Menu Region

Andrzej Iwan: Reforma Platiniego nic nie dała. Nie będziemy...

Andrzej Iwan: Reforma Platiniego nic nie dała. Nie będziemy mieli Ligi Mistrzów, bo jesteśmy słabi

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Sebastian Staszewski, polsatsport.pl

1Komentarz Prześlij Drukuj
Iwan: Linetty i Drągowski gwiazdami w polskiej lidze nie będą, bo za chwilę wyjadą za granicę Iwan: Linetty i Drągowski gwiazdami w polskiej lidze nie będą, bo za chwilę wyjadą za granicę

Iwan: Linetty i Drągowski gwiazdami w polskiej lidze nie będą, bo za chwilę wyjadą za granicę (© Jan Hubrich)

Nawałka w Ekstraklasie może znaleźć kogoś, kto odpali. Z ligi do kadry nadaje się Mączyński, może Żyro. Nie potrzebujemy Jodłowca ani Trałki - mówi Iwan.
W którą stronę zmierza polska piłka?
Wizerunkowo na pewno w dobrą. Dziś jest o niebo lepiej niż jeszcze dwa, trzy lata temu. Otoczka jest może nawet zbyt piękna w porównaniu do tego, co prezentują drużyny. Liga, Puchar Polski czy reprezentacja są pokazywane przecież na światowym poziomie! Dużo do życzenia pozostawia natomiast poziom sportowy. Mankamentów niestety nie brakuje…

Europejskie puchary mówią prawdę o naszym futbolu?

Niestety tak. Kolejne porażki to nie są wypadki przy pracy, bo o Ligę Mistrzów bezskutecznie bijemy się od 19 lat. Kiedyś Wisła Kraków trafiała na potężnych rywali - Real Madryt, Barcelonę. Dziś się martwimy, kiedy mamy rywalizować ze Steauą Bukareszt czy z Bazyleą. Niestety, reforma Platiniego dla nas okazała się bez znaczenia.

Dlaczego w Lidze Mistrzów grają Białorusini czy Cypryjczycy, a Polacy nie?
Mamy słabych piłkarzy i tyle. Cały problem tkwi w ich umiejętnościach. A wszystko zaczyna się od szkolenia. Z naszych sąsiadów w Champions League grali nie tylko Białorusini, ale także Czesi i Słowacy. Zastanawiające? Niekoniecznie. U nas orliki powstają od kilku lat, a tam obok każdej skoczni narciarskiej zawsze były budowane boiska. To był jakiś system. My systemu nie mamy. Problemem są także transfery. Co z tego, że skaut Wisły znajdzie fajnego piłkarza i obejrzy go kilka razy, skoro i tak klubu na niego nie stać?

Wolałby Pan pewnie młodych Polaków…
Oczywiście. Od lat hołduję zasadzie, że lepszy Polak niż obcokrajowiec.

To tani slogan. Prezesi klubów powiedzą, że Polacy są dużo drożsi w utrzymaniu. A przecież rządzi ekonomia.
Jeśli w klubie są problemy finansowe, to warto skorzystać z wychowanków. Oni nie tylko będą chcieli się pokazać, zabłyszczeć, ale też będą umierać za swoją drużynę, za miasto. Czasami lepiej biedniej, ale godniej.

Gdyby Lech Poznań i Legia Warszawa awansowały teraz do fazy grupowej Ligi Europy, to powinniśmy otrąbić wielki sukces, czy będzie to wyłącznie słodzik po gorzkim smaku porażki Kolejorza z Bazyleą w eliminacjach Ligi Mistrzów?
W tamtym roku Legia dobrze zaprezentowała się w rozgrywkach Ligi Europy, ale jeśli przyjrzymy się dokładnie sytuacji jej rywali, to okaże się, że Lokeren, Trabzonspor i Metalist były wówczas w kryzysach. A kiedy przyjechał trochę mocniejszy zespół, Ajax Amsterdam, to szybko obnażył słabości Legii. Wracam pamięcią do tamtego sezonu, aby nam uzmysłowić, że Liga Europy to nie jest byle co. Dlatego gdybyśmy mieli dwa zespoły w fazie grupowej, to powinniśmy uznać to za spory sukces.

Może więc w ogóle powinniśmy zapomnieć o Lidze Mistrzów?
Napinka na awans będzie zawsze, głównie ze względów ekonomicznych. Przecież faz grupowych Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej nie można nawet porównać. Żeby zarobić w LE, trzeba dojść co najmniej do półfinału. A w Champions League wystarczy grupa. Te miliony działają na wyobraźnię prezesów.
1 3 »
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Przypomnę:

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

„A co by było, gdyby ligę zdominował jeden zespół? Tak jak APOEL Nikozja zdominował rozgrywki na Cyprze albo Bazylea ligę szwajcarską. Byłoby jeszcze gorzej!”

Nieprawda. Był taki czas. Czas sukcesów Kazimierza Górskiego. I jak wyglądała polska reprezentacja kiedy zaczęły się sukcesy na początku lat 1970-tych? Przypomnę: w jedenastce było 9 graczy Górnika Zabrze i do tego dwóch z Legii – Gadocha na skrzydle i Kaziu Deyna kręcący swoje kółeczka w środku. Wszystko. I nieprzypadkowo Górnik wywalczył wtedy największy klubowy sukces w polskim piłkarstwie: finał Pucharu Zdobywców Pucharów z Manchesterem City. Czyli gdybyśmy mieli kadrę narodową skupioną w jednym klubie ligowym to ten klub by coś znaczył na świecie. A tak to jest rozproszenie.

odpowiedzi (0)

skomentuj