Menu Region

BMW Sauber nie chce postawić na Kubicę

BMW Sauber nie chce postawić na Kubicę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Oskar Berezowski

Prześlij Drukuj
Szefowie teamu BMW Sauber doskonale wiedzą, że Robert Kubica ma szansę na tytuł mistrza świata Formuły 1 w tym sezonie. Nie zamierzają jednak postawić na Polaka i uczynić z niego kierowcy numer 1, choć Nick Heidfeld szans na tytuł praktycznie już nie ma.

- Nie ma u nas podziału na zawodnika ważnego i mniej ważnego. Zatem Robert dostanie wsparcie takie jak Nick - zapowiada Mario Theissen.

Szef BMW dodaje jednak, że widzi w Kubicy kandydata do tronu F1.
- Zobaczymy, co się wydarzy podczas najbliższego weekendu w Grand Prix w Singapurze. Na pewno pomożemy - opowiada Niemiec bez przekonania.

Do rozegrania pozostały już tylko cztery wyścigi, a Polak, mając 64 pkt, zajmuje trzecią lokatę w klasyfikacji generalnej. Pierwszy jest Brytyjczyk Lewis Hamilton z McLarena (78), a drugi Brazylijczyk Felipe Massa z Ferrari (77).

Do wczoraj sytuacja mogła jeszcze ulec zmianie. Hamilton procesował się z władzami F1, które ukarały go za nieprawidłowe wyprzedzenie Kimiego Räikkönena podczas GP Belgii. Hamilton został wtedy przesunięty z pierwszego na trzecie miejsce w wyścigu. We wtorek sąd odrzucił apelację kierowcy McLarena.

Sytuacja Kubicy jest mimo wszystko trudna. Gdy rok temu tytuł zdobywał Räikkönen, to cztery wyścigi przed końcem miał 74 pkt, lecz tracił do Hamiltona 18 pkt. Teraz Robert musiałby odrobić 14.
W Singapurze kierowcy po raz pierwszy ruszą do walki no-cą. Zdaniem polskiego kierowcy jednak nie sztuczne oświetlenie będzie miało największy wpływ na rywalizację, ale spodziewane opady deszczu.

Warto dodać, że tor jest uliczny, zaś nasz kierowca uwielbia walkę na takich obiektach. Czy to przewróci układ czołówki klasyfikacji generalnej?

Raczej nie. Zresztą media wciąż bardziej ekscytują się ewentualnymi transferami naprzyszły sezon. Nadal niepewna jest sytuacja Kubicy, który nie przedłużył jeszcze kontraktu z BMW Sauber, z którym jest skonfliktowany.

Teoretycznie nie ma już wolnych miejsc w Ferrari. Włoska stacja Mediaset podała jednak, że informacje o przedłużeniu umowy z Räikkönenem nie oznaczają, że Fin będzie w przyszłym sezonie zasiadał za sterami czerwonego bolidu z Maranello.

Kimi wykorzystał zapis w kontrakcie, który pozwala mu jednostronnie przedłużyć umowę. Jednak zespół nie ma związanych rąk. Jeśli zechce, to rozstanie się z Räikkönenem, wypłacając Finowi odszkodowanie. I to ma być furtką dla ewentualnych wzmocnień. Numerem 1 na liście życzeń jest Hiszpan Fernando Alonso, związany teraz z Renault.

Szanse Alonso są spore choćby dlatego, że od 2010 r. sponsorem Ferrari ma zostać bank Santander. Nie zapomnijmy, że firma jest hiszpańska!

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się