Menu Region

Teczka Wolszczana nie wyklucza szans na Nobla

Teczka Wolszczana nie wyklucza szans na Nobla

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Anna Gwozdowska

Prześlij Drukuj
Z prof. Bolesławem Orłowskim, historykiem nauki z Instytutu Historii Nauki PAN, o tym czy naukowcy aspirujący do elity muszą zachowywać się jak elita, rozmawia Anna Gwozdowska
Podobno Isaac Newton był człowiekiem okrutnym. Jako szef mennicy lubił przyglądać się egzekucjom fałszerzy.
Rzeczywiście, egzekwował prawo w sposób bezwzględny. Zresztą i w innych sprawach zdarzało się mu postępować nieetycznie.

Przyzwoitość i ludzkie odruchy nie idą w parze z naukowym geniuszem?
Kiedy Newton był prezesem The Royal Society w Londynie, wykorzystał swoje stanowisko i spowodował, że specjalna komisja potępiła Gottfrieda Leibniza za to, że miał mu podkraść pomysł rachunku nieskończonościowego.

Miał rację?
Nie wiemy. W każdym razie to nie najlepiej o nim świadczy. Mogło być przecież tak, że Leibniz i Newton doszli do podobnych wyników mniej więcej w tym samym czasie.

Jak to możliwe, że wybitni naukowcy tak łatwo tracą moralny azymut?
Czasami bywają przesadnie łatwowierni. Tak było przecież z dużą częścią intelektualnej czołówki Zachodu zafascynowanej ZSRR w czasach zimnej wojny. Marconi, słynny wynalazca radia, był przecież członkiem Najwyższej Rady Faszystowskiej. Może wzięli go tam dla ozdoby, a może był już wtedy bardzo stary, ale równie dobrze mógł być zafascynowany Duce.

Od wybitnych intelektualistów wymaga się chyba większej przenikliwości. Trudno przypuszczać, że np. Werner Heisenberg, laureat Nobla sprzed wojny, który pracował dla nazistów, nie wiedział, co działo się za czasów Hitlera?
W nauce często zdarzały się takie dylematy. Naukowcy musieli decydować, czy powinni oddać swoje umiejętności w służbę dyktatorowi, który działa w złej sprawie.

Werner von Brown, który dla Hitlera pracował nad rakietami V1 i V2, nie miał chyba wyrzutów sumienia?

Paradoksalnie, zawdzięczamy mu w dużej mierze to, że wylądowaliśmy na Księżycu. Swoją przeszłość zbywał dowcipem, mówiąc, że pracował nad rakietą międzyplanetarną, ale spadała niestety nie na tę planetę, co trzeba - na Ziemię. Przypomnę też, że Sacharow, obrońca praw człowieka, zbudował bombę wodorową dla ZSRR.

Może to po prostu pycha?

Bywa, że uczony jest tak zafascynowany celem intelektualnym, który sobie postawił, że inne okoliczności uważa za drugorzędne. Skoro można coś zrobić, to pokaże, że to umie zrobić.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się