Polska » Opinie » Zbigniew Gluza: Opowiem wam, jak powstała "Karta"

Zbigniew Gluza: Opowiem wam, jak powstała "Karta"

Data dodania: 2012-02-10 21:18:57 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-10 22:29:11

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Zbigniew Gluza: Opowiem wam, jak powstała "Karta"

Trzy dekady istnienia Ośrodka "Karta" dowiodły, że spełnił on wszystkie edukacyjne postulaty - pisze jego założyciel, Zbigniew Gluza (© WOJCIECH BARCZYNSKI / POLSKAPRESSE)

Zapaści nie przeczuwaliśmy. Nie mieliśmy żadnych wyobrażeń dotyczących jakiejś gwałtownej zmiany, mimo że jesienią 1981 panowała ogólna atmosfera zagrożenia. Mówiło się ciągle o możliwej interwencji sowieckiej albo o większej akcji ze strony władz... My spokojnie przygotowywaliśmy do druku pierwszy numer "Odmowy". Mieliśmy go oddać niezależnemu wydawnictwu Krąg w drugiej połowie grudnia. Na 13 grudnia obaj z Gwidonem Zlatkesem byliśmy umówieni, by dokonać ostatecznego szlifu - pisze Zbigniew Gluza, szef Ośrodka "Karta"

W nocy 12/13 grudnia, mniej więcej o 1.00, przyjechał do mnie Andrzej Olendzki z "Nieprasować". Usłyszał krzyczącego z balkonu Andrzeja Celińskiego (sekretarza Krajowej Komisji Porozumiewawczej "S") - po którego właśnie przyszła ekipa internująca - że oto władze atakują Solidarność. Przyjechał przekonany, że to coś poważniejszego i że trzeba uprzedzać ludzi. Pojechałem wtedy swoim maluchem do kilku osób zagrożonych, ale nikogo nie zastałem. Jeżdżąc po mieście, widziałem skoty, posterunki, żołnierzy. Miałem poczucie, że skoro komuniści atakują w ten sposób - to jest już ich koniec, że to oznacza finalne zwycięstwo Solidarności. Byłem przekonany, że w poniedziałek, 14 grudnia, odpowiedź społeczeństwa będzie "bezkresna" i nastąpi w Polsce spektakularny koniec komunizmu.
∨ Czytaj dalej


Karta od początku była niezależna od polityki państwa. Dziś występuje do władz RP o dotację, choć w najmniejszym stopniu nie chce zrzec się zasad, którymi się rządzi
To wrażenie nie trwało długo. Wróciłem do domu, położyłem się spać, rano zaś spojrzałem na to inaczej, szczególnie po wysłuchaniu w radiu Jaruzelskiego. Czułem, że nie warto wstawać, że oblewa nas coś magmą. Ten generał gada jak bezduszna kukła…

Z Gwidonem spotkaliśmy się nieco później w miejscu, w którym on się ukrywał, ostrzeżony feralnej nocy przed branką. W momencie ataku władzy cała nasza "odmowa" od razu straciła znaczenie; w rozmowie nawet do tego nie wracaliśmy. Dowiedziałem się od niego, że powstają podziemne struktury Regionu Mazowsze, a on uczestniczy w ich tworzeniu. I dla niego, i dla nas pozostałych było oczywiste, że my, cała (warszawska) grupa "Odmowy", również się do tych działań dołączymy. Nie było wątpliwości - stan wojenny traktowaliśmy jak wojnę wypowiedzianą nam osobiście, jak cios wymierzony w nas samych.

Ja nawet zostałem "przyjęty do konspiracji". Rzecz się działa w mieszkaniu Zbyszka Brzozy. Miała tam miejsce dziwna, raczej nietypowa scena - innych w ogóle nie próbowano "zaprzysięgać". Spotkanie prowadziła nieznana mi dziewczyna. Gdy wszedłem, wyciągnęła ręcznie zapisaną kartkę i kazała się zapoznać z jej treścią. Gwido dodał, że lepiej w innym pokoju, w samotności - odpowiedź ma być "tak" albo "nie", żadnych "ale". Na kartce wypisano w punktach powinności konspiratora (dość oczywiste). Gdy wróciłem, nikt nie zażądał deklaracji - przeszliśmy do ustaleń.

Ala Wancerz i Kasia Madoń trafiły do grupy, która "zdobywała" mieszkania przeznaczone dla ukrywających się czy na spotkania konspiracyjne. Nie było łatwo, bo ludzie jednak się bali. Ja na początku byłem kimś w rodzaju kuriera, robiłem coś dla "Informacji Solidarności". Trwało to ze dwa tygodnie - przemierzanie zaśnieżonego miasta, wchodzenie do obcych domów (polecanych na zasadzie "łańcuszka"), przełamywanie rodzącego się w ludziach strachu.

Im dłużej tak się toczyło, tym bardziej rósł nasz dystans, rosło poczucie braku zakorzenienia, wyrwania z własnego nurtu. Coraz gorzej było na tym zanikającym czy raczej - pozornym froncie. Nie wystarczała nam rola gońców, a trudno było wyobrazić sobie, że inne nasze predyspozycje zostaną w tej bieganinie zauważone i wykorzystane. Szybko pojawiło się wrażenie jałowości. Traktowano nas przy tym jak ludzi z zewnętrznego zaciągu, nie byliśmy ani dobrze wprowadzeni w środowisko Regionu, ani tak oddani jak Gwido.
1 2 3 4 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kierpcosek2 (gość), 11.02.12, 02:19:42

Mam, wszystkie numery!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.