Menu Region

Rodzice nie chcą, by 6-latki poszły od 2009 r. do szkół

Rodzice nie chcą, by 6-latki poszły od 2009 r. do szkół

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Katarzyna Piotrowiak

3Komentarze Prześlij Drukuj
Już 24 tys. rodziców i nauczycieli podpisało się pod protestem przeciwko rządowym planom, by posłać sześciolatki do szkół.
W niedzielę przeciwnicy reformy będą protestować pod Ministerstwem Edukacji. Na akcję celowo wybrano weekend. Rodzice chcą bowiem do Warszawy jechać ze swoimi dziećmi.

Lista przeciwników posyłania sześcioletnich dzieci do szkół powiększa się z każdym dniem. Na rodzicielskim portalu Ratujmaluchy.pl każdego dnia przybywa średnio setka osób z całego kraju. Problem dotyczy 350 tys. maluchów z całej Polski.

Od 2009 roku to rodzice mieliby decydować, czy posłać sześciolatka do szkoły. Od roku 2011 wszystkie dzieci w tym wieku obowiązkowo mają rozpoczynać edukację.

Wysyłanie sześciolatków do szkół nie jest niczym nowym w wielu krajach europejskich, gdzie wiek inicjacji szkolnej został obniżony przed laty. W czym więc tkwi problem? Rodzicom chodzi właśnie o trzyletni okres przejściowy, w trakcie którego szkoły będą dostosowywane do reformy.

W tym czasie decyzja o wysłaniu sześciolatka do pierwszej klasy będzie należała do rodziców, co oznacza, że ich pociechy będą się uczyć także z siedmiolatkami. Tymczasem pedagodzy twierdzą, że rok różnicy to sporo, jeśli chodzi o przyswajanie wiedzy.

Kolejny problem to dostosowanie szkoły i klas do potrzeb maluchów. Rodzice nie bez racji tłumaczą, że samorządy w Polsce nie mają tyle pieniędzy co na przykład samorząd warszawski i może zabraknąć funduszy na odpowiednie wyposażenie klas.

Obawiają się, że w bogatych gminach rodzice będą chętniej zapisywać dzieci do pierwszej klasy, a w innych, gdzie z budżetem jest ciągle krucho, dojdzie na tym tle do konfliktów. Z kolei ministerstwo tłumaczy, że dzięki tej zmianie zacznie funkcjonować bezpłatna edukacja dla wszystkich sześciolatków.

- W naszym mieście żadna ze szkół nie została dostosowana do zapowiadanej reformy. Gminy ciągle czekają na konkretne decyzje, czyli kto i za ile podejmie się przyjąć sześciolatki. Na razie nie ma żadnych wieści ze stolicy, które dotyczyłyby finansowania tego pomysłu - mówi Katarzyna Syryjczyk-Słomska, nauczycielka i radna z Mikołowa.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Ale pomysł

+8 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Lisenka (gość)  •

Mój synek ma 2 latka, ale już teraz myślę o jego przyszłości. Chciałabym zapytać inicjatorów pomysłu posłania 6-latków do szkoły, kogo radzili się podejmując te starania, bo założę się, że nie rodziców ani pedagogów. Nie chcę, żeby w taki sposób "uszczęśliwiano" moje dziecko, zwłaszcza ustawowo.

odpowiedzi (0)

skomentuj