Polska » Tarnów: policjant zaraził się na służbie żółtaczką

Tarnów: policjant zaraził się na służbie żółtaczką

Data dodania: 2012-02-08 17:48:28 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-08 17:50:52

Gazeta Krakowska

Barbara Jaworska

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Tarnów: policjant zaraził się na służbie żółtaczką

Artura Lewickiego nie stać na opłacenie wysokich kosztów specjalistycznego leczenia (© Barbara Jaworska)

Dramat Artura Lewickiego rozpoczął się w 2004 roku. To miała być zwykła interwencja, po rozboju na nastolatku. - Kiedy zakładałem napastnikowi kajdanki, skaleczyłem siebie i jego. To było małe zadrapanie, które zbagatelizowałem. Ale zapamiętałem, jak zatrzymany powiedział, że jest zarażony wirusem HCV. To również nie zrobiło na mnie większego wrażenia, bo zatrzymywane przez nas osoby często chcą nas przestraszyć - opowiada policjant.

Czytaj też: Tarnów: za serią włamań do samochodów stali nieletni


Tego zdarzenia nie zgłosił u przełożonych, uważając, że sprawa jest zbyt błaha. To był błąd brzemienny w skutki.

W 2007 r. Lewicki poczuł się źle. Zrobił badania okresowe, a lekarz medycyny pracy, który je obejrzał, stwierdził, że nie dopuści go do dalszej służby.
∨ Czytaj dalej
Tarnowianin rozpoczął wędrówkę po lekarzach, wykonał badania. Wreszcie usłyszał diagnozę: wirusowe zapalenie wątroby typu C. - Nawet wtedy nie przejąłem się. Żółtaczka - przecież to da się wyleczyć - wspomina.

Ale okazało się, że ta żółtaczka jest nieuleczalna. Pan Artur trafił do szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej, na oddział zakaźny. Przeprowadzono szczegółowe badania, które wykazały, że u niego poziom wirusa HCV wynosi 38 milionów cząsteczek we krwi, podczas, gdy średnia ilość w przypadku tego typu zakażeń wynosi 2-4 miliony cząsteczek. Jego wątroba była martwa, lekarze dawali mu kilka miesięcy życia.

W dąbrowskim szpitalu, pod opieką doktora Zbigniewa Martyki, przeszedł 48-tygodniową kurację. - Wymagało to wielkiej determinacji, czułem się bardzo źle, potrzebna była pomoc psychologa. Ale dzięki pomocy lekarzy i ogromnemu wsparciu rodziny, a przede wszystkim żony, która pilnowała mnie na każdym kroku, udało się zwalczyć wirusa. Niestety, badania wykonane pół roku później wykazały, że znów się odrodził i jego poziom nadal wzrasta - mówi Artur Lewicki.

Na zrefundowanie przez Narodowy Fundusz Zdrowia drugiej tego typu kuracji nie może już liczyć. Pozostaje mu opłacenie kosztownego leczenia. Szuka możliwości za granicą, nawiązał kontakty ze specjalistycznymi ośrodkami na Ukrainie, w Szwajcarii i Niemczech.

Nadziei upatruje w klinice we Lwowie, która ma bardzo dobre wyniki, a po zapoznaniu się z historią choroby pana Artura jej szef daje mu 90 procent szans na wyleczenie. - Tam stosuje się lek, który u nas jest w fazie badań klinicznych. Uważany jest on za bardzo skuteczny - podkreśla policjant. - Wierzę, że jeśli raz udało mi się zwalczyć wirusa, to uda się i po raz drugi. Ten właśnie dodatkowy lek ma za zadanie zapewnić, że wirus nie utrzyma się w szpiku kostnym, jak to miało miejsce podczas pierwszej kuracji.


Policja: Nie zostawiliśmy Artura



- Pan Artur ma wysoką rentę, komendant podniósł jego dodatek do wysokości, jaką otrzymują policjanci po kilkudziesięciu latach służby, skorzystał z dwóch zapomóg, także koledzy zorganizowali dla niego zbiórkę pieniędzy - wymienia Olga Żabińska. Zaznacza również, że radiowozy są wyposażone w odpowiedni sprzęt, natomiast są sytuacje, w których nie zawsze da się go użyć. - Kiedy policjant rzuca się w pościg za podejrzanym, często nie ma czasu nakładać rękawiczek - dodaje rzeczniczka. - Niestety nie zgłosił tego wypadku od razu, a o wszelkich takich zdarzeniach powinno się informować przełożonych bezzwłocznie.

Wybieramy Ludzi Roku 2011. Zobacz listę kandydatów i oddaj głos!

Która stacja narciarska w Małopolsce jest najlepsza? Zdecyduj i weź udział w plebiscycie

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Niech uważa bo zaraża.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

olo (gość), 09.02.12, 14:55:55

Coś za wysoki poziom cząsteczek wirusa jak na taki krótki okres czasu -sam nie wie kiedy zachorował ale najlepiej jest zachorować w pracy. Czyżby skok w bok w młodości
Lekarstwem jest leki Interferon.

odpowiedzi (0)

skomentuj

zarazony

zgłoś 0 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

czytelnik (gość), 08.02.12, 23:17:42

a mnie zarazono tym wirusem w szpitalu i nikt nie powiedzial przepraszam a o jakimkolwiek zadosc uczynieniu zapomodze czy rencie nie ma mowy ten policjant ma szczescie

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 1

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.