Menu Region

Pryszczaci siedemdziesięcioletni

Pryszczaci siedemdziesięcioletni

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Igor Zalewski

1Komentarz Prześlij Drukuj
W Polsce ludzie starsi mają wiele wspólnego z nastolatkami. Może nie gusta muzyczne i uwielbienie dla zespołu Blog27 oraz skłonność do noszenia spodni z krokiem na wysokości kolan. Ale tym wspólnym mianownikiem jest coś znacznie ważniejszego: radykalna wizja świata wyrażająca się w ostrości i bezkompromisowości ocen.
Polski staruszek nie dzieli włosa na czworo, bo nie ma wątpliwości, że Tusk to bydlak, tak jak jego rówieśnik widzi w księdzu Rydzyku kolejne wcielenie Adolfa Hitlera.

Wiadomo, że kiedy człowiek stawia pierwsze kroki w dorosłość, wszystko wydaje mu się proste, a do namalowania obrazu rzeczywistości używa głównie dwóch kolorów: białego i czarnego. No, chyba że jest ekologiem, to wtedy biały jest zastępowany przez zielony. Idealistyczna nastolatka z kolczykiem w nosie lub skin z pierwszym wąsem, ale łysym łbem, nie mają wątpliwości, co jest dobre, a co złe, choć dla każdego z nich jest to zupełnie coś innego.

Dopiero z wiekiem, napływem kolejnych doświadczeń i odpływem sił witalnych świat nabiera więcej odcieni i niuansów. I wszystko wydaje się mniej oczywiste niż za młodu.

Tak przynajmniej było kiedyś. Młodzik był szałaputem w gorącej wodzie kąpanym, a starca dożywotnio obdarzano etatem mędrca. Już w "Iliadzie" Homera mamy porywczego szczyla Achillesa i wiekowego Nestora, którego głos na radzie znaczył zawsze bardzo wiele i zawsze doradzał to samo: spokój, opanowanie i rozwagę. I potem było tak już zawsze: młodzi po Mickiewiczowsku mierzyli siły na zamiary i nie mieli wątpliwości, której hydrze trzeba łeb oberwać.

Nie bez przyczyny najbardziej radykalna grupa literatów w żałosnych czasach polskiego socrealizmu zwała się pryszczatymi. Pryszczaci nie mieli żadnych wątpliwości, siwobrodzi mieli. Idealizm przechodzący w fanatyzm zawsze ścierał się z realizmem przechodzącym w kunktatorstwo na gruncie metrykalnym.

Ale dzisiaj sztafeta pokoleń stanęła na głowie. Jeszcze niedawno uosobieniem niezdecydowania, kalkulacji, hamletyzowania był Tadeusz Mazowiecki - zwany przez jednych ciepło, przez innych pogardliwie żółwiem. Kiedy się z nim rozmawiało, biła z niego wręcz fizyczna męka, gdy miał wydusić z siebie jakąś jednoznaczną ocenę.

Teraz rówieśnicy byłego premiera nie mają z nim nic wspólnego. Byłem świadkiem niezliczonych, międzypokoleniowych debat na tematy polityczne czy - szerzej mówiąc - publiczne. Osoby po sześćdziesiątce prawie zawsze waliły tezy prostolinijne i jednoznaczne, lekceważąco odtrącając w niebyt wszelkie niuanse czy wątpliwości.

Przy czym - to istotne zastrzeżenie - dotyczy to nie tylko babć w moherowych beretach wielbiących ojca dyrektora i widzących w Donaldzie Tusku wcielenie szatana. Babcie antymoherowe formułowały swoje osądy o braciach Kaczyńskich z taką samą ilością jadu i fanatyzmem kibiców z "żylety" warszawskiej Legii z jej najlepszych, przedwalterowskich czasów.

Znam przypadek, kiedy kochająca matka wypaliła swemu deklarującemu sympatię dla PiS synalkowi, że źle go wychowała i jest jej największą życiową porażką. Koleś ciężko to przeżył. Polscy gorączkowo rozpolitykowani staruszkowie walą z całej siły i mają w sobie tyle z Nestora, ile Jarosław Kaczyński z Brada Pitta. Mimo swoich lat są straszliwie pryszczaci.

Skąd się bierze ten trend, całkowicie - wydawałoby się - sprzeczny z naturą rzeczy? No cóż, może nasi emeryci czują się na 18 lat, więc prezentują nastoletnią, czarno-białą wizję świata i podchodzą do niej z zacietrzewieniem licealisty idealisty. Ale myślę, że przede wszystkim są główną ofiarą największej i najostrzejszej polaryzacji w krótkich dziejach polskiej demokracji.

Częściej biedni niż bogaci ocean swego wolnego czasu wypełniają śledzeniem telewizyjnych i radiowych pyskówek polityków, a tematy w nich poruszane stają się treścią ich życia. Z obserwatorów stają się kibicami, z kibiców - kibolami, a to w końcu pozbawia ich tego, co w starości najbardziej wartościowe i piękne - spokojnej, niezacietrzewionej mądrości wzniesionej na doświadczeniu całego życia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Starsi i młodsi

+2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jacek zarazek (gość)  •

Autor dokonał "odkrycia" oczywistego faktu, który nazywa się potocznie "starczym zdziecinnieniem" i jest doskonale wszystkim znany ale jakby niezbyt uświadamiany. Jaskrawym przypadkiem takiego starczego zdziecinnienia jest np prof Bartoszewski.

odpowiedzi (0)

skomentuj