Menu Region

Monika Libicka: Chipsom mówimy nie

Monika Libicka: Chipsom mówimy nie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Dziennikarka działu opinie

2Komentarze Prześlij Drukuj
Podobno dobra wiadomość to żadna wiadomość, ale jak miło być jej posłańcem, gdy taka przebije się przez złe prognozy finansowe i jeszcze gorsze wieści z PZPN-u.
Tym razem dobra wiadomość dotarła do nas z Gliwic. Tamtejszy sąd administracyjny wykazał się wielką mądrością i poparł walkę tyskich radnych ze sprzedażą niezdrowego jedzenia w szkolnych sklepach.

To wiadomość dobra nie tylko dla rodziców i uczniów, ale również i dla reszty Polaków zrzucających się do wspólnej kasy ubezpieczeń zdrowotnych obciążonej kosztami leczenia całego społeczeństwa. Mam nadzieję, że precedensowa decyzja śląskiego sądu zachęci innych samorządowców do podobnych inicjatyw. Niektóre już się za to zabrały.

Warto dbać o to, co nasze dzieci jedzą poza domem. Cały cywilizowany świat się tym zajmuje, bo wszędzie, gdzie dotarła zaraza fast foodów i coli, społeczeństwa zmagają się z otyłością i związanymi z nią chorobami.

U nas w ten modny nurt powoli włączają się samorządowcy, Główny Inspektorat Sanitarny, Polska Federacja Producentów Żywności i lekarze rodzinni. Można im tylko pogratulować i prosić o więcej.

Nie zapominajmy jednak, że najwięcej możemy zrobić my - rodzice. Gdy moje dzieci zaczęły naukę, w ich szkole stała maszyna z colą i fantą. Co rano słyszałam to samo zaklęcie "mamo, daj trzy złote na picie".

Po dwóch miesiącach rodzice wspólnym frontem doprowadzili do zmiany - zamiast coli do maszyny trafiły butelki z wodą i herbatą. Tak może być w każdej polskiej szkole - potrzebna jest tylko wspólna inicjatywa rodziców, którzy muszą sprawdzić, co sprzedają szkolne sklepiki.

Myślę, że nie ma w Polsce dyrektora szkoły, który by nie poparł prośby o wyrzucenie ze szkolnego jadłospisu świństw trujących jego uczniów. A jeśli się taki znajdzie, piszcie do nas.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Brawo za felieton

+6 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Harry (gość)  •

Ja myślę, że to taki ironiczny felieton. Nawiązanie do stylu późnego PRL-u, lat 80., jak w kronikach filmowych z tamtych lat. Pomieszanie entuzjazmu dla poczynań władz (zwłaszcza różnych lokalnych inicjatyw) ze skrywaną, ale wyłażącą na wierzch ironią (bo sama opisywana sytuacja zakrawała na kabaret). W kronikach to był majstersztyk, więc pani redaktor sięga do dobrych sprawdzonych wzorów... W podtekście zwracając czytelnikom uwagę na analogie ułomnej propagandy sukcesu tamtych czasów do dzisiejszej ;)

odpowiedzi (0)

skomentuj

to jest wazna sprawa?

+4 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

edyta (gość)  •

? czytałam to z niedowierzanie. Pani Moniko, prosze przeczytac jeszcze raz to co Pani napisała

odpowiedzi (0)

skomentuj