Menu Region

Koniec niewinności świata szwoleżerów

Koniec niewinności świata szwoleżerów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Krajewski

Prześlij Drukuj
Mija 200 lat od krwawej pacyfikacji Hiszpanii, w której znaczący udział miał Legion Nadwiślański. Historycy spuścili na ten epizod zasłonę milczenia, bo przecież być okrutnym okupantem Polakowi nie przystoi - pisze Andrzej Krajewski.
Udział polskiego kontyngentu w misjach wojskowych w Iraku i Afganistanie, jak się ostatnio przekonujemy, owocuje nie tylko chlubnymi zdarzeniami. Jednak doniesienia, że żołnierze z orzełkiem na czapkach mogą odpowiadać za zbrodnie wojenne, są przyjmowane w kraju z niedowierzaniem.

Tymczasem udział w wojnie przeciw partyzantom, w dodatku pod rozkazami obcego dowództwa, sprawia, że takie czyny są wręcz nieuniknione. Niestety, wyparliśmy z prac historycznych i pamięci społecznej wszelkie epizody, w których żołnierze Rzeczpospolitej przestawali być bohaterami bez skazy. Obyśmy nie musieli ponownie odrabiać lekcji, którą przeszli polscy legioniści w Hiszpanii.


Miłe złego początki

Wiosną 1807 r. Napoleon Bonaparte przestał ufać sprzymierzonej z Francją Hiszpanii i wprowadził do tego państwa swą armię. W jej składzie znalazł się Pułk Szwoleżerów Gwardii Cesarskiej. Służących w nim około pięciuset Polaków znalazło się w egzotycznym dla nich kraju. Jeden z nich, porucznik Płaczkowski, zapisał, że w przygranicznym miastecz-ku Irun Hiszpanie "coś się nas bardzo boją", a gdy zapytał znającego język francuski Hiszpana o przyczynę, usłyszał, iż "dnia wczorajszego przechodzili tu Francuzi i mówili, że maszerują za nimi Polacy, co ludzi jedzą, więc to dlatego tak się boją". Innych przyczyn obaw tubylców oficer jakoś nie dostrzegł.

Na kolejnym obozowisku w miasteczku Miranda Hiszpanie zamordowali w nocy dwóch zakwaterowanych w młynie szwoleżerów. Po odnalezieniu zwłok Polacy wykazali się jeszcze sporym umiarkowaniem. Otoczyli miasto i dali mieszkańcom do wyboru: albo wydadzą morderców, albo cała miejscowość pójdzie z dymem. Po krótkich negocjacjach wydano dwóch czeladników młynarskich, których natychmiast powieszono.

Wtedy jeszcze na tle bezwzględnych Francuzów przybysze znad Wisły odróżniali się bardzo pozytywnie. Kiedy w maju 1807 r. wybuchło w Madrycie powstanie, szwoleżerowie nie wzięli udziału w pacyfikowaniu miasta. Wśród Hiszpanów pojawiła się pogłoska, że Polacy odmówili udziału w walkach (w rzeczywistości nie dostali takiego rozkazu). Plotka zaskarbiła im wielką sympatię mieszkańców Madrytu. Uczucie to okazało się jednak krótkotrwałe.

1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się