Menu Region

Maski dla narzeczonych

Maski dla narzeczonych

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Mariusz Grabowski

Prześlij Drukuj
Książka o życiowo zielonych kandydatach do małżeństwa, emocjonalnych rozterkach młodziaków i reszcie ludzkości
W księgarniach kupić można już "Tektonikę uczuć", smakołyk z literackiej garkuchni Erica-Emmanuela Schmitta. Tym razem francuski mistrz przyrządził nam strawę z narzeczeńskich kłopotów pary młodych kochanków. Ale biorąc pod pisarską lupę emocjonalne rozterki dwojga bohaterów, nie oszczędza też reszty ludzkości. Końcowy wniosek nie wygląda specjalnie różowo. W dziedzinie uczuciowości wszyscy jesteśmy wciąż na początku ewolucji - dowodzi Schmitt.

Diane bezdennie kocha Richarda, a Richard bez pamięci zadurzony jest w pięknej Diane. Tak przynajmniej oboje sądzą i to nieustannie deklarują sobie gorąco codziennie po przebudzeniu. Ale przewrotny Schmitt nie zadowala się tanimi, podlanymi seksem deklaracjami.
Z zimną jak lodowiec premedytacją wiedzie bohaterów na uczuciowe manowce, wystawia na emocjonalne próby i wciąż szantażuje - datą ślubu albo wiernością małżeńską czy liczbą planowanych w małżeństwie dzieci.

Nic dziwnego, że nasi pełni najlepszych chęci, choć życiowo wciąż zieloni, kandydaci do małżeństwa tytułowej uczuciowej tektoniki nie trawią zbyt dobrze.

A Schmitt triumfuje, bo emocjonalna wiwisekcja, której poddał Diane i Richarda, po raz kolejny przyniosła potwierdzenie wciąż stawianej w jego książkach tezy: wszyscy nosimy życiowe maski, bojąc się, że zostaniemy skrzywdzeni przez bliźnich. Dlatego jego powieści i dramaty, którymi pisarz obdarowuje czytelników od z górą dwudziestu lat, nigdy nie idą na literacką łatwiznę.

Tak było m.in. ze sztuką "Don Juan on Trial" (1991 r.), którą, sięgając do psychologicznych głębi szekspirowskich natchnień, uwiódł wielbicieli genialnego stratfordczyka na całym świecie, czy powieścią "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu" (2001 r.), w której udowodnił, że przezwyciężenie nienawiści i kulturowej wrogości jest najważniejszym zadaniem ludzkości.

Co więcej, Schmitt to prawdziwy mistrz literackiej mimikry. Dobrze czuje się w każdej epoce historycznej i w towarzystwie najbardziej zdumiewających typów. W "Ewangelii według Piłata" (2000 r.) zaserwował nam emocjonujące rendez-vouz z przykurzonym przez czas prokuratorem Judei. Ale z równą błyskotliwością potrafi zabrać nas w podróż po zdegenerowanej wyobraźni Adolfa Hitlera ("Przypadki Adolfa H.", 2001 r.), wykpić artystyczne ciągoty współczesnego bon vivanta ("Kiedy byłem dziełem sztuki" z 2002 r.) czy zachwycić nas pięknem koloratur autora "Czarodziejskiego fletu" ("Moje życie z Mozartem", 2005 r.).

Czytajmy zatem Schmitta, pisarza obdarzonego przez los genialną intuicją, a prywatnie dyplomowanego doktora filozofii z Ecole Normale Supérieure. Może dzięki niemu, tak jak Diane i Richard, bohaterowie "Tektoniki uczuć", poznamy choć trochę prawdę o sobie samych?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się