Menu Region

Nie śpieszmy się z otwarciem akt

Nie śpieszmy się z otwarciem akt

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Zybertowicz

1Komentarz Prześlij Drukuj
Mówienie o szybkim otwarciu akt tajnych służb PRL może być posunięciem czysto propagandowym. Szybko bowiem nie musi znaczyć rzetelnie - mówi Andrzej Zybertowicz
Lansowanie tezy o pełnym dostępie do akt może stanowić zasłonę dymną dla takiej reformy Instytutu Pamięci Narodowej, która go sparaliżuje. Może to poważnie utrudnić badaczom ustalanie prawd historycznych. Może jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach - dyskusja powinna dotyczyć więc konkretnych procedur udostępniania, a nie ogólnikowego hasła pełnego dostępu.

Samo udostępnienie dokumentów w internecie wcale nie ułatwi nam znalezienia potrzebnych informacji.
Kluczowe są katalogi i inne pomoce archiwalne, dzięki którym będzie można znaleźć dane dotyczące konkretnych osób i zagadnień. Może być tak, że obywatele, choć teoretycznie mieliby dostęp do wszystkiego, to pogubiliby się w natłoku informacji, których wiarygodności nie umieliby sami ocenić.

Trzeba pamiętać, że duża część akt została przetrzebiona i tylko wyposażony w odpowiedni warsztat analityczny historyk jest w stanie odtworzyć brakujące informacje. Dowodem na to, ile pracy wymaga rzetelne odtworzenie przebiegu zdarzeń, jest chociażby książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie. Praca nad nią trwała kilka lat.

Główny problem z Instytutem Pamięci Narodowej polega dziś na tym, że jest on ogromnym pojemnikiem informacji, które są jednak rozproszone i często niespójne. Walka polityczna nie toczy się w istocie o dostęp do poszczególnych akt, bo i tak materiały największej wagi zostały już dawno zniszczone, ale o przeanalizowanie nadal dostępnych informacji. Ataki na autorów książki o Wałęsie są więc nie atakiem na udostępnianie nam tych dokumentów, ale właśnie na fachowe ich przetwarzanie.

Pewnym środowiskom bowiem nie zależy na uporządkowaniu i rekonstrukcji prawdy historycznej przez doświadczonych badaczy. Dlatego powinniśmy się zastanowić, jak zachęcić badaczy, by ogrom informacji zawartych w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej został przetworzony w książki mówiące o mechanizmach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i o pierwszej fazie transformacji ustrojowej.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Co robi teraz Zybertowicz, skoro PiS przegral wybory?

+2 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Wojtek (gość)  •

KAriera tego Pana opierala sie na politycznym wsparciu PiSu. Co teraz z nim? Torun mu wystarcza? Zwroc sie do Watyklany, niech Cie tam przyjma na eksperta, bo szkoda pienaidzy na Twoja uniwersytecka pensje. Taka mam opinie. Nie jestes dla mnie zadnym autorytetem. Zglos minie prosze do sadu. Dojdziesz po IP, a pewnie jeszcze znajomych na Niepodleglosci masz. Czesc

odpowiedzi (0)

skomentuj