Menu Region

Maciej Iwański uratował twarz Legii

Maciej Iwański uratował twarz Legii

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Wierzbicki

Prześlij Drukuj
Mam nadzieję, że nasza przygoda z Pucharem Polski również w tym roku będzie trwała tak długo, jak w zeszłym sezonie - mówił przed meczem 1/16 Remes Pucharu Polski z Wisłą Płock trener Legii Jan Urban. Niewiele brakowało, by przygoda triumfatorów z ubiegłego sezonu trwała tylko 90 min.
Wisła Płock 1 - Legia dogr. 2

Gole Macieja Iwańskiego, który wszedł na boisko na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry, uratowały Legię przed kompromitacją. Do 80. min prowadził bowiem gospodarz spotkania.
Zgodnie ze zwyczajem trener Legii dał pograć piłkarzom, którzy najczęściej przesiadują na ławce rezerwowych. Spośród tych, którzy występują ostatnio regularnie w meczach ligowych, wyszli tylko Dickson Choto, Wojciech Szala i Inaki Astiz.

Trener Wisły Mirosław Jabłoński nie oszczędził żadnego piłkarza z podstawowego składu. Na trybuny stadionu w Płocku przyszło ok. 2 tys. widzów. Mogło być więcej, ale uznano, że jest to spotkanie podwyższonego ryzyka i na trybuny mogli wejść tylko fani, którzy przynieśli ze sobą dowody tożsamości. Ci, którzy weszli, próbowali pomóc kolegom i chcieli od środka wyważyć bramy, ale za chwilę pod stadion podjechało kilka radiowozów i akcja się skończyła.

Część fanów spod bram zdecydowała się wrócić do domu i obejrzeć mecz w telewizji. Większość z nich zdążyła zobaczyć jedyny celny strzał swych ulubieńców w tym spotkaniu. Jedyny, ale skuteczny. W 22. min prawą stroną obrońcom Legii uciekł Łukasz Grzeszczyk, zagrał wzdłuż bramki do Bartosza Wiśniewskiego i było 1:0.

Minutę później wicemistrzowie Polski mogli wyrównać. W idealnej sytuacji 11 m przed bramkarzem Wisły Arturem Melonem znalazł się Piotr Giza. Miał czas, żeby przyjąć piłkę, ustawić ją sobie i pomyśleć, jak strzelić. Wymyślił, że uderzy z całych sił pod poprzeczkę, ale piłka przeleciała nad bramką Wisły.

Od tej pory legioniści praktycznie nie schodzili z połowy gospodarzy. Kolejne strzały Gizy i Martinsa Ekwueme mijały bramkę Melona. Najbliżej trafienia był urodzony w Płocku wychowanek Wisły Bartłomiej Grzelak. Powracający do gry po półtoramiesięcznej przerwie napastnik strzelał z przewrotki z 5 m do pustej bramki, ale był równie nieskuteczny jak koledzy.

Po przerwie pod względem posiadania piłki legioniści miażdżyli rywala. Bramkowych okazji było jednak niewiele.

Pod koniec spotkania Urban zaczął wprowadzać na ratunek wyróżniających się w lidze zawodników, najpierw Miroslava Radovicia, potem Macieja Iwańskiego. Co prawda do tej grupy nie zalicza się Mikel Arruabarrena, który zastąpił Grzelaka, ale zmiany się opłaciły. Na niecałe 10 min przed końcem regulaminowego czasu gry Iwański strzałem z rzutu wolnego doprowadził do remisu.
W dogrywce również Iwański wykorzystał rzut karny po faulu na Arruabarrenie. Niewiele zabrakło, by Hiszpan zdobył swoją pierwszą bramkę dla Legii, ale po jego uderzeniu w trudnej sytuacji piłka trafiła w poprzeczkę.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się