Polska » Fakty » Napieralski uratował swoich ludzi. Były szef SLD zawarł pakt...

Napieralski uratował swoich ludzi. Były szef SLD zawarł pakt z Millerem

Data dodania: 2012-02-06 06:15:02 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-06 07:53:38

4KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Zachowanie ludzi Grzegorza Napieralskiego na stanowiskach to cena, jaką Leszek Miller miał zapłacić byłemu przewodniczącemu w zamian za namówienie ludzi w terenie, by poparli kandydaturę byłego premiera na szefa SLD w prawyborach. Te zakończy kongres Sojuszu 28 kwietnia.

1/6
Napieralski uratował swoich ludzi. Były szef SLD zawarł pakt z Millerem

(© Wojciech Barczyński/Polskapresse)

Opis: Grzegorz Napieralski zawarł pakt z Leszkiem Millerem
Według naszego informatora Grzegorz Napieralski zawarł z Leszkiem Millerem nieformalny pakt, na mocy którego najważniejsi współpracownicy byłego przewodniczącego znaleźli miejsce przy obecnym szefie Sojuszu. I tak Tomasz Kalita, kiedyś rzecznik prasowy SLD, został szefem doradców byłego premiera. Pracuje na zapleczu partii.

Leszek Aleksandrzak, drugi bliski współpracownik Grzegorza Napieralskiego, został doradcą Leszka Millera w klubie.
∨ Czytaj dalej
Tomasz Kamiński, który również sympatyzował z byłym przewodniczącym, zachował swoją dotychczasową, silną pozycję w klubie. A Jerzy Wenderlich, także postrzegany jako człowiek Grzegorza Napieralskiego, został przez Leszka Millera nominowany na wicemarszałka Sejmu. O co zresztą było niełatwo. Bo nie było wiadomo, czy w ogóle stanowisko będzie przysługiwało SLD jako najmniejszemu klubowi w parlamencie. W tej sprawie były premier musiał nawet rozmawiać z Donaldem Tuskiem, który zgodził się, by przyznać je Sojuszowi.

Kolejna osobą, która sympatyzowała z Grzegorzem Napieralskim, a dziś błyszczy w Sojuszu jest Dariusz Joński. Młody polityk został rzecznikiem prasowym SLD, a wcześniej w czasie kampanii parlamentarnej był mocno promowany przez byłego przewodniczącego. Został jedynką na liście do Sejmu w Łodzi. Oto miejsce starał się pierwotnie Leszek Miller.

Sam Grzegorz Napieralski zaś zdaniem naszego rozmówcy nie zabiega o żadne miejsce w partii. O tym, że celem byłego przewodniczącego jest stanowisko wiceprzewodniczącego, pisał tygodnik "Wprost". Co prawda w partii głośno od spekulacji, że mógłby zostać sekretarzem generalnym lub wiceszefem partii, ale, jak ustaliliśmy, Grzegorz Napieralski zamierza przeczekać w spokoju i cieniu kolejne dwa lata w partii.

DUCHY Z PRZESZŁOŚCI. NIKOLSKI, DYDUCH I ŁAPIŃSKI ZNÓW DORADZAJĄ MILLEROWI



Były przewodniczący SLD w swojej sprawie z Leszkiem Millerem miał zawrzeć pakt o nieagresji. Zresztą były premier wciąż pamięta, że to Napieralski wpisał go na listy jako jedynego ze starej gwardii. - Grzegorz miał zawsze do Millera słabość - mówi nam polityk Sojuszu. Teraz były szef SLD liczy, że zostanie ona odwzajemniona.

Zresztą zaraz po grudniowej radzie krajowej partii Leszek Miller dziękował dotychczasowemu liderowi SLD Grzegorzowi Napieralskiemu i zaproponował mu stanowisko wiceprzewodniczącego partii, którego były szef nie przyjął. - Jest młodym człowiekiem, jeszcze wielka przyszłość przed nim, a po ostatnich wyborach zdobył pierwsze blizny, a blizny czynią mężczyznę - zaznaczył Miller. Mówił, że październikowa kampania wyborcza nie była radosna. - Ale mamy ponad milion wyborców, ludzi, którzy w nas pokładają nadzieję, i dzisiaj musi popłynąć sygnał, że te nadzieje nie zostaną zniszczone - dodał. A jego słowa przez większość zgromadzonych były odebrane jako otwarta obrona byłego przewodniczącego.

Później Miller podkreślił, że to, co stało się nowego podczas rady krajowej, to fakt, że po raz pierwszy od lat ze sobą, we wspólnej pracy dla SLD spotkali się Grzegorz Napieralski i Wojciech Olejniczak, Krzysztof Janik i Marek Dyduch, Joanna Senyszyn i Katarzyna Piekarska. - To jest rzecz budująca i ona ośmiela mnie w myśleniu, że pokonaliśmy największe trudności, że okres smuty i okres szoku powyborczego mamy za sobą - dodał Miller. Pokazując, że mimo klęski wyborczej dla Napieralskiego w Sojuszu wciąż jest miejsce wśród liderów.

Nikt w partii jednak nie ma złudzeń, że zapewnienie spokoju w partii byłemu przewodniczącemu jest tylko realizacją zawartej zaraz po wyborach nieformalnej umowy, jaką z nim zawarł.

Joanna Miziołek

CZYTAJ TEŻ:
* Napieralski: SLD potrzeba miksu doświadczenia i młodości. Będę stał obok Millera, by go wspierać
* Olejniczak: Niektórzy w SLD jeszcze nie otrzeźwieli. Prowadzą gry, które skończą się zdołowaniem partii
* Janik: SLD czeka długi marsz. Nowy szef musi być długodystansowcem
* Lewica ściga się na projekty ustaw, Leszek Miller walczy o rząd
* SLD buduje Centrum Daszyńskiego. Z Hartmanem, Balickim, Kalitą, Piekarską...

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Reaktywacja demokracji kolesiowskiej w SLD

zgłoś 0 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

CyprianAUX (gość), 06.02.12, 10:26:55

Zatem w SLD widać, że robią wszystko, aby Aleksander Kwaśniewski nie miał żadnego wpływu na funkcjonowanie partii. To błąd.
Panie były Prezydencie nie pozostaje nic innego jak popierać Ruch Palikota. Myślę, że trio Palikot Kwaśniewski, Piskorski rozwaliłoby tą całą Tuskowo-Millerową bandę!

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 3

skomentuj

cyrk na calego

zgłoś +1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

max (gość), 06.02.12, 09:34:23

CI POLITYCY ZBARANIELI CALKOWICIE...przeciez od tych jelopow nie mozna wymagac niczego TRESCIWEGO..gdzie jest walka z bieda ,bezrobociem.wysokimi cenami ..Są bo sa w tym sejmie .czyich interesow bronia..CHYBA TYLKO SWOICH

odpowiedzi (0)

ocena: 33%

Tak: 1

Nie: 2

skomentuj

Plastuś Napieralski jest gwarancją, że SLD już się nie podniesie.

zgłoś 0 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tak (gość), 06.02.12, 09:31:41

...

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 3

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

anna12 (gość), 06.02.12, 07:26:05

Większych pierdół nie czytałam! Trzeba było tajnego porozumienia,żeby czołowi politycy partii,byli nadal na jej czele. Poprawne, bez "tajnego porozumienia" jest w Platformie wycinanie Schetyny i" jego" ludzi. Nawet jeśli to się dzieje kosztem całego społeczeństwa,bo jedynym kryterium ważności w rządzącej partii,jest lubienie Tuska. Skutek jest taki,że względnie profesjonalni ludzie są wywalani,a na ich miejsce trafiają indolenci,nie mający pojęcia o tym co robią. Nie rozumiem,po co pismaki,aż tak się kompromitują,piszą co im pióro na język przyniesie.

odpowiedzi (0)

ocena: 60%

Tak: 3

Nie: 2

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.