Rzadko się zdarza, ażeby jakiekolwiek weto w Radzie Bezpieczeństwa ONZ wywołało tak gwałtowną falę krytyki na całym świecie jak to niedawne, dotyczące sytuacji w Syrii i ustąpienia prezydenta Baszara al-Asada. Rosji i Chinom zarzucono, że mają krew na rękach i przyzwalają na rzeź syryjskich cywilów.
Krytyki obu tym członkom rady nie szczędziły zarówno Zachód, jak i kraje arabskiego świata. - Właśnie tego się obawialiśmy - oświadczył minister spraw zagranicznych Kataru Haled al-Attijah. - To bardzo zły sygnał. Al-Asad dostał przyzwolenie na zabijanie.
Rosja twierdziła jednak, że rezolucja nie jest bezstronna, bo nie stawia żadnych wymagań rebeliantom. Chiny z kolei tłumaczyły, że bardziej chodziło im o swoistą obronę [Syryjczyków - red.], wezwanie do przyznania Syrii dłuższego czasu, który - zdaniem państwowej agencji Xinhua - "ochroniłby jej mieszkańców przed jeszcze większym zamętem i ofiarami śmiertelnymi".
Czytaj także: Czy będzie powtórka z Libii? Zachód rozważa uzbrojenie syryjskich oddziałów rebeliantów
Chiny są zależne od arabskiej ropy. Nie mają żadnych ambicji uzyskania dostępu do wód Morza Śródziemnego. Dlatego zdaniem zachodnich analityków będzie je znacznie łatwiej przekonywać do zmiany stanowiska. Rosja jednak postępuje zgodnie z polityką siły i tego, co postrzega jako zagrożenie dla własnych interesów. Zneutralizowanie stanowiska Kremla w kwestii Bliskiego Wschodu stanie się jednym z największych wyzwań dyplomatycznych najbliższych miesięcy.
Podstawę rosyjskiego weta stanowią trzy czynniki. Każdy z nich stanowi jednocześnie wyraz tego, jak bardzo złożona jest kwestia współpracy z Moskwą w tej dziedzinie.
Pierwszy polega na tym, że Syria już od czasów Związku Radzieckiego stanowi dla Rosji państwo satelickie. Tylko ostatnio Moskwa sprzedała Damaszkowi myśliwce i zaawansowane technologicznie rakiety za 4 mld dol. Inwestycje rosyjskie w Syrii sięgają sumy 20 mld. Wśród nich znajdują się położone 200 km od Homs zakłady przeróbki gazu ziemnego.
Czytaj także: Upadł projekt rezolucji ONZ ws. ustąpienia prezydenta Syrii. Weto Rosji i Chin
Rosnące znaczenie polityczne - ale też pogłębiający się brak stabilizacji - rejonu wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego uwypuklają strategiczną wagę syryjskiego portu Tartus. Stacjonuje tu część rosyjskiej floty wojennej. W tej chwili ulega on modernizacji, aby w przyszłości mogła znaleźć się tu baza rosyjskich okrętów o napędzie nuklearnym. Taki kontekst sprawia, że europejskie embargo na dostawy broni dla Syrii staje się nonsensowne. Ponadto pokazuje on jasno, iż decydujące zdanie w kwestii rosyjskiej polityki bliskowschodniej należy do tamtejszych wojskowych.
Czynnik drugi. Rosja jest największym producentem ropy naftowej na świecie. Nie jest zależna od dostaw energii z sunnickich krajów arabskich. Nie potrzebuje też ich politycznej akceptacji własnego stanowiska Kreml prowadzi własną grę - i to całkiem daleką od tego, co robi Liga Państwa Arabskich.
Czynnik ostatni. Stanowiskiem w kwestii Syrii Moskwa wysyła sygnał swoim własnym islamskim rebeliantom w Dagestanie, Czeczenii i Inguszetii - nie ma żadnego wsparcia dla polityki próbującej nagradzać wyczyny uzbrojonych bojowników.
CZYTAJ TEŻ: Asma al-Asad, pierwsza dama Bliskiego Wschodu. Co czuje żona rzeźnika Syrii? [GALERIA]
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow przyznał w sobotę - jeszcze przed głosowaniem w Radzie Bezpieczeństwa - że Rosjanie nie są szczególnymi przyjaciółmi Baszara al-Asada. Rosja jednak chce rozwiązywać kryzys syryjski po swojemu. Gdy we wtorek rosyjski dyplomata przybył z jednodniową wizytą do Damaszku, zabrał ze sobą szefa Służby Wywiadu Zagranicznego, arabistę z wykształcenia Michaiła Fradkowa. To klasyczny przykład działania Kremla. Rosjanie będą chcieli wzmocnić reżim i powstrzymać dostawy broni do Syryjskiej Wolnej Armii. To najlepsza taktyczna metoda powstrzymania rosnącego wpływu Turcji. Nie chodzi o misję humanitarną.
Tłumaczenie: Zbigniew Mach