Menu Region

Barack Obama nie dał szans Hillary Clinton

Barack Obama nie dał szans Hillary Clinton

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Michał Różycki

Prześlij Drukuj
Sztab wyborczy Baracka Obamy świętuje. Zdecydowane zwycięstwo senatora w Północnej Karolinie oraz jedynie minimalna przegrana z Hillary Clinton w Indianie dają mu coraz większą szansę na nominację.
Wyścig będzie jednak trwał do końca, czyli do sierpniowej konwencji Demokratów w Denver.

Zwycięstwo Obamy w Północnej Karolinie nie było dla nikogo zaskoczeniem. Emocje natomiast wzbudziła skala wygranej. Przedwyborcze sondaże dawały mu 6, góra 7 punktów procentowych przewagi. Uzyskał miażdżące 14 punktów, i to w ostatnim, większym stanie biorącym udział w prawyborach. Pomogli mu czarni wyborcy, którzy stanowili ponad jedną trzecią elektoratu Demokratów. Aż 90 proc. z nich głosowało na Obamę.

Zwycięstwo Hillary Clinton w Indianie było jedynie symboliczne. Była pierwsza dama uzyskała zaledwie 2 proc. głosów więcej niż Obama.

Ważniejsze jest jednak co innego . Senator Hillary Clinton ma obecnie jedynie 14 superdelegatów przewagi nad Obamą. Już od kilku tygodni mówiono, że to właśnie ci partyjni liderzy, niezwiązani wynikami prawyborów, zadecydują ostatecznie, kto będzie kandydatem na prezydenta Demokratów w Denver. Ani Clinton, ani Obama nie uzyskają bowiem 2025 głosów elektorskich wymaganych do otrzymania nominacji.

- By wygrać, senator Clinton musiałaby zdobyć 70 proc. pozostałych delegatów, a na to szanse są zerowe - przewiduje David Axelrod, główny strateg sztabu Obamy.
Świadomi tego Republikanie starają się zyskać jak najwięcej na podziale we wrogim obozie. Mający już nominację w kieszeni John McCain nie wdaje się z konkurentami w żadne debaty. Na dodatek okazało się, że w Indianie na senator Clinton padło sporo głosów zwolenników Republikanów. Głosowali oni tak, by utrzymać byłą pierwszą damę w wyścigu o nominację, co jeszcze bardziej pogłębi podział w Partii Demokratycznej.

Pomysłodawcą tej akcji, nazywanej Operacją Chaos, jest konserwatywny radiowiec Rush Limbaugh, który przekonywał zwolenników Republikanów, by głosowali w demokratycznych prawyborach.

- Chodzi w tym wszystkim o to, by utrudnić życie osobie, która otrzyma nominację, czyli najpewniej Obamie. A może to teraz zrobić tylko Hillary Clinton i dlatego musi się dalej liczyć w tym wyścigu - tłumaczy swój plan Limbough.

W praktyce może to oznaczać, że gdyby nie głosy zwolenników wrogiego obozu, senator Clinton nie wygrałaby nawet w Indianie.

Po ogłoszeniu wyników w obu stanach oboje kandydaci dziękowali swoim wyborcom, jakby odnieśli wielkie zwycięstwo. Senator Hillary Clinton zapewniła jednak, że jeśli nominację uzyska Obama, to ona go poprze. Z kolei jej rywal przemawiał tak, jakby miał już pewną nominację w kieszeni.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się