Zakup mieszkania z myślą o wynajmie nie był w 2011 r. dobrą inwestycją. Rentowność najmu obniżyła wysoka inflacja, a na dodatek spadają ceny nieruchomości. Z najmem wygrywają obligacje, a nawet lokaty.
- Kto przed rokiem zainwestował w zakup mieszkania na wynajem, może teraz żałować, bo znacznie lepiej wyszedłby na zakupie obligacji Skarbu Państwa czy na lokatach bankowych - ocenia Bernard Waszczyk, analityk Open Finance.
Czytaj też: Co trzeci Polak nie ma swojego mieszkania. A rynek najmu pozostaje bardzo skromny
Średni realny zwrot z tytułu najmu mieszkania w 2011 r. był ujemny, wyniósł minus 5,5 proc. - wynika z oceny dokonanej przez analityków na podstawie transakcji dokonywanych przez klientów oraz ofert wynajmu zamieszczanych w serwisie Domiporta.pl.
Za taki stan rzeczy odpowiedzialne są przede wszystkim spadek cen mieszkań oraz wysoka inflacja. Ceny transakcyjne mieszkań spadły w ub.r. o 4,99 proc. W tym samym czasie podawany przez GUS wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (czyli tzw. inflacja) wzrósł o 4,6 proc. - Realny spadek cen mieszkań wyniósł więc blisko 9,2 proc. - wylicza Bernard Waszczyk.
Jak wynika z wyliczeń Open Finance, rentowność najmu wynosiła w największych polskich miastach w ub.r. średnio 4,1 proc. - Dochody z tytułu najmu nie były więc w stanie pokryć wynajmującym strat powstałych na skutek spadku wartości rynkowej mieszkań w ubiegłym roku i inflacji - podkreśla Waszczyk.
Czytaj też: Wynajem: Trzeba zwracać uwagę na wszystkie szczegóły
Średni realny zwrot z tytułu najmu mieszkania w 2011 r. był ujemny, wyniósł minus 5,5 proc.
Właściciele nieruchomości nie mają niestety specjalnie pola manewru, by podnosić czynsze.
Jak wynika z wyliczeń Open Finance i Home Brokera, stawki najmu w większości miast spadły w ciągu ostatniego roku o 1,8 proc. Najbardziej w Gdańsku, o prawie 6,5 proc., w Łodzi o 0,35 proc., w Krakowie - o 1,41 proc. , w Poznaniu - o 1,1 proc. - Próba podwyżki czynszu mogłaby się wiązać z rezygnacją najemcy, który może przebierać w innych, często tańszych ofertach - zastrzega Waszczyk.
Pod względem opłacalności inwestycji w ostatnim roku zdecydowanie lepiej od mieszkania pod wynajem wypadły dwie alternatywne formy inwestowania: obligacje skarbowe i bankowe depozyty. Oprocentowanie obligacji dziesięcioletnich, sprzedawanych w grudniu 2010 i styczniu 2011 roku, w pierwszym rocznym okresie odsetkowym wynosiło 5,25 proc. - Po zapłaceniu podatku i uwzględnieniu inflacji daje to realną stratę w wysokości minus 0,33 proc. Warto jednak pamiętać, że w kolejnym, aktualnym okresie odsetkowym, oprocentowanie dla zakupionych wówczas obligacji wynosi 7,3 proc. - podkreśla Waszczyk.
Czytaj też: Rynek: Na wynajem najbardziej poszukiwane są dwa pokoje
Mniej niż inwestujący w mieszkania stracili też posiadacze lokat bankowych. Średnie oprocentowanie lokat bankowych oferowanych inwestorom pod koniec 2010 roku wynosiło ok. 4,85 proc. Po uwzględnieniu inflacji strata wyniosła więc 0,77 proc.
Z przeglądu aktualnych ofert wynika, że również 2012 r. może nie być dla wynajmujących łaskawy. - Aktualny wskaźnik rentowności netto wynajmu wynosi 4,22 proc - informuje Waszczyk.
Ponadto nic nie wskazuje, by ceny mieszkań zaczęły w 2012 r. rosnąć. A to między innymi dlatego, że - jak wynika z najnowszych danych NBP - spada akcja kredytowa. Banki zdecydowanie przykręciły kredytowy kurek, bardziej restrykcyjnie liczą zdolność kredytową.
- Wysoka podaż ze strony firm deweloperskich, a z drugiej strony słabnący popyt w efekcie ograniczenia zdolności kredytowej czy mniejszej dostępności mieszkań w ramach programu "Rodzina na swoim" mogą sprawić, że w 2012 roku - podobnie jak w roku poprzednim - dominować będą spadki cen mieszkań - ocenia Waszczyk.
Czytaj też: Chcesz wynająć pokój? Wygraj casting