Menu Region

Spis muz Leonarda Cohena

Spis muz Leonarda Cohena

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bożydar Brakoniecki

Prześlij Drukuj
W poniedziałek w hali Stulecia we Wrocławiu, a dwa dni później na warszawskim Torwarze wystąpi Leonard Cohen, najsławniejszy bard melancholijnej muzy.
Po blisko 15 latach urlopu (zwanego w latach jego młodości wilegiaturą) 74-letni artysta żwawo wskoczył na ścieżkę światowej trasy koncertowej. Od maja zdążył przypomnieć się fanom w rodzinnej Kanadzie, Stanach i w Europie, a każdy jego występ to pełen młodzieńczego wigoru powrót do triumfalnej przeszłości.

Zatem spieszymy donieść, że niski głos Mistrza jest dziś jeszcze bardziej powłóczysty, zaś seksowne emploi kanadyjskiego trapera nabrało nieomal matuzalemowego dostojeństwa. Gdy w czerwcu zagościł z gitarą na festiwalu w angielskim Glastonbury, żeńska część publiczności wprost oszalała z zachwytu. Bard przyjął tę euforię bez zmrużenia powiek; i nie dziwota, gdyż do kobiecych hołdów przywykł jak mało kto. Jest bowiem nasz ulubiony bard babiarzem, panie i panowie - czy się to komuś podoba, czy nie. Cohena kochają nie tylko kobiety. Także filmowcy: jego piosenek użyto aż w 90 filmach

Śledząc jego karierę, trudno znaleźć moment, kiedy nasz bohater spędzał wieczory samotnie. Wyjątkiem mogą być jedynie pięcioletnie mnisze wakacje w połowie lat 90., gdy zaszył się w Centrum Zen na Mount Baldy, niedaleko Los Angeles, żeby - jak twierdził - odpocząć od znojów żywota i uchwycić sens istnienia.

Ale jeśli wierzycie, że jedyną jego rozrywką była medytacja o wschodzie słońca i uszlachetnianie duszy, oszukujecie samych siebie. Ten cwaniak ma na koncie nie tylko kilkanaście przebojowych albumów i dziesiątki muzycznych hitów, ale też imponujący zestaw złamanych serc.

Biografowie Cohena kwestie jego zainteresowań płcią piękną spychają zwykle na margines. Mylnie, bez kobiet Cohen byłby zupełnie innym facetem. Gdy w latach 60. były student montrealskiego McGill University i wzięty poeta (pierwszy tomik "Let Us Compare Mythologies" wydał w 1957 r.), po raz pierwszy wziął do ręki gitarę, nie powodowała nim wcale chęć pogłębienia zaniedbanej muzycznej edukacji.

Chciał po prostu zaimponować swojej ówczesnej dziewczynie: posągowo pięknej, 19-letniej Eleanore Gilmoore. Wiemy to zresztą z ust samego Cohena, który w wywiadzie udzielonym trzydzieści lat później przyznał, że gdyby nie kategoryczna prośba jego pierwszej muzy, zapewne nigdy nie zostałby Wilhelmem Zdobywcą muzycznych scen. Zresztą, uroczy półamatorski sposób gry na gitarze pozostał mu do dziś.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się