzisiejszym korporacyjnym świecie.

Ta dyskusja trwa od lat. Zaczęli ją pisarze (patrz ramka poniżej). Swoje trzy grosze dorzucili filmowcy, z upodobaniem pastwiąc się nad patologiami biznesowych społeczności. W roku 1987 Oliver Stone pokazał "cywilną" wersję własnego dramatu wojennego "Pluton", z prostotą zatytułowaną "Wall Street".

Opowieść o młodym, niewinnym maklerze Budzie Foksie (w tej roli Charlie Sheen), który traci finansowe dziewictwo jako podwładny brutalnego wyjadacza Gordona Gekko (Michael Douglas), przedstawiała świat wielkich pieniędzy jako pole krwawej bitwy.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Jest na to jedno lekarstwo.

+11 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kaszebe (gość)  •

Po prostu trzeba do bólu pokazywać prawdę.Karierę robi kanalia-zapijaczony ćpun a wiedza,kwalifikacje,doświadczenie niewiele znaczą w ścieżce awansu.To jest chore.

odpowiedzi (0)

skomentuj