Menu Region

Jacków Zielińskich dwóch przed wspólnym meczem

Jacków Zielińskich dwóch przed wspólnym meczem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Drażba

Prześlij Drukuj
Z Jackiem Bogusławem Zielińskim, trenerem Polonii Warszawa, i Jackiem Markiem Zielińskim, szkoleniowcem Lechii Gdańsk, rozmawia Paweł Drażba
Drugie imię lub imię z bierzmowania.
Zieliński (Polonia): Bogusław.
Zieliński (Lechia): Marek.
Który z Panów jest Jackiem Zielińskim I?
Zieliński (Polonia): Nie wiem. Nigdy się tym nie interesowałem. Bo co to za różnica?
Zieliński (Lechia): Starszy, czyli nie wypominając wieku, trener Polonii.

Czy ktoś Panów kiedyś pomylił? Przypomina się Panom jakaś śmieszna sytuacja?
Zieliński (Polonia): Jacek był jeszcze piłkarzem Legii. Dzień po meczu w Göteborgu z IFK, w którym Legia wywalczyła awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, spotkałem na ulicy kolegę, który chyba nie wiedział, że w polskiej piłce jest Jacków Zielińskich dwóch. Zapytał mnie: To wy już wróciliście z tej Szwecji? Odpowiedziałem: Tak, przed chwilką. I tylko się uśmiechnąłem.
Zieliński (Lechia): Chyba jakaś sytuacja była, ale nie pamiętam, o co dokładnie chodziło. Zieliński z Polonii ceni u swego imiennika opanowanie. Z kolei trener Lechii podziwia szkoleniowca Polonii za wyniki


Ile razy grali dotychczas Panowie przeciwko sobie?
Zieliński (Polonia): Sześć. Trzy razy jako piłkarze i drugie tyle jako trenerzy.
Zieliński (Lechia): Chyba raz na boisku i dwukrotnie na ławkach trenerskich. Pamiętam, że jako szkoleniowiec raz wysoko przegrałem i raz zremisowałem.

W piątek wygra drużyna Jacka Zielińskiego, bo…

Zieliński (Polonia): Bo musi wygrać. Ha, ha. Tylko pytanie: którego Zielińskiego? Lechia jest bardzo groźna u siebie, o czym przekonały się już Cracovia i Odra Wodzisław. Ich dodatkowy atut to też wspaniała publiczność. My jednak jesteśmy na fali i nie chcemy przerywać zwycięskiej passy.
Zieliński (Lechia): Bo nie ma innej opcji.

Czego obawia się Pan przed piątkowym meczem?

Zieliński (Polonia): Niczego. Owszem, szanuję rywala i wiem, że czeka nas ciężki mecz. Poprzeczka jest zawieszona wysoko, ale musimy ją przeskoczyć, by zrobić kolejny krok do przodu.
Zieliński (Lechia): Niczego, bo czego mam się bać? Że gramy mecz? Jeśli obawiałoby się przeciwnika, ciężko byłoby myśleć o korzystnym rezultacie.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się