Menu Region

Sandauer: Złudzenie obrony praw pacjenta

Sandauer: Złudzenie obrony praw pacjenta

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Adam Sandauer, Primum Non Nocere

1Komentarz Prześlij Drukuj
Plusem ustawy powołującej rzecznika praw pacjenta jest to, że w ogóle taki pomysł w końcu trafił do Sejmu. Moje stowarzyszenie zabiegało o to od wielu lat. Ale skłamałbym, mówiąc, że ten projekt jest spełnieniem moich marzeń. Sporo w nim niedomówień i luk prawnych.
Plusem ustawy powołującej rzecznika praw pacjenta jest to, że w ogóle taki pomysł w końcu trafił do Sejmu. Moje stowarzyszenie zabiegało o to od wielu lat. Ale skłamałbym, mówiąc, że ten projekt jest spełnieniem moich marzeń. Sporo w nim niedomówień i luk prawnych.

Ustawa nie jest zwieńczeniem walki o prawa pacjenta. To dopiero początek drogi, choć mam nadzieję, że Sejm teraz ustawę przyjmie, a prezydent ją podpisze.


Największa dziura do załatania w tej ustawie dotyczy pomocy prawnej dla osób poszkodowanych. Nie chodzi o to, by wysyłać masowo ludzi do sądów, by tam dochodzili swoich praw. Powinni przede wszystkim mieć zagwarantowaną natychmiastową pomoc medyczną. Bez czekania na wyrok.

A takiej gwarancji w ustawie nie ma. Dlatego równolegle powinien powstać program przeciwdziałania skutkom chorób powstałych w wyniku błędów lekarskich i złego leczenia. Bo poszkodowany nie ma siły się procesować, nie powinien szukać dla siebie pomocy w sądzie, tylko w szpitalu.

Zgodnie z ustawą rzecznik będzie przyjmował skargi od poszkodowanych. Jego biuro będzie orzekało, czy wniosek jest zasadny. Ustawodawca nie precyzuje, jak to technicznie miałoby wyglądać. Rozumiem, że oznaczałoby to powrót do starej zasady lekarzy orzeczników. W tym całym zbieraniu skarg chodziłoby o sprawę najważniejszą: o wyszukiwanie miejsc zagrożeń.

I nie ma tu mowy straszeniu lekarzy czy dyrektorów szpitali, że trafią na jakąś czarną listę. Ustawodawca powinien starannie zadbać o to, jak odróżnić pomówienia od faktycznych problemów. Tu należałoby się przede wszystkim skoncentrować na procedurach leczenia.

Weźmy konkretny przykład. Szpital starymi metodami prowadzi operację tarczycy. Prawdopodobieństwo uszkodzenia tzw. nerwów krtaniowych wstecznych wynosi nawet 5 proc. Przy zastosowaniu nowoczesnych metod - tylko pół procent.

Jeżeli z jednego szpitala spływa coraz więcej sygnałów na temat takich powikłań, to oznacza, że lekarze stosują tam głównie starą metodę. Rzeczą oczywistą byłoby ich przeszkolić. To kosztuje, wiadomo, ale koszty społeczne opieki nad niepełnosprawnymi są bez porównania wyższe.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Paulina Nowislska, kolumnistka "Polski" krytykowała ten pomysł

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

a (gość)  •

widocznie jest oderwana od rzeczywistosci a Saudaner zna życie. w Polsce środowisko lekarskie to stado świetych krów. A wielu z nich piję podczas pracy, jeszcze więcej żada lapówek za wykonywanie swoich obowiazków. Bardzo dobrze, powstaje jakaś instytucja do której można zgłosic taki problem. Fajnie.

odpowiedzi (0)

skomentuj