Polska » Dodatki » Rozmaitości » "Antykomercyjna" Lana Del Rey: Kogo obchodzi, że ta postać...

"Antykomercyjna" Lana Del Rey: Kogo obchodzi, że ta postać to marketingowa kreacja?

Data dodania: 2012-02-22 18:11:29 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-22 18:55:24

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
"Antykomercyjna" Lana Del Rey: Kogo obchodzi, że ta postać to marketingowa kreacja?

Nim krążek "Born to Die" trafił do sklepów, Lana Del Rey i "Video Games" stały się hitami YouTube (© Interscope Records/ap)

"Video Games" tajemniczej Lany Del Rey ma 20 mln odsłon na YouTube i tytuł piosenki roku. Dlaczego zamiast zwyczajnie cenić jej muzykę, świat zastanawia się, kto za nią stoi? Małgorzata Gołota i Dan Cairn

O tym, że wśród współczesnych książąt od lat panuje moda na żony z ludu, wiadomo nie od dziś. Przykładów na to już w latach 50. dostarczył książę Monako Rainier, który ożenił się z aktorką Grace Kelly. Kilkadziesiąt lat później książę Norwegii Haakon poślubił pannę z dzieckiem Mette-Marit, a brytyjski książę William - koleżankę ze studiów Kate Middleton. Teraz jednak okazuje się, że podobny trend dosięgnął również branżę artystyczną. Lana Del Rey, której gwiazda rozbłysła zaledwie kilka miesięcy temu, to najlepszy dowód na to, że powoli nużą nas komercyjna, mało oryginalna muzyka, profesjonalne i absurdalnie drogie sesje zdjęciowe oraz kręcone na egzotycznych plażach teledyski.
∨ Czytaj dalej


Czytaj też: Od Arethy do Adele - poczet królowych piosenki [POSŁUCHAJ]

Lana Del Rey jest dowodem na to, że do muzycznego sukcesu wystarczy kilka dobrych piosenek, amatorskie wideo i dostęp do YouTube
O Lizzy Grant, bo tak naprawdę nazywa się 24-latka z Nowego Jorku, w Wielkiej Brytanii zrobiło się głośno wiosną. Zadebiutowała piosenką "Video Games", która zanim trafiła do sklepów jako singiel, tygodniami królowała w serwisie YouTube (do dziś została wyświetlona ponad 20 mln razy). Teledysk sprawiał wrażenie zupełnej amatorszczyzny, a sama Lana dość tajemniczej debiutantki wyróżniającej się nie tylko głosem, ale też pokaźnej wielkości ustami. W ciągu pięciu miesięcy pseudonim artystyczny Grant odmieniano przez wszystkie przypadki, a machina mitotwórcza pracowała na takich obrotach, że w końcu - jak można się było spodziewać - zaczęły się pojawiać też ostre, krytyczne reakcje.

Dziennikarze dotarli do prawdziwej tożsamości dziewczyny, która okazała się córką miliardera i filantropa Roba Granta. Stylizowano ją na amatorkę i debiutantkę, choć rok wcześniej wydała już - pod prawdziwym nazwiskiem - album "Kill Kill". Krążek stosunkowo szybko wycofano jednak ze sprzedaży. W dobie internetu to, że prędzej czy później ta mistyfikacja zostałaby ujawniona, jest całkowicie naturalne. Nowością - a może szaleństwem, zależnie od punktu widzenia - jest jednak to, że dziś sama krytyka wywołuje krytykę. Nie zapominajmy jednak, że mimo całej tej wrzawy "Video Games" została piosenką roku. Jest tak dobra.

Czytaj też: Whitney Houston i jej tajemnice

Wróćmy jednak do szumu, bo ten już ogłusza. Zaangażowane strony nieustannie wzmacniają barykady. Fani twierdzą, że Grant jest jedną z najlepszych nowych wokalistek jej pokolenia. Krytycy wypominają jej bogatego tatusia, historię tajemniczego wycofania ze sprzedaży jej debiutanckiego albumu, jej podejrzanie duże usta, które - ich zdaniem - są dziełem chirurgów plastycznych. Za wszystkim stoją menedżerowie, wytwórnia i agenci zarządzający tajemnicami w taki sposób, że zamiast pewności siebie otacza ją aura nerwowości. Mieszanka wybuchowa, żeby nie powiedzieć: odstręczająca.

A jednak - i warto o tym pamiętać - cały ten plan marketingowy przynosi efekty, o jakich w najśmielszych snach nie marzą ekipy obarczone zadaniem wylansowania nowego artysty. Spora w tym zasługa radia, ale do akcji włączają się też inne instytucje odpowiedzialne za kształtowanie gustów. W tym idealnym scenariuszu, uwzględniającym także przeszkody, chodzi o coś więcej niż tylko "Video Games" czy Lizzy Grant. Dziewczyna po prostu jest kolejnym rzucającym się w oczy przykładem nowej kultury, czegoś, co może być określane jako "antykomercja". Przypadkiem tak się składa, że jest też piękna. Ale czy to czyni ją celem, który można atakować? Cóż, zapytajmy ją samą.
1 2 3 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.