Polska » Dodatki » Rozmaitości » Kochanki kręcą władców świata. Aż ci tracą głowy, a nieraz i...

Kochanki kręcą władców świata. Aż ci tracą głowy, a nieraz i stanowiska

Data dodania: 2012-02-22 18:27:31 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-23 19:58:00

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Kochanki kręcą władców świata. Aż ci tracą głowy, a nieraz i stanowiska

Noemi Letizia, jedna z bohaterek seksskandalu z udziałem b. premiera Włoch Silvia Berlusconiego

Władza upaja jak afrodyzjak i ściąga do polityków tabuny kochanek. Przez kochankę mógł stracić urząd Bill Clinton, skoki w bok pogrążyły Berlusconiego, ale seks nie odpuści władzy - pisze Will Pavia

Wielu polityków przez seksualne afery traciło posady, inni z kolei z powodu takich wyskoków uważani byli przez wyborców w swoich krajach za prawdziwych facetów. Wszystko zależy od kultury, od kraju. Kiedy jedni politycy nie kryją się wcale ze swoimi kochankami, inni wręcz przeciwnie - robią wszystko, by podwójne życie tuszować za wszelką cenę.

Silvio Berlusconi na przykład obnosił się ze swoją jurnością, przechwalał się, ile to kochanek przewijało się przez jego łóżko. Z kolei były amerykański prezydent Bill Clinton niemal do końca zapewniał Amerykanów, że z tą panią, czyli z Moniką Lewinsky, nie miał nic wspólnego. I jeśli wybaczono mu skok w bok, to nie wybaczyli mu Amerykanie tego, że ich oszukiwał.
∨ Czytaj dalej


Czytaj też: Najgłośniejsze romanse polityków. Z kim spotykali się najważniejsi przywódcy? [GALERIA]

Grzechu zdrady dopuszczali się najpotężniejsi politycy. Bywało, że nawet w najbardziej dramatycznych momentach towarzyszyły im kochanki
Rosyjskiego polityka numer jeden Władimira Putina też podejrzewano o romanse z pięknymi, młodymi kobietami. Putin jednak temu stanowczo zaprzeczał, a ponieważ stała i nadal stoi na nim potężna państwowa machina, nikt specjalnie tego drażliwego tematu już nie drążył.

W Stanach Zjednoczonych z kolei znów odżyła sprawa tragicznie zmarłego prezydenta Johna F. Kennedy'ego, który już za swego życia znany był jako wielki kobieciarz. Mieszkająca w Massachusetts emerytowana administratorka kościelna i babka dzieci ukończyła właśnie książkę, w której opisuje swoje młode lata jako uczennicy i absolwentki prestiżowej szkoły z internatem dla dziewcząt. We wspomnieniach Marion Beardsley Alford spotykamy opisy zażywania narkotyków, przyjęć i intymnych szczegółów romansu z prezydentem Johnem F. Kennedym.

Mamy w nich też do czynienia z historią młodziutkiej i niedoświadczonej dziewczyny, która nie umiała znaleźć w sobie dość siły, żeby odmówić najpotężniejszemu człowiekowi na świecie. Dlatego wpadła w sidła romansu, który - jak twierdzi - trwał także wtedy, gdy rozpoczęła naukę w college'u i zaręczyła się ze swoim przyszłym mężem. Przez cały czas aż do chwili ostatniego spotkania w Carlyle Hotel na Manhattanie - siedem dni przed zabójstwem Kennedy'ego w Dallas - Alford zwracała się do niego "panie prezydencie". On pieszczotliwe nazywał ją Mimi.

Czytaj też: Klaps od polityki, kopniak od żony. Francuzi z obrzydzeniem patrzą na Straussa-Kahna

Marion Alford ma dziś 69 lat. W swojej książce pisze, że - w lecie 1962 r. - po czterech dniach od czasu rozpoczęcia stażu w Białym Domu zaproszono ją na przyjęcie. W jego trakcie bliski doradca prezydenta David Powers co jakiś czas napełniał jej kieliszek koktajlem alkoholowym daiquiri. W pewnym momencie na przyjęcie przyszedł sam prezydent. Podszedł do dziewczyny i zapytał, czy nie chciałaby odbyć "wycieczki". Wycieczka, jak pisze Alford, prowadziła wprost do sypialni. "To, że pożądał mnie najsławniejszy i najpotężniejszy człowiek Ameryki, tylko zwiększyło moje poczucie, że żaden opór nie wchodzi w grę", pisze.

Autorka opisuje, że później na prośbę prezydenta zgodziła się na uprawiane seksu z Davidem Powersem. "Wstydzę się do tego przyznać", stwierdza Alfred. Dodaje jednak, że odmówiła prezydentowi, gdy ten prosił, aby "zajęła się" jego bratem Tedym Kennedym. Miała mu powiedzieć wprost: "Stanowczo odmawiam, panie prezydencie".

Sugestie, że Alford była kochanką prezydenta Johna Kennedy'ego, pojawiły się po raz pierwszy, w sposób całkiem zresztą bezceremonialny, w 2003 r. Historyk Robert Dallek przeprowadził wtedy wywiad z byłym rzecznikiem prasowym Kennedy'ego.

- Najwyraźniej jej jedyna umiejętność polegała na dostarczaniu seksualnego odprężenia prezydentowi w czasie jego podróży. A może i w samym Białym Domu - oświadczył Dallek.

Czytaj też: Piękne żony najważniejszych polityków i władców świata [GALERIA]

Po tej wypowiedzi Alford - wówczas już pani Fahnsteck i wdowa, ponownie wyszła za mąż w 2005 r. - potwierdziła prawdziwość przebiegu zdarzeń w rozmowie z dziennikarzem "New York Daily News". Dodała, że prawdziwą ulgę sprawiło jej wyznanie skrywanej przez 41 lat tajemnicy swoim dwóm córkom.
1 2 3 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.