Menu Region

Igor Zalewski: Bo sport to biznes, a nie polityka

Igor Zalewski: Bo sport to biznes, a nie polityka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Pulicysta "Polski"

1Komentarz Prześlij Drukuj
Rząd od piłki nożnej powinien trzymać się z daleka. Ma przecież mnóstwo ważniejszych spraw na głowie: podatki, politykę zagraniczną, służbę zdrowia, budowę autostrad i misję w Czadzie. W sumie od cholery roboty.
Nie ma żadnego sensownego powodu, żeby zajmował się czymś, co zasadniczo jest rozrywką. To znaczy jeden jest: jak się nie potrafi robić tego, co powinno, to zawsze można się wykazać czym innym. I o to chyba chodziło ministrowi Drzewieckiemu, chociaż w ostatecznym rozrachunku dał ciała i zrobił z siebie - a przy okazji z rządu - wała.

Wiara, że państwo powinno się zajmować sportem wyczynowym, to popłuczyny komunistycznych bredni, w których pławiliśmy się parę dekad. To wiceministrowie i dyrektorzy departamentów mają dbać o właściwy poziom polskiego brydża sportowego, rozwój curlingu oraz sumo? Minister ma kalkulować, który z działaczy najlepiej nadaje się na szefa pionu szkolenia judoków i jaka dieta jest najlepsza dla gimnastyczek artystycznych wymachujących wstążką?


Państwo, które się będzie chciało zajmować takimi duperelami, zawali się pod ciężarem obowiązków. Dlatego krucjata ministra Drzewieckiego była bezsensowna. Związek piłkarski - tak jak klub miłośników książki czy stowarzyszenie modelarzy - powinien być odgrodzony od instytucji rządowych.

Tej zasady bronili Platini z Blatterem i - mimo złorzeczenia polskich brukowców - mieli rację. Co nie znaczy, że racji tej nie ma Drzewiecki, gdy wygłasza zarzuty pod adresem PZPN-u. Ale jeśli rzeczywiście piłkarska banda Listkiewicza łamie prawo, to jest pewien urzędnik państwowy, który powinien się tą kwestią zająć. I nie jest nim minister sportu, lecz prokurator.

On powinien wejść - i to na długo - do siedziby PZPN, a nie kurator. Zresztą, jeśli ktokolwiek ma jakieś dokonania w dziedzinie czyszczenia stajni Augiasza, jakim jest polski futbol, to nie Lipiec, Drzewiecki, Listkiewicz czy Kręcioła, lecz CBA, CBŚ oraz prokuratura.

Za sprawą tych instytucji paru działaczy i sędziów piłkarskich skrócono, co prawda nie o głowę, ale o większą część nazwiska. Został im tylko inicjał z kropką. I jeśli Listkiewicz rzeczywiście ma coś za uszami, to dalej - zróbmy z niego Michała L. Ale może to uczynić prokurator, a nie kurator.

Co do polskiej piłki, to mam pomysł na jej uzdrowienie, acz jest on niestety równie niedorzeczny, co plan ministra Drzewieckiego. Otóż całą władzę nad polskim światem piłkarskim oddałbym Canal Plus Sport.

Ta skądinąd świetna telewizja żyje z polskiej ligi. W jej interesie jest więc, by ta liga - a w konsekwencji cała polska piłka - była jak najlepsza, gdyż wtedy więcej ludzi przyjdzie na stadiony, a jeszcze więcej kupi dekodery. Bo sport to biznes. Biznes, a nie polityka.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Piłka to nie tylko sport.

+3 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kaszebe (gość)  •

To również pralnia "brudnych pieniędzy".W tym interesie pyskówki są zupełnie nieskuteczne.

odpowiedzi (0)

skomentuj