Polska » Dodatki » Rozmaitości » Jak kryminał retro pobił serca polskich czytelników, czyli...

Jak kryminał retro pobił serca polskich czytelników, czyli od Mocka do Witkowskiego

Data dodania: 2011-12-26 18:41:39 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-12-26 18:52:14

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Jak kryminał retro pobił serca polskich czytelników, czyli od Mocka do Witkowskiego

Marek Krajewski (© TOMASZ HOLOD / POLSKAPRESSE)

Sprawdziło się proroctwo: kryminał jako gatunek wspiął się nad Wisłą na literacki parnas. Odsuwając w cień romanse, historię, powieść obyczajową i sensację. A wśród kryminalnych gatunków prym wiedzie ten z etykietką "retro" - pisze Bożydar Brakoniecki.

Niepostrzeżenie minęły czasy, gdy kryminał kojarzył się przede wszystkim z książeczkami z logo złotego kluczyka lub makulaturową powieścią milicyjną. Słowem z literaturą gorszego sortu, którego szanujący się inteligenci PRL-owskiego chowu nie brali do ręki. Dziś powieść kryminalna, zróżnicowana we wszystkich gatunkach i odcieniach, święci prawdziwy triumf. I co ciekawe, najpoczytniejsze okazują się tzw. kryminały retro.

Czytaj także: Tajemnice Ossendowskiego. Skarb Krwawego Barona wciąż czeka na odkrycie

Spora w tym zasługa Marka Krajewskiego, ojca chrzestnego powieści detektywistycznej, której akcja toczy się w historycznych realiach.
∨ Czytaj dalej
Na temat Krajewskiego wylano w Polsce ocean atramentu, jego powieści sięgnęły setek tysięcy nakładów, trafiły za granicę, a on sam stał się mentorem rzeszy naśladowców. Nic dziwnego, poruszył lawinę, która zalała nie tylko księgarnie, ale też domowe biblioteki i radykalnie ukształtowała czytelnicze gusta. Podstawowym powodem powodzenia powieści Krajewskiego jest wyjście naprzeciw potrzebom czytelnika i wykreowanie silnego bohatera, który czasem może wydawać się odstręczający, ale nosi znamiona samca alfa i dobrze prezentuje się na stronicach książki. W przypadku Krajewskiego jest to Eberhard Mock, pracownik wrocławskiego Prezydium Policji w czasach, gdy nic nie wskazywało jeszcze, że miasto wróci do piastowskiej macierzy. Ów Mock to heros ulepiony ze sprzeczności: barczysty, lubiący kobiety, wódkę i dobre jedzenie, przy tym brutal, który nie zawaha się dać w mordę, a jednocześnie wrażliwiec płaczący przy lekturze Plauta w oryginale.

Komisarz Mock, w którym nietrudno dostrzec dalekiego kuzyna Lwa Archera czy Filipa Marlowe'a, gwarantuje to, o co autorom tego typu powieści chodzi najbardziej: klarowność poczynań i moralny wektor akcji. Nużące wydają się alkoholowo-seksualne ekscesy Mocka, ale ani przez moment nie zwątpimy, że okaże się on przeniewiercą, oszustem albo pójdzie w stronę wątpliwego etycznie kompromisu. To współczesny błędny rycerz, z zasadami, których nie wyzbędzie się nawet wtedy, gdy z jednej strony grozić mu będą fanatyczni esesmani, z drugiej zaś barbarzyńscy komuniści, jak to miało miejsce w "Festung Breslau".

Ale wyrazisty bohater to tylko połowa sukcesu pisarstwa Krajewskiego. Druga to umiejętność wprowadzenia czytelnika w nastrój przedwojennego Wrocławia czy też - jak w przypadku serii o komisarzu Popielskim - Lwowa. Jeśli Mock wcina pieczeń z kluskami śląskimi w jednej z wrocławskich knajp, to mamy pewność, że takie danie faktycznie tam serwowano. Gdy idzie się zabawić do burdelu na Grabenstrasse - jesteśmy przekonani, że taki przybytek tam istniał.

Podobnie z Popielskim: gdy pije wódkę w spelunkach Zamarstynowa, wiemy, że Krajewski wcześniej sprawdził przedwojenną mapę lwowskich wyszynków i nie wciska nam literackiego kitu.
Akcja plus dobry background, a całość podana w ekscytującej formie. Pierwszą swoją powieść "Śmierć w Breslau" Krajewski wydał w 1999 r., dziś można już przebierać w jego naśladowcach.

Czytaj także: Polskie filmy 2011 roku: ''Sala samobójców" sukcesem, ''Wyjazd integracyjny" porażką

Jednym z najciekawszych wydaje się pochodzący z Lublina Marcin Wroński, który też zafundował literaturze swojego pupila. To komisarz Zygmunt Maciejewski, którego od Mocka różni tylko scenografia miasta, w którym ściga przestępców. Lublin lat 30. jako arena pojedynku dobrego gliny ze złem to koncept, który okazał się wielkim marketingowym sukcesem.
1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

nell (gość), 07.01.12, 17:09:09

Chyba raczej "podbił serca polskich czytelników" miało być. Eh, ten ciągły brak korekty. To już chyba jakaś plaga jest.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.