Menu Region

Idzie huragan finansowy, nie czas martwić się i nflacją

Idzie huragan finansowy, nie czas martwić się i nflacją

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Gerard Baker, publicysta "The Times"

Prześlij Drukuj
Trzy lata temu, na kilka godzin przed uderzeniem huraganu "Katrina", pracownicy amerykańskiego Krajowego Urzędu Meteorologicznego, zawodowcy pozbawieni skłonności melodramatycznych, wydali niezwykłe ostrzeżenie.
W oświadczeniu, które momentami brzmiało wręcz apokaliptycznie, wyważeni meteorologowie zrezygnowali z języka naukowego i w rytmicznej telegraficznej formie prorokowali bezprecedensowe zniszczenia.

"Ludzkie cierpienie na niewyobrażalną we współczesnych czasach skalę. [...] Większość regionu przez wiele tygodni, a może dłużej nie będzie się nadawała do zamieszkania. [...] Ludzi oraz zwierzęta domowe i hodowlane wystawione na działanie wiatru czeka pewna śmierć.
[...] Tylko najwytrzymalsze się nie zawalą". To ostatnie zdanie odnosiło się do drzew, ale jak teraz wiemy, mogło równie dobrze dotyczyć budynków i - po pewnych modyfikacjach - przedstawicieli homo sapiens.

Po kolejnym weekendzie (według moich obliczeń czwartym) panicznych negocjacji i działań antykryzysowych w Waszyngtonie i Nowym Jorku obawiam się, że świat potrzebuje ekonomicznej wersji tego zatrważającego (i trafnego) ostrzeżenia.

Nie wiadomo, czy porozumienie między administracją Busha i Kongresem, mające ochronić amerykańskie banki przed plajtą, pozwoli systemowi finansowemu powrócić na drogę do jako takiej normalności, nie powinniśmy natomiast mieć złudzeń: nawet jeśli pakiet zadziała zgodnie z bardzo optymistycznymi nadziejami jego autorów, jest już za późno na uniknięcie poważnego spowolnienia gospodarczego - nie tylko w USA, ale również na całym świecie. I tak samo jak mieszkańcy Nowego Orleanu trzy lata temu jesteśmy źle przygotowani na atak żywiołu.

Mówię to z wielkim wahaniem. Straszenie ludzi nie jest rolą dziennikarzy (którzy, jak ktoś kiedyś powiedział, są jak ladacznice, bo mają władzę, ale nie ponoszą odpowiedzialności za skutki jej użycia). Co więcej, jeszcze kilka miesięcy temu byłem względnym optymistą, przekonanym, że czeka nas coś niewiele gorszego niż łagodne recesje, których parę już przeżyliśmy w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Teraz myślę, że przyszła pora, aby zacząć panikować.

Stany Zjednoczone już weszły w fazę recesji, której skutki byłyby bardzo nieprzyjemne, nawet gdyby sytuacja na rynkach finansowych dzisiaj wróciła do normy. Wydaje się niemal pewne, że w mijającym we wtorek kwartale amerykański PKB się skurczył. Dynamika wydatków konsumenckich i inwestycji za ostatnie dwa miesiące była niepokojąco słaba. W piątek najprawdopodobniej usłyszymy kolejny przygnębiający raport z rynku pracy, informujący, że dziewiąty miesiąc z rzędu zatrudnienie spadło.

Rynek mieszkaniowy nadal dołuje, liczba sprzedawanych domów maleje szybciej niż budowanych, zwiększając lukę popytową. Gospodarka Wielkiej Brytanii, podobnie jak większości dużych krajów strefy euro, konsekwentnie słabnie. Jak widać, teza o uniezależnianiu się innych gospodarek od amerykańskiej jest funta kłaków warta.

Może do obecnego punktu dotarliśmy różnymi drogami, ale teraz wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku. Jak mówię, nawet gdyby rynki finansowe znowu zaczęły doskonale funkcjonować, z gospodarką byłoby źle - a jest to nieziszczalne marzenie. Kłopoty na rynkach z pewnością potrwają znacznie dłużej, niezależnie od tego, jakie natychmiastowe kroki podejmą amerykańskie i brytyjskie ministerstwa skarbu.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się