Menu Region

Oszczędności klientów powinny być jeszcze bardziej chronione

Oszczędności klientów powinny być jeszcze bardziej chronione

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Beata Tomaszkiewicz

Prześlij Drukuj
Z Krzysztofem Pietraszkiewiczem, prezesem Związku Banków Polskich, rozmawia Beata Tomaszkiewicz.
Polski nadzór finansowy chce zaostrzenia polityki kredytowej. Niektóre banki, takie jak Polbank, mBank czy Millennium, już to robią, znacznie dokładniej prześwietlając klientów.
To świadczy o tym, że banki, nie chcą, by w Polsce powtórzyła się sytuacja taka, jaka zaistniała w Stanach Zjednoczonych czy Europie Zachodniej. Ale i o tym, że mają problemy z pozyskaniem pieniędzy na finansowanie kredytów, tak na rynku międzybankowym, jak i na rynkach zagranicznych. Ograniczają się więc do finansowania bardziej wiarygodnych klientów.

Ograniczenie akcji kredytowej będzie miało wpływ na gospodarkę - spadnie konsumpcja, firmy zaczną ograniczać produkcję i zwalniać ludzi. To znaczy, że skutki kryzysu odczujemy wszyscy.

Nie jesteśmy samotną wyspą. Spowolnienie gospodarcze w Europie i spadek popytu na towary z innych państw muszą się odbić również na nas. Już dzisiaj firmy, które żyją z eksportu, zaczynają mieć problemy finansowe. Spada bowiem popyt na ich towary za granicą, a mocny złoty sprawia, że zyski z eksportu są mniejsze, niż planowano. Nie ma to jednak wpływu na stabilność systemu finansowego.

W związku z niepewnością na rynkach europejskich rządy Irlandii i Grecji wprowadziły stuprocentową gwarancję depozytów. Czy nie powinien tego zrobić także rząd polski?

Nasze banki nie mają i nie będą miały takich problemów jak w innych krajach Europy. Nie widzę powodów wprowadzania rządowych gwarancji dla depozytów, bo nie są one zagrożone. W ogóle jestem przeciwny nacjonalizacji banków czy udzielaniu gwarancji tylko jednej grupie klientów - w tym wypadku indywidualnych - z pominięciem np. przedsiębiorców. To zaprzeczenie idei bankowości. Nie zmienia to faktu, że obecnie w całej Europie powinny zostać podjęte kroki zmierzające do większego i skuteczniejszego nadzoru nad instytucjami finansowymi. Myślę, że będzie to temat rozmów podczas dzisiejszego spotkania przedstawicieli europejskich rządów, banków centralnych i instytucji nadzorczych, które odbędzie się w Paryżu.

Kwoty, które w razie upadku banku w Polsce wypłaca Bankowy Fundusz Gwarancyjny, są jednak niewielkie. Czy limity gwarantowane przez BFG nie powinny zostać zwiększone?
Myślę, że powinniśmy rozpocząć prace nad podniesieniem tych limitów. Bankowy Fundusz gwarantuje wypłatę 100 proc. oszczędności do 1 tys. euro i 90 proc. do wartości 22,5 tys. euro (obecnie to ok. 76,5 tys. zł). Gdy były tworzone te przepisy, złoty był o wiele słabszy, a klienci posiadali o wiele mniejsze oszczędności. Limity były więc wystarczające. Teraz już nie są. Jednak ich podwyższenie trzeba przeprowadzić w taki sposób, by ciężar podwyżek nie obciążał samych klientów. Na gwarancje BFG składają się bowiem banki. Jeśli będą musiały wpłacać więcej, wówczas mogą szukać na to pieniędzy poprzez np. podwyższanie marży i opłat.

Wielu klientów, słysząc o problemach Deutsche Banku, Citigroup, AIG czy Fortisa za granicą, obawia się o swoje depozyty czy kredyty w tych bankach w Polsce.
Niepotrzebnie. Instytucje działające w Polsce podlegają polskiemu nadzorowi. Są całkowicie bezpieczne, żadne ryzyko tu nie istnieje. Nie ma możliwości, by np. nasze spółki córki udzielały swym matkom pomocy w jakiejkolwiek niezgodnej z prawem formie. Na wszystko zgodę musi wyrazić KNF. Wszystko, co się może wydarzyć, to to, że zagraniczne banki sprzedadzą swoje firmy w Polsce. Ale odbędzie się to pod nadzorem naszym i KNF. Klienci na pewno tego nie odczują.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się