Polska » Czy wolno rozmnażać koty bez rodowodu?

Czy wolno rozmnażać koty bez rodowodu?

Data dodania: 2012-02-04 09:00:56 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-05 07:22:02

Gazeta Wrocławska

RED

59KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Czy wolno rozmnażać koty bez rodowodu?

(© Piotr Krzyżanowski)

W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy felieton o kotce Sisi, który wzbudził mnóstwo kontrowersji wśród naszych Czytelników. Poniżej publikujemy go w całości razem z odpowiedzią autorki.

Sisi, jak przystało na księżniczkę, jest piękna i dystyngowana. Zielonooka, długowłosa, srebrzysta. Jej maniery diabli wzięli, kiedy dostała kolejnej rui. Wrzeszczała dniami i nocami, drapała drzwi, załatwiała się w adidasy swojego pana. W końcu klamka zapadła. Rozpoczęły się poszukiwania partnera. Sisi, choć piękna, nie miała rodowodu, więc znalezienie odpowiedniego kocura nie było łatwe. Ze względu na uciążliwości, jakie niesie ze sobą hodowanie nie-kastrowanych kocurów, płodność zachowują tylko te najbardziej cenne samce, z doskonałym pochodzeniem. Ich opiekunowie nie godzą się jednak na to, żeby doskonałe geny trwoniły na nierasowe kotki i tak koło się zamyka.
∨ Czytaj dalej
Sisi była coraz starsza, ruje miała coraz częściej, a partnera ani śladu. Jednak w czasach wszechobecnego internetu, wszystko jest możliwe. Sto kilometrów od Wrocławia znalazł się zdrowy, bez rodowodu, piękny pers, który już był płodny, ale jeszcze niewykastrowany. Spotkanie zostało poprzedzone wieloma procedurami. Najpierw zdjęcia obu zwierząt zostały ocenione przez opiekunów. I to oni zdecydowali, że Karol spodoba się Sisi, a ona jemu. Zwierzęta zważono i zmierzono, żeby uniknąć problemów z nieproporcjonalnie dużymi płodami. Ustalono też, że starsza kotka będzie bardzo odpowiednia dla młodego, niedoświadczonego kocurka. Zwierzęta przed spotkaniem odrobaczono, odpchlono i sprawdzono ważność ich szczepień. Ponieważ Karol jest kotkiem wychodzącym, Sisi dodatkowo uodporniono przeciwko białaczce i wściekliźnie. To ważne rzeczy, ponieważ podczas krycia może dojść do przenoszenia wielu chorób zakaźnych. Sisi przyjechała do Karola i została u niego dwa dni. Wszystko odbyło się zgodnie z oczekiwaniami, koty skonsumowały swój krótkotrwały związek i chyba nawet się polubiły. A dwa miesiące później Sisiu rodziła śliczne, zdrowe, puchate kotki. Karol oglądał je tylko na zdjęciach w komputerze.

Riwana Antczak
lekarz weterynarii
z Wrocławia

Po felietonie o kotce Sisi do redakcji przyszło osiem niemal identycznych listów od Pań przedstawiających się jako członkinie społeczności zajmującej się bezdomnymi zwierzętami. Zarzuciły autorce propagowanie "rozmnażania zwierząt domowych" i przez to "przyczynianie się do ich bezdomności".

Oto fragment jednego z listów:

"Jako członek społeczności zajmującej się na co dzień problemem bezdomności
wśród psów i kotów, jestem oburzona artykułem "Szukając partnera dla kotki", który
ukazał się w Magazynie Rodzinnym. Opisane w nim zdarzenia związane
z rozmnażaniem nierodowodowych kotów czytelnik może odbierać jako zachętę do
naśladowania, podczas gdy w świetle nowej ustawy:Art. 10a. 1. Zabrania się:1)
wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;2)
prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;3) wprowadzania
do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.2. Zabrania się
rozmnażania psów i kotów w celach handlowych (...)


A oto odpowiedź autorki:

1. Opisana historia kotki Sisi, którą usłyszałam w swojej przychodni, wydarzyła się kilka miesięcy temu. Nie tylko z tego powodu nie rozumiem związku z fragmentem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt (obowiązuje od stycznia), który cytują autorki listów. W myśl przepisów nie wolno rozmnażać zwierząt niehodowlanych w celach handlowych. W tekście nie ma o tym ani słowa.

2. Nie popieram - ani w felietonie, ani w codziennej praktyce - rozmnażania zwierząt niehodowlanych. Jeśli jednak ktoś włożył tyle trudu, by pokryć swą kotkę (badania, dodatkowe szczepionki itp.), to nie po to, by "sprostać zachciankom" i sprzedać koty na targu. Dzieci Sisi i Karola opiekunka rozdała rodzinie i przyjaciołom, którzy zadeklarowali zapewnienia domu i opieki zwierzętom, jeszcze zanim się poczęły. Taki był warunek krycia.

3. Nigdy nie popierałam niekontrolowanego rozrodu zwierząt. Przeciwnie - wielokrotnie pisałam na łamach "Gazety Wrocławskiej" o kontroli urodzin zwierząt, konieczności zapobiegania ciąży u suk i kotek czy przewagach sterylizacji nad antykoncepcją hormonalną, ale tego autorki listów nie komentowały.

4. W mojej przychodni wykonuje się kilkadziesiąt sterylizacji rocznie, zarówno psów, jak i kotów. Duży odsetek pacjentów jest sterylizowanych, zanim skończą rok życia. Ich sterylizacja jest skutkiem moich rozmów z opiekunami i przekonywania o sensie tego zabiegu, zwłaszcza profilaktycznym (zapobiega nie tylko ciążom, ale i chorobom).

5. Moja lecznica wiele razy pomagała bezdomnym zwierzętom, lecząc je i szukając dla nich domu. Jest to dla mnie oczywiste i nigdy o tym nie piszę.

6. Przypisywanie mi złych intencji uważam za krzywdzące i niesprawiedliwe. Mam nadzieję, że wynikło z niezrozumienia opowieści o Sisi i jej zdesperowanej opiekunce, a nie ze złej woli.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Jestem zaskoczona

zgłoś +5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Psiarz (gość), 07.02.12, 11:51:54

Nie spodziewałam się, że lekarz weterynarii może pisać takie bzdury: "Nie popieram - ani w felietonie, ani w codziennej praktyce - rozmnażania zwierząt niehodowlanych. Jeśli jednak ktoś włożył tyle trudu, by pokryć swą kotkę (badania, dodatkowe szczepionki itp.)...". Rozumiem, że te dodatkowe badania i szczepionki to były robione w lecznicy Żako? No nieźle... Pecunia non olet.
Trudno walczyć z przesądami, że suczkę czy kotkę trzeba raz pokryć dla zdrowia, jeśli weci akceptują takie rzeczy.
Swoją drogą to nieodosobniony przypadek. Są weci, którzy "specjalizują" się w zapładnianiu tzw. joreczków czyli bezrodowodowej pseudorasowej wersji yorkshire terrierów.
Inna sprawa - czy Gazeta Wrocławska musi drukować takie głupoty?

ocena: 71%

Tak: 5

Nie: 2

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

do psiarzki (gość), 08.02.12, 12:28:33

Tak się cytuje: "jednak ktoś włożył tyle trudu, by pokryć swą kotkę (badania, dodatkowe szczepionki itp.), to nie po to, by "sprostać zachciankom" i sprzedać koty na targu. Dzieci Sisi i Karola opiekunka rozdała rodzinie i przyjaciołom, którzy zadeklarowali zapewnienia domu i opieki zwierzętom, jeszcze zanim się poczęły".

odpowiedzi (0)

skomentuj

ad cytat

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

seidhee (gość), 08.02.12, 15:51:20

No i co z tego? Jak pisałam poniżej, w ciągu tych 4-5 miesięcy od "zadeklarowania domu" do otrzymania kociaka, masa innych kociąt umarło gdzieś z głodu i chorób, bo nie było komu się nimi zająć. Niezależnie od tego, ile szczepionek zrobiono kotce i jak dokładnie zmierzono kocura, rozmnażanie kotów nierasowych to nie jest rozsądne i godne pochwały postępowanie.

odpowiedzi (0)

skomentuj

"Jestem nienormalna"...

zgłoś 0 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ghandi (gość), 08.02.12, 12:25:42

powinnaś napisać

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 4

skomentuj

Pani doktor wciąż się nie rozumiemy :(

zgłoś +5 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Zofia Domaniewska (gość), 06.02.12, 13:02:26

Pani doktor, czy jest Pani dumna z poniższych komentarzy? Jest oczywiste, że krytykowany przez nas tekst może być rozumiany jako wyraz aprobaty dla rozmnażania nierodowodowych zwierząt. Pani wyjaśnienia, słowa o "wysiłkach" i "staranności" właścicieli Sissi świadczą, że nie rozumie Pani problemu i akceptuje takie działania. My nie. Przykre, że lekarz weterynarii staje po stronie ludzi bezmyślnie zwiększających - i tak ogromną - nadpopulację kotów. Pisanie łzawych tekstów - jak ten o Stasi - nie jest trudne. Umie to wielu. Lekarz weterynarii ma ważniejsze zadanie - krzewienie rzetelnej wiedzy o opiece nad zwierzetami, działanie na rzecz ich dobra. Propagowanie rozmnażania domowych ulubieńców jest z tym sprzeczne. Przykre, że to do Pani nie dociera...

ocena: 100%

Tak: 5

Nie: 0

skomentuj

bo to niezrozumienie ;)

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

seidhee (gość), 07.02.12, 13:08:33

Nie zrozumiałaś najwyraźniej opowieści o Sisi i jej zdesperowanej opiekunce (ad.5).
;)

odpowiedzi (0)

skomentuj

"wszystkie kotki znalazły domki"

zgłoś +5 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

seidhee (gość), 06.02.12, 10:44:29

No bardzo jestem wzruszona, że wszystkie kociaki miały zaklepane domy jeszcze przed poczęciem. Tak ciężko znaleźć dobry dom dla kota, a tu tylu chętnych! Szkoda jednak, że w tym samym czasie, gdy czekali, aż kocięta zostaną poczęte, urodzą się i usamodzielnią (czyli co najmniej 4 miesiące), cała masa kociąt, która miała mniej szczęścia, umarła gdzieś pod płotem czy w schronisku. Ale co tam - ważne, że opiekunowie Sisi rozdali wszystkie kotki!

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 5

Nie: 0

skomentuj

Nie gazować, tylko ograniczać ich populację

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

MM (gość), 06.02.12, 09:26:04

przez ograniczanie rozmnażania bezpańskich i nierasowych zwierząt. W wyknaniu wroclawskich urzędników chyba to nie wychodzi, np. dlatego że talony na bezpłatną sterylizacje wydawane sa zbyt późno, tzn. gdy kotki są już kotne. Wtedy trzeba wykonywać sterylizacje aborcyjną, która jest droższa (jedna za dwa talony?).

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Sam nie wiesz co piszesz

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kicia (gość), 05.02.12, 23:51:57

Jestes obrzydliwie głupi i nie pisz bzdur, najlepiej przemyśl wszysko jak kiedys zachorujesz

odpowiedzi (0)

skomentuj

Prawo do życia tylko dla rasowych?

zgłoś +3 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Joanka (gość), 05.02.12, 22:49:13

A rasowce to mogą rozmnażać się do woli, bo mają do tego prawo? Tzw. "rasowe" koty i psy stworzył człowiek metodą prób i błędów. Płaskie pyszczki, chude łapki, nienaturalnie długi tułów, brak odporności na choroby, krótkie życie - to są wady niektórych rasowych zwierząt. Ten los zgotował im człowiek w imię mody. Dachowce i tzw kundle mają pierwszeństwo. Na pewno długo żyją i rzadko chorują.Dlaczego każdy musi mieć rasowe zwierzę, wszak nie ma nakazu. To pierwszeństwo do życia powinien mieć również człowiek z rodowodem, czyż nie tak? Tak wynika z wywodów niektórych czytelników. Zwierzę trzeba kochać bez względu na pochodzenie. Mam dachowca i kundelka i nie zamieniłabym ich na żadnego czteronożnego arystokratę. A warunki do życia mają idealne, dbam o moich przyjaciół. Niech każdy ma to, co lubi.

ocena: 37%

Tak: 3

Nie: 5

skomentuj

Czy jest obowiązek rozmnażania nierasowych?

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

@ (gość), 06.02.12, 11:42:03

Tak posiadać nierasowe każdy może ale czy musi je zaraz rozmnażać?

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

do Joanka

zgłoś +5 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

seidhee (gość), 06.02.12, 10:46:59

Nierasowych zwierząt jest w bród, do wyboru, do koloru. Tylko że jakoś nikt ich nie chce - a po co jeszcze je mnożyć?

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 5

Nie: 0

skomentuj

Czy wolno rozmnażać koty??

zgłoś +3 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

seksualna (gość), 05.02.12, 13:50:30

To już nawet zwierzętom chcecie seksu zabronić?!?!

ocena: 42%

Tak: 3

Nie: 4

skomentuj

seks zwierząt

zgłoś +1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

lokaloka (gość), 06.02.12, 13:31:56

do "seksualna"
zakumaj wreszcie, że co innego seks u ludzi a co innego u zwierząt. Zwierzęta nie czerpią przyjemności z seksu. Ciąża dla suki, kotki, odchowanie młodych to ogromny wysiłek dla organizmu.

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 1

Nie: 1

skomentuj

seks zwierząt...

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

seidhee (gość), 06.02.12, 10:48:32

Niestety zwierzęta nie uprawiają seksu bez konsekwencji - a do tego nie mają z tego większej przyjemności!

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Iść na całość

zgłoś +1 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Niniol (gość), 05.02.12, 12:43:40

Nie wiem czy te "donosy" pań z opisanej społeczności nie noszą znamiona pomówienia ściganego z oskarżenia prywatnego.

Idę po chipsy i colę.

ocena: 20%

Tak: 1

Nie: 4

skomentuj

No to "gute Reise"

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Anka (gość), 08.02.12, 12:24:21

Szkoda że Ci nie przeszkadza brak etyki u wetów

odpowiedzi (0)

skomentuj

hahaha donosy.....

zgłoś +3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

miśka (gość), 06.02.12, 21:16:40

"Nie wiem czy te "donosy" pań z opisanej społeczności nie noszą znamiona pomówienia ściganego z oskarżenia prywatnego.

Idę po chipsy i colę. "

szerokiej drogi już czas...

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 3

Nie: 0

skomentuj

gazowac wszystkie sierściuchy

zgłoś 0 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ostrawalkazmocherami (gość), 05.02.12, 12:23:22

koty i psy bezpańskie to siedlisko chorób i potencjalnego zagrożenia ,ulice miasta to nie zoo !

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 8

skomentuj

gazowac wszystkie sierściuchy

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

bona (gość), 06.02.12, 21:14:23

brawo!!!! więc po co powoływać następne ? skoro tych, obecnych już jest pod dostatkiem, mnożą sie na potęgę !!!!!!

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

a później

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mik (gość), 05.02.12, 12:33:42

zjedzą Cię szczury i myszy

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Gorsi są zoofile których jest wiecej niż szczurów !

zgłoś 0 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jwuwe (gość), 05.02.12, 15:21:12

Wystarczy poczytać różne fora.Np taka Czubaszek !

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 2

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Patrycja (gość), 05.02.12, 11:53:55

Zwierzęta czują się najlepiej z człowiekiem - nie ważne, czy w domku z ogrodem, czy w mieszkaniu (każda osoba zajmuąca się nimi to potwierdzi). Ci, co tak szczekają, że psy mieszkające w M mają gorzej od tych co mieszkają w domku niech się pukną w głowę - te w domku z ogrodem często nie wychodzą poza niego i im odbija, bo nie mają nowych doznań, a właściciele nie wiedzą czemu agle Aruś zrobił się nerwowy czy agresywny - "ma ogród, czego więcej mu potrzeba! nie mam czasu, ani potrzeby z nim wychodzić"...Jeżeli chodzi o schroniska, to nie każdy niestety chce takiego zwierzaczka - amstafa, bulteriera itp. trzeba mieć od szczeniaka ;(. A hodowcy to też banda jełopów - patrzą tylko na wygląd zewnętrzny (cechy zewnętrzne), a nie na dobro i zdrowie takiego zwierzaczka np. im bardziej spłaszczony pyszczek, tym lepiej rasowo, ale gorzej z oddychaniem itp. TO jest dopiero smutne i oburzające!

ocena: 75%

Tak: 3

Nie: 1

skomentuj

Hodowcy czy pseudohodowcy?

zgłoś +3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Dziwoląg (gość), 06.02.12, 13:37:12

Patrycja, mylisz pojęcia. "Tylko na wygląd zewnętrzny" to patrzą pseudohodowcy, którym nowa ustawa cokolwiek podcięła skrzydełka, i dobrze, bo to mordownie dla suczek/kotek. Prawdziwy hodowca HODUJE a nie PRODUKUJE - bada linie rodowodowe, wszystkich kolejnych przodków przyszłego miotu aż do któregoś pokolenia, eliminuje dzięki temu wady genetyczne, dziedziczne choroby. Wygląd to tylko jedna z cech rasy. Zgodzę się, że niektóre rasy nie powinny były powstać - ale z kolei znający się na rzeczy hodowca umie wyeliminować cechy utrudniające życie stworzeniu. No i faktem jest, że nie wszystkie licencjonowane, zrzeszone hodowle trzymają standard - ale cóż, ludzie są różni :(

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 3

Nie: 0

skomentuj
1 2 3 »

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.