Menu Region

"Serce na dłoni": Doda moralnego niepokoju

"Serce na dłoni": Doda moralnego niepokoju

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Sławomir Zygmunt, Jarosław Zalesiński

Prześlij Drukuj
Multimilionera Konstantego uratować może jedynie niezwłoczny przeszczep serca. Trafia więc do szpitala, gdzie ma oczekiwać na dawcę. Ciężka choroba serca jest jak wyrok, a Konstanty po raz pierwszy w życiu staje przed problemem, wobec którego wydaje się być całkowicie bezradny. Nie poddaje się i postanawia sobie pomóc, nadając sprawie należyty bieg.
Kluczem do sukcesu okazuje się być upokorzony przez życie - utratą pracy i rozstaniem z dziewczyną - młody mężczyzna o imieniu Stefan, nieudany samobójca. Teraz Konstantemu pozostaje już tylko przekonać niedoszłego samobójcę, że próbę tę warto mimo wszystko powtórzyć raz jeszcze. Tym razem skutecznie.

"Serce na dłoni" od początku wzbudzało zainteresowanie mediów i branży filmowej zarówno z uwagi na osobę reżysera Krzysztofa Zanussiego, który jako żywo z komedią się nie kojarzy, jak i z powodu zaangażowania czołowej skandalistki polskiego show--biznesu Doroty "Dody" Rabczewskiej. I chociaż piosenkarka gra w filmie epizod, informacja o jej występie wywołała nie tylko burzę medialną, ale też ostracyzm niektórych kręgów twórczych.

Sam reżyser przytacza reakcję agentki jednego z grających w filmie aktorów, która miała stwierdzić, że gdyby ją uprzedzono o pełnej obsadzie filmu, jej podopieczny na pewno by w nim nie zagrał. Nie wiadomo, o którego aktora chodzi, ale rezygnacja na pewno wyszłaby mu na dobre. Bo film, delikatnie rzecz ujmując, nie należy do dokonań, którymi Zanussi mógłby się pochwalić.

- Jest coś takiego na starość, że człowiek lubi robić rzeczy, jakich jeszcze nie robił. To dowód na to, że wciąż czuje się młodo - zadeklarował niedawno. To cudownie, że blisko 70-letni reżyser czuje się młodo. Tylko dlaczego z tego powodu ma cierpieć widz, którego nudzą przygody niedoszłego samobójcy i który przyłapuje się na niezdrowym oczekiwaniu, żeby się chłopakowi to odejście ze świata wreszcie udało?

Nawet przemiana Dody w operową diwę nie rekompensuje trudów przedzierania się przez niemrawą i wydumaną akcję. Do czego był Zanussiemu potrzebny ten film? Cóż, miejmy nadzieję, że kolejny jego komediowy projekt będący dodatkowo filmem muzycznym (na które notabene jest obecnie koniunktura) będzie ciekawszy i bardziej humanitarny.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się